Jesień to wyjątkowy czas w Norwegii. Podczas dziesięcioletniego pobytu w kraju fiordów nauczyłam się naprawdę czerpać garściami z natury. Zauważyłam, że nic nie daje mi większej radości i satysfakcji niż wędrówki i przebywanie na świeżym powietrzu.
Jesień to czas wyciszenia, okres kiedy ziemia się wychładza, promienie słońca już nie parzą a przyjemnie ogrzewają twarz, pierwsze przymrozki pozwalają na ukrycie pod czapką nieuczesanych włosów. Nie ma skandynawskiej jesieni bez tzw. hygge.
Hygge to filozofia i sposób na życie. To koncepcja ukochania siebie, rozpieszczania się, osiągnięcia wewnętrznej harmonii i balansu oraz znalezienia przyjemności pośród zwykłych codziennych spraw. Norwegowie uważają, że słowo wywodzi się z ich języka, jednak finalnie to Duńczycy nadali mu znaczenie.
Hygge i jesień to czas iskier buchających z ogniska. Zapach dymu, który wchodzi w każdą część najgłębiej ukrytych włókien ubrania oraz otula włosy. Dźwięk trzaskającego drewna daje poczucie odprężenia i spełnienia. W Norwegii co roku od 15-stego kwietnia do 15-stego września obowiązuje zakaz grillowania i rozpalania ognisk. W połowie września worki z drewnem, które można kupić na stacjach benzynowych lub w marketach, szybko znikają. Część osób zaczyna ogrzewać domy i mieszkania, inni czują zew natury i tak jak ja, ruszają na wędrówki zwieńczone ogniskiem.
Nieodłącznym elementem hygge jest słynny friluftslivet. Świetnym sposobem na spędzenie wolnego czasu jest odwiedzenie tzw. bondens marked (market rolniczy) lub høstmarked (market jesienny) gdzie można kupić między innymi lokalne wyroby rękodzielnicze lub ekologiczne warzywa i owoce, które bardzo często można samodzielnie zbierać.
Jesień wkrada się w każdą sferę życia. Nie mogło zabraknąć jej w norweskiej kuchni. Baranina, mięso z renifera, warzywa korzeniowe takie jak brukiew, seler, pasternak, marchew czy burak to stali bywalcy na norweskich stołach. Nie mogło również zabraknąć dodatków w postaci grzybów i jagód. Norwegowie dosyć sceptycznie podchodzą do samodzielnego zbierania grzybów, wolą kupić je w marketach. Najczęściej jadane są kurki i borowiki szlachetne.
Hitem każdej jesieni są rozgrzewające zupy, gulasze i dania jednogarnkowe takie jak: hønsefrikasse, lapskaus, fårikål czy zupa grochowa z golonką (ertesuppe med svineknoke) . Mięsa często serwowane są w towarzystwie sosów, żurawiny i pieczonych warzyw. Jeśli chodzi o desery to absolutnie dominują ciasta i tarty z jagodami, jabłkami i gruszkami. Z wymienionych potraw należy zatrzymać się na chwilę przy fårikål (dosłownie får i kål – baran/ owca w kapuście), który zajmuje zaszczytne miejsce w norweskiej kuchni. Zaskakująco prosty w przygotowaniu posiłek wielokrotnie okrzyknięty został narodową potrawą. W ostatnio przeprowadzonym głosowaniu mającym miejsce w 2014 roku, fårikål zyskał aż 45 % poparcia. Norwegowie do tego stopnia kochają baraninę gotowaną w kapuście, że do kalendarza ważnych wydarzeń wpisali Dzień Fårikål, który obchodzony jest rokrocznie w ostatni czwartek września.
Jesień jest piękna w całej swojej okazałości. Hygge jest tuż obok, czai się pośród kolorowych liści, pod łupiną kasztana, w przytulnym kącie domu, w płomieniu świecy. Szczęście kryje się w prostocie.
