Niskie ceny, ogromny wybór i możliwość znalezienia produktów, których trudno szukać gdzie indziej – to główne powody, dla których mieszkańcy Norwegii sięgają po zakupy na platformach takich jak Temu czy Shein. Nowy raport SIFO pokazuje jednak również drugą stronę tego boomu: pytania o bezpieczeństwo produktów, prawa konsumentów, środowisko i warunki konkurencji dla norweskich sklepów.
21 sierpnia norweski rząd opublikował nowy raport Instytutu Badań Konsumenckich SIFO (Forbruksforskningsinstituttet SIFO) poświęcony zakupom na międzynarodowych platformach niskocenowych spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Raport „Grenseløs netthandel – Forbrukernes handlemønstre på lavprisplattformer” powstał na zlecenie Barne- og familiedepartementet.
Badacze przyjrzeli się nie tylko temu, gdzie mieszkańcy Norwegii robią zakupy, ale przede wszystkim dlaczego wybierają tanie platformy i jak postrzegają związane z nimi ryzyko.
Cena wygrywa
Wniosek jest jednoznaczny: najważniejsza jest cena. Wśród osób korzystających z azjatyckich platform niskocenowych aż 36 procent wskazało niską cenę jako najważniejszy powód wyboru sklepu. Dla porównania wśród klientów innych sklepów internetowych było to 19 procent.
Na kolejnych miejscach ważnych dla kupujących znalazły się: szeroki asortyment – 14 proc., możliwość znalezienia unikalnych lub trudno dostępnych produktów – 12 proc. oraz dostęp do tanich części zamiennych i drobnych elementów – 9 proc.
Co ciekawe, wyniki nie potwierdzają prostego obrazu klienta Temu jako osoby kupującej przede wszystkim pod wpływem impulsu, reklamy czy mediów społecznościowych. Takie motywacje znalazły się na końcu listy. SIFO ocenia, że decyzje konsumentów są w dużej mierze praktyczne: chcą kupić taniej i mieć duży wybór.
Jak wielu mieszkańców Norwegii korzysta z takich platform?
Raport pokazuje jednocześnie, że zakupy na azjatyckich platformach niskocenowych nie są dla większości mieszkańców Norwegii codziennym zwyczajem. Z przeprowadzonych badań wynika, że 12 procent użytkowników kupuje tam co najmniej raz w miesiącu, natomiast 48 procent deklaruje, że nigdy z nich nie korzysta.
Skala zjawiska jest jednak duża. Według danych przywoływanych obecnie przez norweski Forbrukerrådet każdego dnia do Norwegii trafia ponad 130 tysięcy produktów zamówionych za pośrednictwem globalnych platform takich jak Temu i Shein.
Inne badania wskazują również na bardzo wysoką popularność samego Temu. PostNord informował, że 41 procent robiących zakupy online korzystało z tej platformy, co dawało Norwegii najwyższy wynik wśród krajów nordyckich.
Tani produkt nie zawsze oznacza bezpieczny produkt
Wraz z popularnością Temu, Shein, Wish czy AliExpress rosną obawy dotyczące bezpieczeństwa sprzedawanych tam produktów.

Problem polega na tym, że towary kupowane bezpośrednio od sprzedawców spoza EOG nie zawsze podlegają w praktyce takiej samej kontroli, jak produkty wprowadzane do sprzedaży przez firmy działające na rynku norweskim i europejskim.
Norweski Forbrukerrådet ostrzega, że w przypadku platform spoza Europy nie ma gwarancji, iż każdy produkt spełnia norweskie i europejskie wymagania bezpieczeństwa.
Nie jest to jedynie problem teoretyczny. W kontroli Norweskiej Dyrekcji Ochrony Środowiska (Miljødirektoratet) obejmującej 160 sztuk biżuterii kupionej, m.in. w norweskich i zagranicznych sklepach oraz na platformach takich jak Temu, Wish i AliExpress, 42 produkty zawierały zbyt wysokie poziomy ołowiu, kadmu lub niklu.
Szczególna ostrożność jest więc wskazana przy produktach przeznaczonych dla dzieci, elektronice, ładowarkach, kosmetykach, biżuterii czy przedmiotach mających bezpośredni kontakt z żywnością lub skórą.
Kupujemy, choć ryzyko wydaje nam się mniejsze
Jednym z ciekawszych wniosków nowego raportu SIFO jest różnica w postrzeganiu ryzyka.
Osoby korzystające z azjatyckich platform niskocenowych postrzegają ryzyko związane m.in. z ochroną danych osobowych jako mniejsze niż osoby, które na takich platformach nie kupują. Są również bardziej skłonne uważać, że obowiązują tam podobne zasady ochrony konsumentów i standardy środowiskowe jak w Europie.
Badacze zastrzegają jednak, że nie oznacza to, iż klienci tych platform mają większą wiedzę o przepisach. Może raczej oznaczać, że wraz z regularnym korzystaniem z platform maleje poczucie ryzyka, a zakupy zaczynają być traktowane jako coś normalnego.
To właśnie ten problem chce teraz dokładniej analizować norweski rząd.
– Chcę, aby ludzie mogli mieć pewność, że kupowane przez nich produkty są bezpieczne i że ich prawa są przestrzegane. Powinno to obowiązywać niezależnie od tego, czy robimy zakupy w sklepie stacjonarnym, czy w internecie – podkreśla minister ds. dzieci i rodziny Lene Vågslid.
A co z norweskimi sklepami?
Temu i podobne platformy są również ogromnym wyzwaniem dla tradycyjnego handlu. Norweski sklep musi przestrzegać przepisów dotyczących bezpieczeństwa produktów, praw konsumenta, środowiska, dokumentacji czy odpowiedzialności za sprzedawany towar.
W przypadku ogromnej liczby małych przesyłek przychodzących bezpośrednio spoza Europy egzekwowanie tych samych standardów jest znacznie trudniejsze.
Forbrukerrådet zwraca uwagę, że szybki rozwój globalnych platform internetowych stanowi wyzwanie nie tylko dla bezpieczeństwa konsumentów, lecz także dla norweskich sklepów i przedsiębiorstw przestrzegających obowiązujących regulacji.

Czy na Temu nie płaci się VAT-u?
To częste nieporozumienie. Towary kupowane za granicą nie są automatycznie zwolnione z norweskiego VAT-u.
Jeżeli zagraniczny sklep jest zarejestrowany w norweskim systemie VOEC (VAT on E-Commerce), przy zakupie produktu o wartości poniżej 3000 koron VAT jest pobierany już podczas płatności w sklepie. Jeśli sprzedawca nie korzysta z VOEC, VAT oraz ewentualne inne należności pobierane są przy imporcie, a przewoźnik może dodatkowo naliczyć opłatę za odprawę.
Od 1 stycznia 2024 roku VAT obowiązuje przy wszystkich zakupach towarów z zagranicy – zlikwidowane zostało wcześniejsze zwolnienie dla najtańszych przesyłek.
Debata dotyczy więc dziś nie tyle samego VAT-u, ile tego, czy obecne zasady wystarczają, aby zapewnić równe warunki konkurencji i ograniczyć lawinę tanich przesyłek spoza Europy.
Co by było, gdyby zakupy stały się droższe?
SIFO sprawdziło również, jak konsumenci zareagowaliby na dodatkową opłatę nakładaną na niewielkie paczki z zagranicznych platform.
Rezultat jest interesujący. Największa grupa badanych zadeklarowała, że w takim przypadku przestałaby kupować na tanich platformach spoza Europy. Kolejna duża grupa zwiększyłaby zakupy w norweskich sklepach i sklepach internetowych. Część klientów deklaruje jednak, że kupowałaby dokładnie tak samo jak wcześniej.
To pokazuje, jak istotna jest cena. Jeśli przewaga cenowa Temu i podobnych serwisów zmniejszy się, część klientów może wrócić do lokalnego handlu.

Rząd przygląda się Temu i Shein
Norweski rząd zapowiada dalsze działania. Trwają prace nad wprowadzeniem do norweskiego prawa nowych europejskich regulacji dotyczących m.in. bezpieczeństwa produktów, nadzoru rynku, ekoprojektowania oraz usług cyfrowych.
Powstała również krajowa grupa robocza ds. handlu internetowego, która ma poprawić współpracę pomiędzy urzędami odpowiedzialnymi za kontrolę rynku. Raport SIFO ma być jednym z materiałów wykorzystywanych przy podejmowaniu kolejnych decyzji.
Temu i podobne platformy odniosły sukces, ponieważ bardzo dobrze odpowiadają na to, czego część konsumentów szuka najbardziej: ma być tanio, wybór ma być ogromny, a zakupy proste.
Pytanie, przed którym stoją teraz norweskie władze, brzmi jednak inaczej: kto ponosi rzeczywisty koszt tej niskiej ceny – i czy obecne przepisy wystarczają, aby chronić konsumentów, środowisko oraz firmy, które muszą przestrzegać europejskich zasad?
