Niezwykle dużego kleszcza znaleziono jesienią 2025 roku na dziecku w centrum Oslo. Następnie przesłano go do Flåttsenteret w celu przeprowadzenia szczegółowych badań. We współpracy z Uniwersytetem w Agder (UiA) określono gatunek kleszcza na podstawie analizy genetycznej.
Okazało się, że pajęczak należy do gatunku Hyalomma excavatum, który wcześniej nie był odnotowany w Norwegii. Ma długie nogi, ciemną tarczkę grzbietową i charakterystyczne pasiaste odnóża. Zazwyczaj żywi się krwią dużych ssaków, takich jak bydło, owce, kozy i konie, ale może również kąsać ludzi.
Kleszcza znalazł ojciec dziecka, który szybko zauważył, że wygląda on inaczej niż pospolity kleszcz występujący w norweskich lasach (Ixodes ricinus) – poinformował Flåttsenteret w rozmowie z agencją NTB.
– To niezwykle interesujące odkrycie. Jesteśmy bardzo wdzięczni osobie, która znalazła kleszcza i wykazała się tak dużą czujnością. Zgodnie z naszą wiedzą tego gatunku kleszcza nie obserwowano wcześniej w Norwegii – mówią badaczka Vivian Kjelland z UiA oraz biolog i doradczyni Yvonne Kerlefsen z Flåttsenteret.
Kjelland dodaje, że pojedyncze znalezisko nie musi oznaczać, iż gatunek zadomowił się w Norwegii.
Gatunek, który nie występuje naturalnie w Norwegii
Na pierwszy rzut oka Hyalomma excavatum przypomina Hyalomma marginatum, znanego również jako kleszcz łowiecki. Ten drugi gatunek odnotowano w Norwegii po raz pierwszy w 2021 roku.
Kleszcze z rodzaju Hyalomma są około trzykrotnie większe od typowego norweskiego kleszcza pospolitego. Przemieszczają się w pogoni za swoimi ofiarami. Różnią się tym od kleszcza pospolitego, który czeka nieruchomo w krzewach, wysokiej trawie i zaroślach, przyczepiając się do przechodzących obok ludzi i zwierząt.
Gatunki z rodzaju Hyalomma nie występują naturalnie w Norwegii. Mogą jednak trafiać do tego kraju, na przykład wraz z ptakami wędrownymi. Ze względu na chłodny klimat panujący przez większą część roku miałyby trudności z rozmnażaniem się i rozprzestrzenianiem na terenie kraju.
Nowo odnotowany gatunek występuje najczęściej w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie i w części Europy Południowej.
Naukowcy uważnie śledzą rozwój sytuacji, ponieważ kleszcze z rodzaju Hyalomma mogą przenosić patogeny niebezpieczne dla ludzi i zwierząt. Należy do nich między innymi wirus wywołujący krymsko-kongijską gorączkę krwotoczną (CCHF). Choroba ta występuje na rozległych obszarach Afryki, Azji i Europy.
Więcej zakażeń niż w ubiegłym roku
W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku odnotowano 598 przypadków boreliozy z Lyme, choroby przenoszonej przez kleszcze – wynika z danych norweskiego systemu rejestracji chorób zakaźnych (MSIS).
Wstępne dane wskazują na wzrost liczby zakażeń boreliozą o 16 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku i o 74 proc. w porównaniu z 2022 rokiem.
Flåttsenteret przypomina, że tegoroczne dane MSIS wymagają jeszcze doprecyzowania, ale nie ma większych wątpliwości, że rok 2026 sprzyjał kleszczom.
Norweski Instytut Zdrowia Publicznego (FHI) poinformował NTB, że na obecnym etapie wszystko wskazuje na to, iż w 2026 roku będzie więcej przypadków chorób przenoszonych przez kleszcze niż w 2025 roku. Dotyczy to zarówno boreliozy układowej, jak i kleszczowego zapalenia mózgu (TBE), określanego po norwesku jako skogflåttencefalitt.
– Większość przypadków TBE zgłaszana jest w okresie od lipca do października. Obecnie mamy na przykład pewną liczbę przypadków, w których otrzymaliśmy wyniki badań laboratoryjnych potwierdzające zakażenie, ale nie otrzymaliśmy jeszcze informacji klinicznych. Dlatego nie możemy podać konkretnej liczby – wyjaśnia Helena Niemi Eide, starsza lekarka z Departamentu Ochrony przed Zakażeniami i Gotowości Kryzysowej FHI.
Dane za tegoroczny sezon będą dostępne dopiero wiosną 2027 roku. W ubiegłym roku w Norwegii zgłoszono 96 przypadków zakażenia wirusem TBE. Było to więcej niż w 2024 roku, kiedy odnotowano 76 przypadków, ale mniej niż w rekordowym 2023 roku, gdy zarejestrowano 113 przypadków.
Naukowcy alarmują: potrzebne są badania
Norwescy badacze zajmujący się kleszczami niepokoją się rozwojem sytuacji.
– Liczba kleszczy rośnie, pajęczaki rozprzestrzeniają się na nowe obszary, do kraju trafiają nowe gatunki, a coraz więcej ludzi i zwierząt doświadcza ukąszeń i związanych z nimi chorób. Jednocześnie słabnie podstawa naszej wiedzy. Badania nad kleszczami nie tylko znajdują się na minimalnym poziomie, ale wręcz zamierają – napisali czołowi norwescy naukowcy zajmujący się tą dziedziną w artykule opiniotwórczym opublikowanym na łamach „Aftenposten”.
– W Europie występuje ponad 40 gatunków kleszczy, które mogą przenosić inne patogeny wywołujące poważne choroby, a których dotąd nie wykryto w Norwegii. W związku ze zmianami klimatu gatunki te mogą prawdopodobnie zadomowić się również tutaj. Jeśli już się osiedlą, ich zwalczanie może być trudne – ostrzegają naukowcy.
FHI również obserwuje, że zmiany klimatu sprzyjają wzrostowi liczebności kleszczy i zwiększają występowanie związanych z nimi chorób. Zdaniem instytutu tendencja ta prawdopodobnie utrzyma się w kolejnych latach.
– Dlatego potrzebne są dalsze badania nad chorobami przenoszonymi przez kleszcze, w tym nad rozmieszczeniem poszczególnych gatunków. FHI dostrzega niedobór zasobów w tej dziedzinie i uważa, że w nadchodzących latach należy nadać jej wyższy priorytet – powiedziała NTB starsza lekarka Eide.
(© NTB)
