Przewodnik wędkarza słodkowodnego

Jednym z pierwszych zaskoczeń, jakie mogą przypaść w udziale polskim wędkarzom, którzy po raz pierwszy stanęli na norweskiej ziemi, jest zupełny brak wskazówek na temat tego co, gdzie i kiedy pływa. I choć na brak informacji tak zwanych ogólnych na temat łowienia ryb nie można narzekać, to jednak wiadomości o tym, jaką rybę konkretnie i w którym jeziorze można złowić, zdobyć już nie jest łatwo.

Jeziora w Kristiansand

Nie ma najmniejszego powodu spierać się o to, które norweskie jezioro jest najładniejsze, bowiem wszystkie, podkreślam wszystkie jeziora w Norwegii są piękne. Te w Kristiansand również. Różnią się jedynie wielkością, głębokością oraz położeniem. Co jednak najważniejsze owe jeziora pełne są ryb. A przepełnione są rybami do tego stopnia, że aż naturalnym, ale i obywatelskim obowiązkiem każdego mieszkańca Norwegii jest ich połów. I choć mieszkańcom krain, w których wody oraz rzeki już dawno zostały przetrzebione, trudno będzie w to uwierzyć, to są gatunki ryb w Norwegii, do których łowienia niektóre norweskie gminy wręcz namawiają. A dotyczy to na przykład tak zwanego jeziornego pstrąga, który w dość krótkim czasie potrafi w tutejszych jeziorach stać się nie tylko gatunkiem dominującym, ale i… jedynym. Znana jest też historia z jeziora Gillsvannet niedaleko Justvik w Kristiansand, gdzie szczupaki stały się tak liczne oraz żarłoczne, że aż bojąc się o łososie w pobliskich rzekach, władze lokalne zaczęły poważnie rozważać wytrucie szczupaków (sic!). Na szczęście znawcy tematu, między innymi profesor biologii Arnfinn Langeland, uważają, że nie będzie to konieczne. Należy również dodać, że w norweskich jeziorach woda jest tak przejrzysta i czysta, że spokojnie można ją pić, i to bez przegotowania.

Gatunki ryb

Według Wielkiego Norweskiego Leksykonu (Store Norske Leksikon ) w Norwegii jest 329 gatunków ryb, z czego 44 to gatunki słodkowodne (ferskvannsfisk). Ergo w norweskich jeziorach można złowić prawie to samo, co w jeziorach polskich. Gatunków jest być może mniej, ale za to ich ilość, czystość oraz smak mięsa niejednego smakosza mogą wprawić zarówno w zdumienie, jak i w zachwyt. A można tu spotkać i lina, i płoć, i szczupaka, i węgorza, i okonia, pstrąga czy sandacza. Wszystko zależy jednak od tego, gdzie się łowi i jak się łowi. Jako że dla wielu debiutantów łowiących w Norwegii nazwy ryb mogą stanowić wielki kłopot, oto krótka lista najważniejszych gatunków ryb i ich norweskich nazw:

gjeddeszczupak
abborokoń
ørretpstrąg
ålwęgorz
karpekarp
gjørssandacz (czasem też od łac.: sander)
mortpłoć
brasmeleszcz
lakemiętus
laksłosoś
aspboleń
suterlin (czasem też: sudre)

Metody łowieckie

Łowić na norweskich jeziorach można właściwie każdą metodą. Nad zbiornikami wodnymi można zobaczyć zarówno łowiących na tak zwany spinning – głównie na blachę, na zestaw spławikowy, za pomocą tak zwanego trollingu, czyli ciągnięcia przynęty za łodzią motorową oraz na tak zwaną „muchę”, czyli najbardziej popularną w Norwegii metodę muchową. Innymi słowy – co się komu żywnie podoba, a nie zahacza o kłusownictwo.

