Norweska szkoła, przez lata uznawana za jeden z fundamentów państwa dobrobytu i społeczeństwa o stosunkowo niewielkich różnicach, znalazła się pod coraz większą presją.
Spadają wyniki uczniów, pogarsza się ich samopoczucie, rośnie absencja, a nauczyciele zwracają uwagę na problemy z koncentracją i coraz większy chaos w klasach. Powołana przez rząd Komisja ds. wspólnej szkoły (Fellesskoleutvalget) ostrzega, że bez zmian model wspólnej szkoły może nie sprostać nadchodzącym wyzwaniom.
– Fellesskolen jest jednym z filarów norweskiego społeczeństwa i istnieje ryzyko, że załamie się pod ciężarem przeciążeń – tak przewodniczący komisji Bjørn Haugstad podsumował najważniejszy wniosek z jej prac.
Wyrażenie fellesskolen oznacza „wspólną szkołę” – ideę szkoły publicznej dostępnej dla wszystkich dzieci, niezależnie od ich pochodzenia, sytuacji ekonomicznej czy miejsca zamieszkania.
Raport został przedstawiony podczas Arendalsuka i przekazany minister edukacji Kari Nessie Nordtun. Dokument jest efektem niemal dwóch lat pracy zespołu, który miał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego sytuacja w norweskiej szkole się pogarsza i co można zrobić, aby odwrócić ten trend.
41 procent piętnastolatków z niewystarczającymi umiejętnościami
Jedną z najbardziej niepokojących informacji przytoczonych przez Haugstada są wyniki badania PISA.
PISA to międzynarodowe badanie OECD, które sprawdza, jak 15-latkowie radzą sobie z wykorzystaniem wiedzy i umiejętności z zakresu czytania, matematyki i nauk przyrodniczych w praktyce.
Według przewodniczącego komisji aż 41 procent badanych piętnastolatków nie posiada kompetencji na poziomie zapewniającym dobre podstawy do dalszej edukacji i późniejszego wejścia na rynek pracy.
Problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do wyników testów.
Komisja wskazuje na kilka równoległych zjawisk. W ostatnich latach pogorszyły się wyniki w podstawowych obszarach, przede wszystkim w czytaniu i matematyce. Jednocześnie spada poziom zadowolenia uczniów ze szkoły i rośnie absencja.
Coraz więcej młodych ludzi kończy również edukację bez umiejętności, które pozwalałyby im odpowiednio przygotować się do pracy i aktywnego uczestnictwa w społeczeństwie.
Nauczyciele i dyrektorzy szkół zwracają natomiast uwagę na większy chaos w klasach i problemy uczniów z koncentracją.
– Nasza analiza potwierdza, że sytuacja jest poważna i prawdopodobnie nie zmierza obecnie w dobrym kierunku – ocenił Haugstad.
Czy norweska szkoła zawiodła?
Autorzy raportu próbowali również odpowiedzieć na pytanie, jak Norwegia znalazła się w tej sytuacji. Czy winę ponosi sama szkoła? A może polityka edukacyjna prowadzona przez ostatnie dwie dekady okazała się błędna?
Zdaniem Haugstada można wręcz argumentować, że szkoła jako instytucja pod wieloma względami funkcjonuje dziś lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, a wiele reform przyniosło oczekiwane rezultaty.
Problem polega na tym, że zmieniło się również otoczenie, w którym szkoła musi działać.
Technologia, indywidualizacja i słabnące wspólnoty
Raport wskazuje na głębsze przemiany społeczne, które coraz silniej wpływają na dzieci i młodzież, a tym samym na szkołę.
Wśród najważniejszych zmian autorzy raportu wymieniają gwałtowny rozwój technologii, rosnące wyzwania dla demokracji i debaty publicznej, polaryzację społeczeństwa, radykalizację debaty publicznej, dezinformację i podważanie faktów, a także zmiany demograficzne oraz osłabienie wspólnot i więzi społecznych.
Minister edukacji Kari Nessa Nordtun zgadza się z diagnozą komisji. Jej zdaniem jednym z problemów jest rosnąca indywidualizacja oraz coraz większe obciążenie szkoły regulacjami i indywidualnymi prawami, co może pochłaniać zasoby potrzebne do realizowania innych zadań.
Kolejnym wyzwaniem jest cyfryzacja społeczeństwa, która – jak wskazuje minister – wpływa między innymi na zdolność koncentracji.
Szczególnie niepokojące pozostaje jednak to, że część dzieci nie opanowuje podstawowych umiejętności: czytania, pisania i liczenia.
Powrót do czytania i matematyki
Jednym z najważniejszych kierunków zmian ma być więc ponowne wzmocnienie nauki czytania i matematyki.
