Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych określa rozmieszczenie zaawansowanego amerykańskiego systemu rakietowego w Trøndelag jako kolejne „wysoce destabilizujące działanie” państw NATO.
Według agencji Reuters system ma być zdolny do wystrzeliwania pocisków Tomahawk, które mogą osiągnąć znaczną część terytorium Rosji, w tym Moskwę.
Rosyjskie MSZ ostro krytykuje Stany Zjednoczone.
– Takie działania sprowadzają szanse na konstruktywny dialog w kwestiach strategicznych do zera – napisano w komunikacie ministerstwa.
Ministerstwo ostrzega również, że decydenci w Waszyngtonie i Oslo nie powinni być zaskoczeni, jeśli system ten przyciągnie szczególną uwagę rosyjskich sił zbrojnych.
– To kolejny krok w niekończącym się szeregu wysoce destabilizujących działań państw NATO – powiedziała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.
W Norwegii przez kilka godzin
System został przetransportowany drogą lotniczą do Norwegii w ramach prowadzonego przez Norwegię ćwiczenia „Atlantic City”, które odbyło się na przełomie sierpnia i września. System pozostawał w Norwegii w tzw. trybie ćwiczebnym przez kilka godzin. Poza tym był zapakowany i oczekiwał na transport – poinformował NTB Jonny Karlsen z Dowództwa Operacyjnego Norweskich Sił Zbrojnych (FOH).
Oznacza to, że system przebywa w Norwegii od nieco ponad tygodnia, ale był aktywny jedynie przez kilka godzin w związku z ćwiczeniami.
– Celem było zademonstrowanie, że można szybko zmobilizować i przetransportować drogą lotniczą taki system w dowolne miejsce na świecie – napisał Karlsen w e-mailu do NTB.
W ramach ćwiczeń brytyjscy, amerykańscy i norwescy żołnierze zostali przetransportowani na wyspę Jan Mayen wraz z systemami obrony powietrznej i systemami rakietowymi.
– Regularnie ćwiczymy i szkolimy się wspólnie z naszymi sojusznikami. Nie jest więc niczym niezwykłym, że podczas takich ćwiczeń sojusznicy przywożą ze sobą różnego rodzaju sprzęt – napisał Karlsen.
Ćwiczenia są częścią natowskiej operacji Arctic Sentry, której celem jest demonstracja siły w regionach północnych.
„Postrzegane jako prowokacje”
Profesor Jo Jakobsen z Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii (NTNU) wskazuje, że ćwiczenia wojskowe w Arktyce w praktyce zawsze będą wymierzone w Rosję, a w przyszłości również w Chiny.
– Większość takich działań będzie postrzegana jako prowokacja. Rosjanie nie lubią ćwiczeń wojskowych i być może będą protestować, ale jest to część codzienności. Jednocześnie musimy brać pod uwagę sygnały dotyczące sytuacji na Svalbardzie. Rosja sygnalizuje to od dawna – powiedział Jakobsen w rozmowie z Adresseavisen.
(©NTB)