Przynęty

Przy łowieniu ryb na norweskich jeziorach warto pamiętać o użyciu różnych rodzajów przynęt. Niejedno norweskie jezioro bowiem możemy uznać za kompletnie martwe tylko dlatego, że przez dwie godziny obrzucaliśmy je blachą i nic. Rzuciwszy jednak do tej samej wody zestaw spławikowy z czerwonym robakiem na haczyku, mnogość oraz rozmiar pstrągów i okoni, które kryły się w jeziorze, może nas zaskoczyć. I choć specjaliści od połowów pstrąga uważają łowienie na czerwonego robaka za sposób cokolwiek niegodny prawdziwego wędkarza, to nie ulega wątpliwości, że jest to metoda wyjątkowo skuteczna. Należy pamiętać, że łowienie na tak zwanego „żywca”, czyli żywą rybę założoną na haczyk, jest przez Norwegów uważane za nieludzkie i ustawowo w Norwegii zabronione! Uważa się również, że przypadkowo wpuszczone do jeziora małe płotki, które często w Polsce służą za żywą przynętę, gdy zaczną się rozmnażać, mogą potem stanowić zagrożenie dla całego wodnego ekosystemu. W Norwegii nie używa się też zanęt, bowiem niszczą one rybostan oraz zakwaszają wodne zbiorniki. Od roku 2006 na terenie całej Norwegii obowiązuje absolutny zakaz łowienia węgorza, ponieważ został on wpisany na tak zwaną czerwoną listę gatunków zagrożonych wyginięciem. I choć od 2015 roku stan populacji tego gatunku zdaje się być już stabilny, to i tak wspomniany zakaz postanowiono utrzymać w mocy.

Licencje i pozwolenia

Co do pozwoleń na łowienie ryb w norweskich jeziorach, to są one oczywiście niezbędne i wymagane. Zwolnione z nich są jedynie dzieci do lat 16, łowiące metodą tradycyjną, czyli za pomocą wędki oraz żyłki, w okresie od 1 stycznia do 20 sierpnia. Polska karta wędkarska nie jest uznawana w Norwegii. Norweskie jeziora należą albo do gminy (kommune), na której terenie się znajdują, albo są własnością prywatną. Wykupując jednakże całoroczne pozwolenie (w Kristiansand to 200 koron za rok) zwykle dostaje się mapkę z wykazem jezior, na których mamy prawo łowić. Pamiętajmy jednak, że choć połowy ryb słodkowodnych, no może poza łososiem, sandaczem tudzież węgorzem, nie mają w Norwegii praktycznie żadnych ograniczeń, to jednak warto być zarówno rozsądnym, jak i humanitarnym, i brać pod uwagę to, że dziesięciocentymetrowy pstrąg to jednak jeszcze dziecko.

Licencję na połów ryb (fiskekort) w jeziorach najłatwiej zakupić internetowo na stronie Inatur. W zależności od jeziora i regionu, na którym dane jezioro się znajduje, cena licencji może być różna. Zmienia się ona również w zależności od tego, czy chcemy łowić ryby przez cały dzień (døgnkort), tydzień (ukekort), czy też rok (årskort). Ową licencję możemy też zakupić w punktach informacji turystycznej, w sklepach sportowych i wędkarskich, a także na polach kempingowych. Jeśli zaś chodzi o nasz region to miłośnicy wędkarstwa mogą wszelkie pozwolenia zakupić w  Kristiansand w Kvadraturen przy ulicy Vestre Strandgata pod numerem 24 (wejście od Gyldenløves gate), gdzie znajduje się kameralny, jeden z nielicznych sklepów stricte wędkarskich w Norwegii, Grønberg Sport. Stein Grønberg, który wraz z żoną Heidi od 1987 roku prowadzi ten sklep, nie tylko nam podpowie i doradzi, które z akcesoriów wędkarskich przyda nam się na tutejszych jeziorach, ale zdradzi też tajemnicę gdzie, jak i co można złowić. Można też u niego zapisać się na kurs wędkarstwa muchowego!

Zdjęcie tytułowe: Szymon Zychowicz

2 thoughts on “Przewodnik wędkarza słodkowodnego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *