Setki możliwych naruszeń zasad w dziecięcej piłce. Wśród organizatorów kluby z Kristiansand
Dlaczego drużyna piłkarska ośmiolatków nie może po prostu pojechać na duży turniej na drugim końcu Norwegii? To jedno z pytań, które pojawia się po publikacji VG dotyczącej dziecięcej piłki w Sørlandet. Gazeta przeanalizowała trzy popularne turnieje i znalazła setki przypadków, w których drużyny mogły przyjechać z większej odległości, niż pozwalają norweskie zasady barneidrett. Sprawa dotyczy m.in. klubów z Kristiansand i okolic: Donn, Fløy, Randesund, Vindbjart oraz Mandalskameratene.
Dla wielu rodziców zapisanie dziecka do norweskiego klubu piłkarskiego jest jednym z pierwszych kontaktów z lokalną społecznością. Dziecko trafia do drużyny, ma treningi, mecze i kolegów, a rodzice szybko poznają takie pojęcia jak dugnad, kjøring, cup czy lagleder.
Norweska dziecięca piłka różni się jednak od modelu, który część rodziców może znać z innych krajów.
Tutaj przez pierwsze lata najważniejsze mają być nie wyniki i selekcja najlepszych zawodników, ale radość z gry, przynależność do grupy, rozwój i możliwość uczestnictwa dla wszystkich dzieci.
I właśnie zasady chroniące ten model znalazły się teraz w centrum kontrowersji w Sørlandet.
VG: 579 potencjalnych naruszeń od 2021 roku
VG przeanalizował listy drużyn uczestniczących w trzech dużych turniejach w Sørlandet: Sør Cup, Sebra Cup i Lindesnes Cup w latach 2021–2026.
Na podstawie miejsc, z których przyjeżdżały drużyny, oraz czasu przejazdu obliczonego za pomocą Google Maps gazeta znalazła 579 przypadków, które mogły naruszać przepisy dotyczące odległości, jakie dzieci mogą pokonywać, aby uczestniczyć w zawodach.
Sprawa może mieć jednak znacznie większą skalę.
Even Øgrey Brandsdal, były dyrektor IK Start, twierdzi, że przeanalizował turnieje od 2017 roku i znalazł około 900 zgłoszonych drużyn, których udział jego zdaniem naruszał przepisy.
Według VG wśród przypadków znalazły się nawet drużyny w kategorii ośmiolatków, które miały ponad cztery godziny podróży.
Brandsdal zwrócił się o zbadanie sprawy w ramach systemu norweskiego sportu. Jego zarzuty dotyczą organizatorów trzech turniejów oraz struktur Norges Fotballforbund.
W przypadku Sør Cup organizatorami są FK Donn, Vindbjart FK i Fløy IL. Za Sebra Cup odpowiada Randesund IL, a za Lindesnes Cup – Mandalskameratene FK.
Samo wskazanie potencjalnego naruszenia nie oznacza jednak, że klub został uznany za winny złamania przepisów. Sprawa dotyczy właśnie tego, jak zasady były stosowane i kontrolowane.
Dlaczego w ogóle istnieje limit podróży?
To może być najbardziej zaskakująca część całej historii.
Dlaczego dziecko, które kocha piłkę i chce zagrać w turnieju, miałoby nie móc pojechać na zawody na stadion oddalony o kilka godzin?
Odpowiedź kryje się w norweskiej filozofii barneidrett – sportu dziecięcego.
W Norwegii sport dzieci do 12. roku życia jest objęty szczególnymi zasadami. Chodzi o to, aby ograniczyć presję wyników, zbyt wczesną profesjonalizację i sytuację, w której możliwości dziecka zależą od ambicji lub możliwości finansowych rodziców.
Także podróże mają rozwijać się stopniowo wraz z wiekiem dziecka.
Dzieci 6–8 lat
Mogą uczestniczyć przede wszystkim w lokalnych zawodach. W piłce nożnej NFF definiuje je jako zawody w gminie zamieszkania, sąsiedniej gminie lub w miejscu oddalonym maksymalnie o około godzinę podróży w jedną stronę.
