Czy Norweg naprawdę ucieka, gdy ktoś usiądzie obok niego w autobusie? Czy każdy ma w piwnicy komplet nart, a weekend bez wycieczki w góry uważa za stracony? Jak to ze stereotypami bywa – jest w nich odrobina prawdy, sporo przesady i całkiem dużo humoru.
Ci, którzy mieszkają w Norwegii od kilku lat, wiedzą jedno – wiele z tych stereotypów nie wzięło się znikąd. Ale równie często okazuje się, że za pozornym chłodem kryje się ogromna życzliwość i poczucie humoru. Przyjrzyjmy się więc Norwegom z lekkim uśmiechem.
1. Norwedzy nie rozmawiają z nieznajomymi
Pierwsze dni w Norwegii potrafią zaskoczyć. Wchodzisz do windy. Dwie osoby stoją w ciszy. Trzecia dołącza. Nadal cisza. Jedziecie razem kilka pięter, a jedynym dźwiękiem jest brzęczenie windy.
Dla wielu Polaków to dość niezwykłe doświadczenie. U nas ktoś zdążyłby już skomentować pogodę, remont ulicy albo ceny masła.
Norwegowie po prostu wychodzą z założenia, że cisza nie jest niezręczna. Wręcz przeciwnie – jest komfortowa. A rozmowa ma sens wtedy, gdy naprawdę ma się coś do powiedzenia.
2. Pusty autobus? Siadam jak najdalej
To już klasyka.
Autobus prawie pusty. Wolnych pięćdziesiąt miejsc. Każdy pasażer siedzi samotnie. Wsiada nowa osoba i… przez chwilę analizuje sytuację niczym szachista planujący decydujący ruch.
Bo przecież nie wypada usiąść obok kogoś, skoro cały autobus jest wolny.
To nie niechęć. To szacunek dla cudzej przestrzeni.
Dopiero kiedy autobus zaczyna się zapełniać, wszyscy z ulgą przyjmują, że zasady gry właśnie się zmieniły.
3. Rodzą się z nartami na nogach
Kiedy w Polsce pierwszy śnieg oznacza chaos na drogach, w Norwegii oznacza… świetne warunki do wyjścia na narty.
Nie jest niczym niezwykłym widok kilkuletnich dzieci, które z ogromną pewnością zjeżdżają ze stoków.
A jeśli zapytasz kolegę z pracy, co robił w weekend, istnieje spora szansa, że odpowie:
– Byliśmy w górach.
I wcale nie chodzi o dwutygodniowy urlop. To była zwykła sobota.
4. Nie ma złej pogody
Pewnego jesiennego dnia padało tak mocno, że wielu Polaków nawet nie pomyślałoby o spacerze.
Tymczasem w przedszkolu dzieci właśnie zakładały kalosze, wodoodporne kombinezony i z szerokim uśmiechem ruszały do lasu.
Rodzice nawet nie spojrzeli w niebo.
Bo przecież – jak mówi norweskie powiedzenie – nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania.
I trzeba przyznać, że po kilku latach w Norwegii wielu imigrantów łapie się na tym, że sami zaczynają powtarzać to zdanie.
5. Weekend bez gór to weekend stracony
Dla wielu rodzin wyjazd do domku w górach jest czymś równie naturalnym jak dla Polaków niedzielny obiad u rodziców.
Pakowanie zaczyna się już w piątek po pracy. Samochód wypełniony jedzeniem, plecakami, nartami albo butami trekkingowymi.
A po powrocie do biura w poniedziałek wszyscy oglądają zdjęcia z tej samej góry… tylko z innej strony.
6. Wszyscy są milionerami
Znajomi z Polski często pytają: – To pewnie żyjecie jak królowie?
Po czym przychodzi pierwsza wizyta w sklepie.
Kilka produktów, trochę owoców, ser, kawa i… rachunek skutecznie przypomina, że wysokie zarobki idą w parze z wysokimi kosztami życia.
