Frp właśnie odnotowało najwyższe wyniki w kraju. Liderka partii, Sylvi Listhaug, nie szczędzi krytyki partii rządzącej. Mówi o wysokich podatkach, bezpieczeństwie i potrzebie kontroli migracji.
Według kwietniowych badań opinii publicznej Partia Postępu (Frp) uzyskała 28,5 proc. poparcia, wyraźnie wyprzedzając Partię Pracy (Ap), którą wskazuje 21,7 proc. respondentów. To najlepszy wynik Partii Postępu w jej 53-letniej historii. Trend wzrostowy trwa od kilku miesięcy i następuje po najlepszym rezultacie wyborczym w historii ugrupowania.
Przytyk wobec Partii Pracy
W Święto Pracy liderka Frp skierowała wyraźny przytyk pod adresem Partii Pracy.
– Dawno, dawno temu Partia Pracy walczyła o to, by zwykłym ludziom żyło się lepiej – powiedziała Listhaug.
Wykorzystała wystąpienie, by zakwestionować tożsamość swojego głównego rywala.
– To już nie jest partia pracowników. To partia państwa. Partia, której skończyły się pomysły, gdzie elity lepiej czują się w Davos i w międzynarodowych klubach dyskusyjnych niż z elektrykiem z Sunnmøre, pracownikiem przedszkola w Alcie czy kierowcą ciężarówki z Toten.
Zaproponowała zmianę nazwy ugrupowania rządzącego.
– Powinni zmienić nazwę na Partię Administracji, Partię poborców podatkowych albo Partię Komitetów – powiedziała, wywołując aplauz sali.
Zatrzymać swoje pieniądze
Tematem była także trudniejsza sytuacja mieszkańców kraju.
– Ostatnie lata były trudne dla wielu – mówi Listhaug, podkreślając, że to nie tylko odczucie, ale coś widocznego na koncie bankowym.
– A teraz pracuje się na pełnych obrotach, by przekonać nas, że żyje nam się lepiej. Że tylko czujemy, iż jest trudniej. Szczerze mówiąc to nie są odczucia. To rzeczywistość – mówi.
Dlatego liderka Frp zapowiada, że partia będzie dążyć do obniżenia VAT-u na żywność o połowę.
– Zapraszam KrF, Høyre i Partię Centrum do poparcia naszego wniosku o obniżenie VAT-u na żywność o połowę. Skoro potrafią to zrobić w Szwecji bez ani jednej korony dochodów z ropy, to my w Norwegii też damy radę.
Wydarzenia z Oslo: “To coś nowego i nienorweskiego”
Wystąpienie objęło również kwestie bezpieczeństwa publicznego. Listhaug odniosła się do niedawnej strzelaniny w Oslo.
– Maczety, granaty ręczne na ulicach, bójki i strzelaniny na boiskach, gdzie grają nasze dzieci, to coś nowego i nienorweskiego. To przerażające – skwitowała.
Podkreśliła też osobisty wymiar sprawy, gdyż uczniowie ze szkoły, do której chodzą jej dzieci, byli na miejscu zdarzenia.
– Doszliśmy do punktu, w którym rodzice pytają, czy bezpiecznie jest jeździć po Oslo, by grać w piłkę.
Liderka Frp zapowiedziała zwiększenie liczby funkcjonariuszy policji do trzech na tysiąc mieszkańców oraz zaostrzenie polityki imigracyjnej. Skrytykowała mechanizmy łączenia rodzin w przypadku nieletnich ubiegających się o azyl bez opieki.
– Razem mamy większość. Przejmijmy kontrolę nad polityką imigracyjną – powiedziała, zwracając się bezpośrednio do Partii Pracy.
Nadmiernie pesymistyczny obraz
Przemówienie wpisuje się w strategię Frp, która mimo rosnących notowań nadal określa się jako główna siła opozycyjna. Partia zapowiada walkę o władzę nie tylko na poziomie krajowym, lecz także lokalnym. Wybory samorządowe w 2027 roku mają być sprawdzianem tej ambicji.
Kierunek obrany przez partię to krytyka elit, bezpieczeństwo, ograniczenie podatków i kontrola migracji. Frp, z wciąż rosnącym poparciem, przedstawia te postulaty jako odpowiedź na realne problemy Norwegii. Odrzuca argumenty przeciwników o nadmiernie pesymistyczny obraz kraju.
Ostatnie sondaże pokazują, że ten przekaz trafia do sporej części wyborców.