Dzieci 9–10 lat
Mogą już uczestniczyć w zawodach regionalnych. Tutaj granica została rozszerzona do gminy zamieszkania, sąsiedniej gminy albo maksymalnie około dwóch godzin podróży w jedną stronę.
Dzieci 11–12 lat
Od roku, w którym dziecko kończy 11 lat, może uczestniczyć w otwartych zawodach w Norwegii, innych krajach nordyckich oraz regionie Barentsa.
Od 13. roku życia te ograniczenia nie obowiązują.
Nie chodzi tylko o odległość
Limity podróży są częścią znacznie większego systemu.
W norweskiej piłce dziecięcej wszyscy zawodnicy powinni otrzymywać w przybliżeniu tyle samo czasu gry.
W kategoriach dziecięcych nie chodzi więc o to, aby trener wystawił najlepszych zawodników, żeby za wszelką cenę wygrać mecz.
Do 12. roku życia obowiązuje również zasada rozgrywania turniejów bez klasycznego systemu pucharowego i rankingów drużyn. Jeżeli organizator przewiduje nagrody, wszystkie dzieci powinny być nagradzane jednakowo.
Dopiero od 13. roku życia możliwe są klasyczne turnieje z tabelami, play-offami i zróżnicowanymi nagrodami.
To fundamentalna różnica w sposobie myślenia o dziecięcym sporcie.
Klub to znacznie więcej niż miejsce treningów
Żeby zrozumieć tę dyskusję, trzeba też zrozumieć fenomen norweskich lokalnych klubów sportowych.
Kluby takie jak Donn, Fløy czy Randesund nie są jedynie szkółkami, którym rodzic płaci za trening dziecka.
Norweski idrettslag jest zazwyczaj organizacją członkowską, mocno opartą na pracy społecznej.
Trenerem najmłodszej drużyny często jest jeden z rodziców. Inny rodzic zostaje laglederem, czyli kierownikiem zespołu. Rodzice wożą dzieci na mecze, organizują turnieje, sprzedają gofry i kawę, pomagają w kiosku, przygotowują boiska i uczestniczą w dugnadzie.
Dzięki temu lokalny klub staje się dla wielu dzieci jest jednym z najważniejszych miejsc budowania przyjaźni i poczucia przynależności do lokalnej społeczności.
Dla rodzin, które dopiero przeprowadziły się do Norwegii, może być również jednym ze sposobów wejścia w norweskie środowisko.
Dlaczego ograniczać wielkie turnieje?
Wyjazd na turniej oddalony o kilka godzin może oznaczać nocleg, transport, wyżywienie i opłatę startową. Jeżeli takich wyjazdów jest wiele, koszt dziecięcego sportu szybko rośnie.
A wtedy pojawia się problem: dziecko z rodziny, która może zapłacić kilka tysięcy koron za weekendowy wyjazd, otrzymuje inne możliwości niż jego kolega z drużyny, którego rodziców na taki wydatek nie stać.
Dlatego przy wyborze turniejów klub powinien brać pod uwagę nie tylko poziom sportowy, ale także koszty i to, dla kogo rzeczywiście dostępna będzie dana oferta.
Czy doszło do złamania zasad? Na obecnym etapie nie należy tego przesądzać.
VG wskazał 579 potencjalnych przypadków, opierając analizę m.in. na czasie przejazdu. Brandsdal mówi o około 900 przypadkach od 2017 roku.
Jednak dopiero odpowiednie organy sportowe mogą ocenić konkretne przypadki i odpowiedzialność poszczególnych podmiotów.
Ważna dyskusja także dla rodziców
Kontrowersja wokół turniejów w Sørlandet dotyka czegoś większego niż regulamin i liczba kilometrów.
To pytanie o to, czym właściwie ma być sport dla ośmio-, dziewięcio- czy dziesięcioletniego dziecka.
Czy ma już przypominać profesjonalną piłkę – z dalekimi wyjazdami, selekcją, wynikami i walką o zwycięstwo?
Czy powinien przede wszystkim pozwalać dziecku grać blisko domu, razem z kolegami, bez względu na poziom sportowy i możliwości finansowe rodziny?
Norweski model barneidrett bardzo wyraźnie opowiada się za tym drugim podejściem.
