Cztery na dziesięć mają ukończone studia, a jednocześnie należą do grupy kobiet mających niewielki lub żaden kontakt z norweskim rynkiem pracy. Wiele z nich przyjechało do Norwegii w ramach łączenia rodzin.
Jobbsjansen miał pomóc im zrobić pierwszy krok w stronę zatrudnienia i samodzielności ekonomicznej. Najnowszy raport norweskiego urzędu statystycznego (Statistisk sentralbyrå, SSB) pokazuje, co dzieje się z kobietami po zakończeniu programu.
Wyniki dają powody do optymizmu, ale pokazują też drugą stronę integracji zawodowej. Znalezienie pracy nie zawsze oznacza wykorzystanie posiadanych kwalifikacji, pełny etat ani dochody porównywalne z innymi kobietami mieszkającymi w Norwegii.
Czym jest Jobbsjansen?
Jobbsjansen to program skierowany przede wszystkim do pozostających w domu kobiet-imigrantek, które mają niewielki lub żaden kontakt z rynkiem pracy i potrzebują dodatkowych kwalifikacji, aby rozpocząć pracę lub edukację.
Program jest dostosowywany indywidualnie i może obejmować naukę języka, zdobywanie kwalifikacji, przygotowanie zawodowe oraz kontakt z miejscem pracy.
Celem jest trwałe związanie uczestniczek z rynkiem pracy i zwiększenie ich samodzielności ekonomicznej. Programem zarządza Integrerings- og mangfoldsdirektoratet (IMDi), czyli norweska Dyrekcja ds. Integracji i Różnorodności. W 2026 roku państwo przeznaczyło na Jobbsjansen 210,5 mln koron.
Osiem na dziesięć przyjechało przez łączenie rodzin
SSB przyjrzało się kobietom, które zakończyły Jobbsjansen w latach 2020–2023. Około 8 na 10 uczestniczek przyjechało do Norwegii w ramach łączenia rodzin.
Taka migracja może oznaczać zupełnie inny początek życia w Norwegii niż przyjazd z konkretną ofertą pracy. Dla części kobiet pierwsze lata w kraju koncentrują się wokół domu i dzieci, a wejście na rynek pracy następuje znacznie później.
Szczególnie interesujące są dane dotyczące wykształcenia. Ponad jedna trzecia uczestniczek miała ukończoną jedynie szkołę podstawową. Jednocześnie aż 4 na 10 miały wykształcenie wyższe – ukończony uniwersytet lub szkołę wyższą.
Pokazuje to, jak różne osoby kryją się pod określeniem „kobiety-imigrantki pozostające daleko od rynku pracy”. Obok kobiety potrzebującej podstawowej edukacji może znaleźć się osoba z dyplomem uczelni, która z różnych powodów nie znalazła swojego miejsca na norweskim rynku pracy.
Siedem na dziesięć pracuje
Wśród kobiet, które zakończyły program w 2020 roku, w 2024 roku pracowało 70 procent. Rok po zakończeniu programu zatrudnionych było niespełna 63 procent z nich. W grupie, która zakończyła Jobbsjansen w 2021 roku, zatrudnienie w 2024 roku wynosiło 72 procent.
Najwyższy poziom zatrudnienia widać więc w grupach, które zakończyły program najwcześniej i miały więcej czasu na znalezienie miejsca na rynku pracy.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że wszystkie pozytywne zmiany są efektem samego Jobbsjansen. Na sytuację zawodową wpływają również m.in. długość pobytu w Norwegii, znajomość języka, wykształcenie, sytuacja rodzinna, kraj pochodzenia czy miejsce zamieszkania.
Praca jest. Ale jaka?
Ponad połowa zatrudnionych kobiet po Jobbsjansen pracowała w sprzedaży i usługach – w zależności od rocznika było to od 55 do 58 procent. Najczęściej jako sprzedawczynie, asystentki w przedszkolach i świetlicach szkolnych oraz pracownice opieki.
Kolejne 11–22 procent pracowało przy sprzątaniu lub w innych zawodach pomocniczych.
Znacznie mniej kobiet trafiło natomiast do zawodów wymagających zazwyczaj wyższego wykształcenia. W zależności od rocznika było to od 12 do 17 procent zatrudnionych.