Kjelsås skole w Oslo może być przykładem miejsca, w którym świadomie i od dawna intensywnie pracuje się nad rozwojem czytelnictwa. Działa tam biblioteka szkolna z bibliotekarzem zatrudnionym na pełny etat oraz dwóch nauczycieli zajmujących się szczególnie nauką czytania wśród najmłodszych.
Szkoła opracowała również własny plan nauki czytania, pozwalający systematycznie śledzić postępy dzieci i wcześniej wychwytywać uczniów, którzy rozwijają te umiejętności wolniej, niż oczekiwano.
Komisja proponuje, aby podobne działania stały się częścią długoterminowej, ogólnokrajowej strategii.
Więcej zabawy dla najmłodszych
Jedna z najbardziej znaczących propozycji dotyczy pierwszych dwóch klas szkoły podstawowej.
Komisja rekomenduje stworzenie bardziej całościowego dnia szkolnego dla najmłodszych dzieci poprzez włączenie 12 godzin SFO tygodniowo do zintegrowanego programu dla klas pierwszych i drugich. Nie chodzi jednak o wydłużenie tradycyjnych lekcji.
Zdaniem Haugstada najmłodsze dzieci potrzebują więcej możliwości przechodzenia między nauką, zabawą i aktywnością.
– Potrzebują więcej czasu na przeplatanie zabawy z nauką. Z nowszych badań nad mózgiem wiemy, jak ogromne znaczenie ma taka zmienność, jeśli wiedza ma zostać utrwalona – argumentuje przewodniczący komisji.
Muzyka, ruch i zajęcia praktyczne
Raport proponuje również zwiększenie liczby godzin przeznaczonych w szkołach podstawowych na przedmioty praktyczne i artystyczne.
Więcej czasu miałyby otrzymać między innymi muzyka, wychowanie fizyczne oraz mat og helse, czyli zajęcia łączące naukę o żywieniu, zdrowiu i przygotowywaniu posiłków.
Godziny miałyby zostać przesunięte z innych przedmiotów.
Autorzy raportu zalecają także utworzenia narodowego programu dotyczącego cyfrowego uczenia się i cyfrowej dojrzałości, ze szczególnym uwzględnieniem umiejętności krytycznego korzystania z technologii.
Nauczyciel powinien znów móc być nauczycielem
Istotna część raportu dotyczy samych nauczycieli.
Komisja uważa, że osoby rozpoczynające pracę w zawodzie powinny otrzymywać znacznie większe wsparcie. Jedną z propozycji jest zobowiązanie gmin do zapewnienia nowo zatrudnionym nauczycielom dwóch lat obowiązkowego wprowadzenia do zawodu i profesjonalnego mentoringu.
Jednocześnie komisja chce ograniczenia nadmiernego sterowania pracą nauczycieli. Należy ponownie zaufać kompetencjom nauczycieli i traktować ich zawód jako wymagającą profesję, w której nie każdą sytuację da się uregulować instrukcjami i procedurami.
Komisja proponuje także bardziej rygorystyczne wymagania dotyczące kwalifikacji przy zatrudnianiu nauczycieli na nowych stanowiskach oraz odciążenie dyrektorów szkół z części obowiązków administracyjnych, aby mogli poświęcać więcej czasu na pracę pedagogiczną i rozwój szkoły.
Mniej uczniów nie oznacza proporcjonalnie niższych kosztów
Raport zwraca uwagę również na problem finansowania szkół w gminach, w których spada liczba dzieci.
Obecny system oznacza, że wraz ze zmniejszającą się liczbą uczniów państwo ogranicza część środków przekazywanych samorządom. Koszty prowadzenia szkoły nie spadają jednak w takim samym tempie.
Utrzymanie klasy, do której chodzi 15 uczniów, może kosztować niemal tyle samo, co klasy liczącej 20 osób. Nadal potrzebne są budynek, nauczyciel, ogrzewanie, administracja i podstawowa infrastruktura.
Komisja uważa więc, że państwo powinno rozważyć zmianę systemu, aby gminy ze spadającą liczbą uczniów nie traciły nieproporcjonalnie dużej części finansowania i nie były zmuszane do zbyt głębokich cięć w lokalnej ofercie edukacyjnej.
Raport dopiero rozpoczyna debatę
370-stronicowy raport trafi teraz do konsultacji, a to oznacza to, że przedstawione rozwiązania nie są jeszcze decyzjami rządu i mogą zostać zmodyfikowane.
Diagnoza komisji jest jednak wyraźna: problem norweskiej szkoły nie sprowadza się do jednego nieudanego programu, zbyt małej liczby godzin matematyki czy nadmiernego korzystania z ekranów. Szkoła musi nadążać za zmianami. Ma nie tylko uczyć czytania, pisania i liczenia, ale również przeciwdziałać wykluczeniu, budować wspólnotę, przygotowywać dzieci do funkcjonowania w cyfrowym świecie i pomagać im odnaleźć się w rzeczywistości pełnej informacji, bodźców i sprzecznych przekazów.
