Jeden z największych pożarów zabudowy mieszkaniowej we współczesnej historii Norwegii strawił osiedle domów szeregowych w Krokstadelva, miejscowości położonej w gminie Drammen.
Ponad 400 mieszkańców musiało opuścić swoje domy, a ogień zniszczył przeszło 100 budynków mieszkalnych. W sobotę rano służby prowadziły intensywną akcję dogaszania, choć informacje dotyczące pełnego opanowania sytuacji pozostawały niejednoznaczne.
Pożar wybuchł w piątek około godziny 15.30 w jednym z domów szeregowych. W krótkim czasie ogień rozprzestrzenił się na kolejne budynki oraz pobliski teren leśny. Sprzyjały temu wyjątkowo niekorzystne warunki: długotrwała susza, silny wiatr oraz gęsta zabudowa drewnianych domów na wysoko położonym osiedlu.
Według informacji przekazanych przez szefa straży pożarnej Vestfold Interkommunale Brannvesen Jana Helge Kaisera, w sobotę rano sytuacja była częściowo opanowana. Jednocześnie dowódca akcji obecny na miejscu informował NRK, że wciąż nie można mówić o pełnej kontroli nad pożarem, ponieważ w kilku miejscach nadal paliły się budynki i las. Do akcji skierowano dwa śmigłowce gaśnicze, a kolejne cztery były w drodze.
Burmistrz Drammen Kjell Arne Hermansen nie ukrywał skali tragedii.
– Można użyć słowa „katastrofa”, gdy tak ogromny pożar dotyka nasze miasto – powiedział w rozmowie z NTB (za: NRK).
Na miejskim centrum ewakuacyjnym zorganizowanym w hotelu Scandic Ambassadeur zarejestrowano około 400 osób. Wielu mieszkańców znalazło schronienie również u rodzin i znajomych.
Bilans ofiar pozostaje stosunkowo niewielki w porównaniu z rozmiarami zniszczeń. Nie odnotowano osób zaginionych. Dwie osoby trafiły do szpitala z powodu zatrucia dymem, w tym jeden członek Obrony Cywilnej. Lekko ranny został także strażak.
– Ogromne szczęście, że ewakuacja przebiegła pomyślnie oraz że odpowiednie decyzje zostały podjęte na czas – komentuje nasz czytelnik i autor nadesłanych filmików i zdjęć Mariusz Górski.
Strażacy przez całą noc koncentrowali się przede wszystkim na powstrzymaniu rozprzestrzeniania się ognia na kolejne budynki. W okolicznych lasach pozostawiono część pożarów do kontrolowanego wypalenia, ponieważ burze i wyładowania atmosferyczne utrudniały prowadzenie działań. W sobotę prognozowane były intensywne opady deszczu, które służby uznały za istotną pomoc w walce z żywiołem.
Norweskie media zgodnie podkreślają wyjątkową skalę katastrofy. Dziennikarze VG oceniają, że może to być największy pożar zabudowy mieszkaniowej w Norwegii od około stu lat. Z kolei Aftenposten zwraca uwagę, że do tak błyskawicznego rozwoju ognia przyczyniło się jednoczesne wystąpienie kilku czynników: ekstremalnie suchego lata, silnego wiatru, zwartej drewnianej zabudowy oraz łatwopalnej roślinności otaczającej osiedle.
Akcja gaśnicza będzie kontynuowana jeszcze przez wiele godzin, a według części przedstawicieli służb dogaszanie wszystkich zarzewi ognia może potrwać nawet kilka dni.