Zestawienie tych danych z informacją, że cztery na dziesięć uczestniczek mają wyższe wykształcenie, rodzi ważne pytanie: na ile norweski rynek pracy wykorzystuje kompetencje, które te kobiety już posiadają?
Raport nie pokazuje, czy konkretna kobieta z wyższym wykształceniem pracuje poniżej swoich kwalifikacji. Dane wskazują jednak, że posiadanie dyplomu nie przekłada się automatycznie na zatrudnienie w zawodzie wymagającym studiów.
Tylko cztery na dziesięć pracują na pełny etat
Samo znalezienie pracy nie oznacza jeszcze stabilnej pozycji zawodowej. W 2024 roku pełny wymiar czasu pracy miało 42 procent zatrudnionych kobiet po Jobbsjansen.
Tutaj również widać znaczenie czasu. Wśród kobiet, które zakończyły program zaledwie rok wcześniej, na pełny etat pracowało 32 procent. W grupie z 2020 roku, która miała za sobą cztery lata od zakończenia programu, było to już 54 procent.
Może to wskazywać, że wejście na rynek pracy jest procesem – część kobiet zaczyna od mniejszego wymiaru godzin, a z czasem przechodzi na pełny etat.
Mimo to SSB podkreśla, że udział pracujących na pełny etat pozostaje niższy niż zarówno wśród ogółu kobiet-imigrantek w wieku 25–55 lat, jak i kobiet z pozostałej części populacji.
Coraz większy udział w domowym budżecie
Zmiana widoczna jest również w dochodach. Trzy lata przed zakończeniem programu zarobki uczestniczek stanowiły przeciętnie zaledwie 6 procent całkowitych dochodów gospodarstwa domowego. W roku zakończenia programu było to 17 procent, a cztery lata później – 29 procent.
Rosła mediana dochodów z pracy, a zmniejszał się odsetek kobiet bez własnych zarobków. Oznacza to nie tylko poprawę statystyk zatrudnienia, ale również większą niezależność ekonomiczną kobiet.
Mimo tej poprawy dochody byłych uczestniczek pozostawały w 2024 roku niższe zarówno od dochodów kobiet z pozostałej części populacji, jak i ogółu kobiet-imigrantek w wieku 25–55 lat.
Nie ma jednej historii „kobiety-imigrantki”
Raport SSB pokazuje, dlaczego łatwo uprościć dyskusję o aktywizacji zawodowej migrantek.
W Jobbsjansen spotykają się kobiety z bardzo różnym kapitałem na starcie. Jedne mają wykształcenie podstawowe i potrzebują nowych kwalifikacji. Inne ukończyły uniwersytet, ale nie potrafią wykorzystać swoich kompetencji w Norwegii.
Co ciekawe, SSB nie znalazł jednoznacznej zależności wskazującej, że im dłużej uczestniczka mieszkała w Norwegii, tym większe było prawdopodobieństwo zatrudnienia.
Dane pokazują jednak wyraźny ruch w stronę większej aktywności zawodowej. W najstarszych badanych grupach około siedmiu na dziesięć kobiet pracuje, ich dochody rosną, a własne zarobki mają coraz większe znaczenie dla ekonomii rodziny.
Jednocześnie wejście do pracy okazuje się dopiero pierwszym krokiem. Duża część kobiet pracuje w niepełnym wymiarze czasu, wiele trafia do zawodów o stosunkowo niskich wymaganiach formalnych, a dochody pozostają niższe niż w grupach porównawczych.
Szczególnie warte uwagi pozostaje zestawienie dwóch liczb: około 40 procent uczestniczek ma wyższe wykształcenie, podczas gdy 12–17 procent zatrudnionych pracuje w zawodach akademickich lub innych zawodach wymagających zazwyczaj studiów.
To nie wystarcza, by stwierdzić, że wszystkie pozostałe pracują poniżej kwalifikacji. Pokazuje jednak, że w dyskusji o integracji zawodowej warto pytać nie tylko czy imigrantki znajdują pracę, ale również jaką pracę znajdują i czy Norwegia potrafi wykorzystać kompetencje, które już posiadają.
