Kolejne kłopoty norweskiej rodziny królewskiej? Najnowszy coroczny raport dotyczący wydatków pałacu królewskiego wykazał deficyt budżetowy na poziomie 710 tysięcy koron.
Cieniem na wizerunku norweskiej rodziny panującej kładzie się kilka kwestii – kontakty księżnej koronnej Mette-Marit z Jeffreyem Epsteinem, zarzuty karne wobec jej syna z poprzedniego związku, Mariusa Børga-Høiby’ego, oraz kontrowersje związane z siostrą księcia koronnego Haakona, Märthy Louise i jej męża-szamana. Teraz media zwróciły uwagę na kwestie finansowe.
Ile kosztuje rodzina królewska?
Koszty Pałacu Królewskiego wyniosły w ubiegłym roku 95,5 miliona koron. Dla porównania, rok wcześniej było to 70,7 miliona koron. Na wzrost kosztów miały wpływ między innymi projekty renowacyjne, inwestycje w cyfryzację (w ubiegłym roku powstała chociażby nowa strona internetowa dworu) oraz usługi doradcze.
Wydatki dworu obejmują między innymi podróże – krajowe i zagraniczne – członków rodziny królewskiej. W 2025 roku rodzina królewska odwiedziła w czasie oficjalnych wizyt 49 norweskich gmin i 9 krajów, między innymi Wielką Brytanię, Francję i Włochy. Jednym z kierunków podróży była też Polska, do której wybrał się książę Haakon.
W pałacu podjęto również w 2025 roku prawie dwa tysiące gości.
Pieniądze są potrzebne nie tylko na potrzeby monarchy i jego bliskich czy zaproszonych gości, lecz także pracowników obsługujących funkcjonowanie dworu. Norweski pałac królewski zatrudnia obecnie 140 osób, a zarobki zatrudnionych w ostatnich latach rosną, mimo że liczba pracowników nieznacznie spadła.
Sydney-Oslo, Oslo-Sydney
Deficyt budżetowy nie był – jak deklarowano w oficjalnym komunikacie dworu – zaskoczeniem. Pokryto go z wcześniejszych rezerw. Nie jest to też pierwsza tego typu sytuacja. Rok 2024 również zamknięto deficytem – w wysokości 2,87 miliona koron.
Niektóre wydatki wzbudzają jednak kontrowersje. Chodzi na przykład o koszty związane ze studiami księżniczki koronnej.
Ingrid Alexandra zakończyła służbę wojskową i wyjechała studiować nauki społeczne do Australii. Na łamach Nettavisen ukazał się artykuł, w którym zastanawiano się, czy opłacić studiów księżniczce nie powinni jej rodzice (choć de facto nadal pochodziłoby to najpewniej z pieniędzy podatników, para książąca również przecież otrzymuje państwowe pieniądze). W tej chwili państwo norweskie wydaje na studia Ingrid Alexandry 500 tysięcy koron rocznie, a jej rodzice mają pokrywać tylko te ewentualne wydatki, które wykroczyłyby poza tę kwotę.
Ekspertka Nettavisen do spraw rodziny królewskiej, Tove Taalesen, oceniła, że to dobrze, że księżniczka zdobywa solidne wykształcenie. Mimo to zwróciła uwagę na koszty – znaczne również z uwagi na fakt, że Ingrid Alexandra studiuje daleko od domu. Najtańsze bilety w dwie strony to koszt około 17 tysięcy koron. Ponadto w podróżach na trasie Australia-Norwegia muszą księżniczce towarzyszyć ochroniarze. A tych podróży jest w ocenie Taalesen dużo.
– Nie jest to całkiem normalne, aby studenci wracali do domu na Boże Narodzenie, Wielkanoc i wakacje letnie – powiedziała.
Ekspertka skrytykowała też odróżnianie się od większości społeczeństwa poprzez wybór australijskiej uczelni.
– Być może rozsądniej byłoby studiować bliżej, albo w Norwegii. (…) Jeśli to jest wystarczająco dobre dla większości Norwegów, to mogłoby takie być również dla księżniczki Ingrid Alexandry.
