Nie tylko rodzaj nowotworu, ale jego konkretny profil genetyczny może decydować o wyborze leczenia. To właśnie na tym opiera się presisjonsonkologi – onkologia precyzyjna, a Norwegia posiada rozbudowany system pozwalający korzystać z takiej możliwości. Problemem coraz częściej nie jest jednak wykonanie zaawansowanego badania guza, lecz znalezienie terapii, którą można później zastosować.
Przez wiele lat sposób leczenia nowotworu był przede wszystkim związany z tym, gdzie pojawiła się choroba. Rak płuca był leczony jak rak płuca, rak piersi jak rak piersi, a rak jelita jak rak jelita. Rozwój diagnostyki molekularnej coraz bardziej zmienia ten sposób myślenia.
Dwa nowotwory rozwijające się w tym samym narządzie mogą bowiem bardzo różnić się od siebie na poziomie molekularnym. I odwrotnie – w nowotworach różnych narządów można czasem znaleźć podobne zmiany genetyczne, które pozwalają wykorzystać ten sam lek.
Na tym właśnie polega presisjonsmedisin, czyli medycyna precyzyjna, a w przypadku leczenia nowotworów – presisjonsonkologi.
Zamiast pytać wyłącznie: Jaki to nowotwór?, lekarze mogą próbować odpowiedzieć również na inne pytanie: Co dokładnie napędza rozwój tego konkretnego guza i czy istnieje lek, który potrafi uderzyć właśnie w ten mechanizm?
Europa sprawdziła, jak daleko zaszła
25 września w The Lancet Regional Health – Europe opublikowano obszerne opracowanie „Landscape of cancer genomics and precision oncology in Europe”. Autorzy przeanalizowali rozwój onkologii precyzyjnej w ponad 20 krajach europejskich.
To nie jest klasyczny ranking z pierwszym, drugim i trzecim miejscem. Badacze porównali między innymi dostęp do diagnostyki molekularnej, organizację systemów leczenia, dostępność terapii celowanych oraz funkcjonowanie zespołów specjalistów, które analizują wyniki badań molekularnych pacjentów.
W przygotowaniu opracowania uczestniczyło 27 głównych autorów, a wkład w analizę wniosło ponad 150 ekspertów.
Europa zrobiła w ostatnich latach ogromny krok naprzód. W wielu krajach można już dokładnie zbadać molekularne właściwości nowotworu. Powstały także tzw. molecular tumour boards – interdyscyplinarne zespoły, w których onkolodzy, patolodzy, biolodzy molekularni i bioinformatycy wspólnie analizują wyniki i zastanawiają się nad możliwym leczeniem konkretnego pacjenta.
I choć możemy wiedzieć coraz więcej o guzie, to jeszcze nie znaczy, że dla pacjenta będzie dostępny odpowiedni lek. Autorzy europejskiego opracowania wskazują, że właśnie dostęp do terapii dopasowanej do wykrytej zmiany staje się obecnie jednym z największych ograniczeń onkologii precyzyjnej.

Norwegia buduje ten system od kilku lat
Norwegia należy do państw, które w ostatnich latach mocno rozwinęły zarówno diagnostykę molekularną, jak i badania kliniczne związane z medycyną precyzyjną.
Według prof. Kjetila Taskéna z uniwersyteckiego szpitala w Oslo Norwegia zbudowała przez ostatnich sześć–siedem lat system zapewniający szeroki dostęp zarówno do badań molekularnych, jak i badań klinicznych. Zaawansowana diagnostyka wykorzystująca duże panele genowe jest obecnie oferowana pacjentom z zaawansowaną chorobą nowotworową lub przerzutami.
Jednym z najważniejszych elementów tego systemu jest IMPRESS-Norway.
Badanie rozpoczęło się w kwietniu 2021 roku i jest skierowane przede wszystkim do pacjentów z zaawansowanym nowotworem, u których standardowe możliwości leczenia zostały już wykorzystane lub przestały działać.
W ramach zaawansowanego badania analizowanych jest ponad 500 genów związanych z rozwojem nowotworów. Jeżeli zostanie wykryta zmiana, dla której istnieje odpowiedni lek, pacjent może zostać zakwalifikowany do leczenia celowanego. Czasami jest to lek zatwierdzony pierwotnie do leczenia zupełnie innego rodzaju raka.
Tysiące przebadanych pacjentów
Skala programu jest już znacząca. Od rozpoczęcia IMPRESS-Norway do programu badań przesiewowych włączono blisko 4000 pacjentów. Ponad 500 osobom zaproponowano leczenie w określonych kohortach terapeutycznych, a ponad 400 pacjentów faktycznie rozpoczęło takie leczenie.
Co szczególnie interesujące, około 45 procent osób, które rozpoczęły terapię, odniosło korzyść kliniczną, mimo że wcześniej przeszły już kilka innych linii leczenia.
Nie oznacza to oczywiście, że medycyna precyzyjna jest cudowną terapią działającą u każdego chorego.
Najpierw w guzie musi zostać znaleziona zmiana, którą można potencjalnie wykorzystać. Następnie musi istnieć lek działający na określony mechanizm. Lek ten musi być również dostępny dla pacjenta – poprzez standardowy system leczenia, badanie kliniczne albo inny program.
Umiemy znaleźć cel. Teraz trzeba znaleźć lek
Prof. Kjetil Taskén tłumaczy, że w około połowie przypadków poddanych zaawansowanej diagnostyce udaje się znaleźć zmiany molekularne, które potencjalnie można wykorzystać przy wyborze terapii. Z kolei około połowa pacjentów, którzy otrzymują tak dobrane leczenie, odnosi z niego korzyść – na przykład guz przestaje rosnąć.
To dobrze pokazuje, dlaczego samo wykonanie badania genetycznego nie rozwiązuje problemu.
Norwegia ma już rozwiniętą diagnostykę. Teraz jednym z najważniejszych zadań jest zwiększenie liczby dostępnych możliwości leczenia oraz przyciąganie kolejnych badań klinicznych, co ma to szczególne znaczenie dla pacjentów cierpiących na rzadkie nowotwory.
W standardowym modelu leczenia niewielka liczba osób z określonym typem raka może utrudniać prowadzenie dużych badań klinicznych. Onkologia precyzyjna pozwala spojrzeć na problem inaczej – poszukiwać pacjentów mających określoną zmianę molekularną niezależnie od tego, w jakim narządzie rozpoczęła się choroba.

Europa nadal jest nierówna
Nowe opracowanie pokazuje jednocześnie, że dostęp do takich możliwości bardzo różni się pomiędzy krajami.
Najwięcej doświadczenia z onkologią precyzyjną mają państwa Europy Zachodniej, w tym Niemcy, Wielka Brytania i Francja, ale również kraje nordyckie. Jednym z powodów jest większa liczba prowadzonych tam badań klinicznych.
Różnice są jeszcze większe, gdy spojrzymy globalnie.
Równolegle z europejskim opracowaniem opublikowano raport The Lancet Oncology Commission on Cancer Genomics and Precision Oncology. Według przywoływanych przez OUS danych tylko około jednego na pięciu pacjentów onkologicznych na świecie otrzymuje diagnostykę molekularną, którą – zgodnie z oceną autorów – powinien otrzymać.
To pokazuje, że rewolucja w leczeniu raka już się rozpoczęła, ale nie wszyscy mają do niej taki sam dostęp.
Norwegia ma tutaj mocny punkt wyjścia: publiczny system ochrony zdrowia, rozwiniętą diagnostykę molekularną, ogólnokrajową strukturę IMPRESS-Norway i udział w europejskich projektach badawczych.
