Masowy napływ migrantów do hiszpańskiej Ceuty wywołał debatę nie tylko w Hiszpanii i Unii Europejskiej, ale również w Norwegii. O ile wszystkie najważniejsze ugrupowania zgadzają się, że sytuacja na zewnętrznej granicy strefy Schengen jest poważna, o tyle różnią się w ocenie przyczyn kryzysu i sposobów jego rozwiązania.
Ceuta pod presją
Ceuta, hiszpańska enklawa położona na północnym wybrzeżu Afryki, w ciągu zaledwie jednej doby znalazła się pod ogromną presją migracyjną. Według hiszpańskich władz około 60 tysięcy osób przekroczyło granicę z Marokiem, a część z nich dostała się do miasta wpław. Hiszpania skierowała do Ceuty wojsko i dodatkowe siły policyjne, a wydarzenia wywołały dyskusję o skuteczności ochrony zewnętrznych granic Unii Europejskiej.
Høyre: pomoc Hiszpanii, ale nie kosztem Schengen
Przewodniczący parlamentarnej komisji spraw zagranicznych i obrony Peter Frølich uważa, że Hiszpania popełniła błędy w zarządzaniu migracją, jednak przestrzega przed pochopnym podważaniem funkcjonowania strefy Schengen.
– To przepis na podziały w Europie, jeśli nie będziemy potrafili skutecznie chronić zewnętrznych granic – powiedział Frølich (za: NRK).
Jednocześnie konserwatywny polityk apeluje, aby Norwegia zaoferowała Hiszpanii konkretne wsparcie.
– Powinniśmy okazać solidarność państwom znajdującym się pod największą presją migracyjną, ale jednocześnie oczekiwać od nich skutecznej ochrony granic – podkreśla.
Znacznie dalej idzie młodzieżówka partii.
Przewodniczący Unge Høyre Nicolai Østeby zaproponował czasowe zaostrzenie kontroli granicznych między Norwegią a Hiszpanią oraz rozważenie podobnych działań, jakie podjęły Włochy.
To stanowisko nie zostało jednak poparte przez kierownictwo Høyre, które podkreśla, że obecnie ważniejsze jest ustabilizowanie sytuacji niż ograniczanie swobody przemieszczania się w Europie.
FrP: potrzebne zdecydowane zaostrzenie polityki migracyjnej
Stanowczo natomiast reaguje Fremskrittspartiet. Poseł Erlend Wiborg uważa, że obecny kryzys wskazuje na konieczność zaostrzenia polityki azylowej zarówno w Europie, jak i w Norwegii. FrP domaga się wzmocnienia ochrony zewnętrznych granic Schengen i zaostrzenia norweskiej polityki azylowej, a w razie pogorszenia sytuacji wprowadzenia dodatkowych kontroli granicznych.
Zdaniem partii tylko zdecydowane działania mogą ograniczyć działalność przemytników ludzi i zapobiec kolejnym masowym napływom migrantów.
Rząd: potrzebna wspólna odpowiedź Europy
Przedstawicielka rządu Jonasa Gahra Størego (Ap) zachowuje znacznie bardziej ostrożne stanowisko. Kiedy minister sprawiedliwości Astri Aas-Hansen uczestniczyła w nadzwyczajnych konsultacjach państw Schengen dotyczących sytuacji w Ceucie, podkreśliła, że Norwegia oczekuje od Hiszpanii wywiązywania się z obowiązków wynikających z przepisów Schengen i systemu dublińskiego, ale rozwiązania powinny być wypracowane wspólnie przez wszystkie państwa europejskie.
– Ważne jest utrzymanie kontroli nad zewnętrznymi granicami Schengen – zaznaczyła minister cytowana przez NRK.
Rząd nie popiera obecnie jednostronnych działań, takich jak zawieszenie swobody podróżowania z Hiszpanią. Zamiast tego stawia na współpracę międzynarodową oraz koordynację działań z pozostałymi państwami europejskimi.
Do tej pory pozostałe ugrupowania parlamentarne – SV, Venstre, Rødt, Senterpartiet, Kristelig Folkeparti (KrF) oraz Miljøpartiet De Grønne (MDG) – nie przedstawiły oficjalnych stanowisk dotyczących wydarzeń w Ceucie.
Nie oznacza to jednak, że ich poglądy na politykę migracyjną są nieznane. Partie lewicowe, takie jak SV i Rødt, tradycyjnie podkreślają znaczenie prawa do azylu, ochrony praw człowieka i współpracy międzynarodowej. Z kolei Venstre i KrF zazwyczaj opowiadają się za łączeniem skutecznej ochrony granic z odpowiedzialnością humanitarną. Jednak w odniesieniu do obecnego kryzysu nie opublikowały jeszcze oficjalnych komentarzy.