Tak, Norwegia jest bogata. Ale portfel potrafi odczuć to równie mocno jak konto bankowe.
7. Kochają ciszę
Najlepiej widać to podczas podróży pociągiem.
Kilka godzin jazdy. Dziesiątki pasażerów.
Jedni czytają książkę. Inni patrzą przez okno. Ktoś robi na drutach.
Nikt nie prowadzi głośnych rozmów przez telefon.
Dla wielu przyjezdnych to wręcz egzotyczne doświadczenie.
A ta norweska miłość do ciszy momentami zdaje się sięgać jeszcze dalej. Niektórzy żartują, że było to słychać nawet podczas komentowania meczów na Pucharze Świata – emocje były, ale komentatorzy potrafili zostawić tyle przestrzeni na ciszę, że można było usłyszeć… własne myśli. W końcu po co przekrzykiwać wydarzenia, skoro każdy i tak widzi, co dzieje się na boisku?
8. Są chłodni
To chyba najbardziej niesprawiedliwy stereotyp.
Norweg może nie zaprosi cię do domu po pięciu minutach znajomości.
Ale jeśli zimą zobaczy samochód, który ugrzązł w śniegu, istnieje spora szansa, że zatrzyma się i pomoże go wypchnąć.
Nie będzie przy tym robił wielkiego zamieszania.
Po prostu pomoże i pojedzie dalej.
To właśnie taki spokojny, codzienny rodzaj życzliwości.
9. Kawa to paliwo narodowe
Jeżeli odwiedzisz norweskie biuro około godziny dziesiątej, prawdopodobnie trafisz na przerwę kawową.
A jeśli wybierzesz się do kogoś z wizytą, pytanie:
– Napijesz się kawy?
pojawi się szybciej niż:
– Jak minęła podróż?
Termos z kawą jest niemal obowiązkowym elementem każdej wycieczki.
Niektórzy twierdzą nawet, że kawa smakuje najlepiej wtedy, gdy pije się ją siedząc na kamieniu z widokiem na fjord.
10. Po kilku piwach stają się zupełnie innymi ludźmi
Ten stereotyp zna chyba każdy cudzoziemiec mieszkający w Norwegii.
W pracy spokojni, uprzejmi i raczej powściągliwi.
Kilka godzin później podczas letniego koncertu lub firmowego spotkania trudno uwierzyć, że to te same osoby.
Śmiech, rozmowy, tańce i śpiew.
To trochę tak, jakby ktoś przełączył Norwegów z trybu „poniedziałek” na tryb „piątek wieczór”.
A z czego śmieją się sami Norwegowie?
Norwegowie mają zaskakująco dużo dystansu do siebie. Chętnie żartują, że:
- jeśli zadzwoni telefon, najpierw sprawdzą, kto dzwoni, a dopiero potem zdecydują, czy odebrać;
- będą czekać dwie minuty, żeby nie wejść do sklepu razem z sąsiadem i nie musieć prowadzić rozmowy między półkami;
- przez pół godziny będą szukać miejsca parkingowego bliżej szlaku… żeby potem przejść pieszo dziesięć kilometrów po górach;
- ich największy koszmar to sytuacja, w której w pustym autobusie ktoś wybierze miejsce tuż obok.
Internet pełen jest memów pokazujących właśnie takie sytuacje. Co ciekawe – większość z nich udostępniają sami Norwegowie.
Bo stereotypy bywają zabawne…
…dopóki pamiętamy, że są tylko uproszczeniem.
Norwegia to kraj ludzi bardzo różnych – mieszkańców wielkich miast, rybaków z północy, studentów, przedsiębiorców i rodzin, które przyjechały tu z całego świata.
Jedni uwielbiają góry, inni plażę. Jedni kochają ciszę, inni koncerty rockowe. Jedni biegają na nartach, inni wolą kanapę i serial.
Ale jeśli jest coś, co naprawdę łączy wielu Norwegów, to szacunek dla drugiego człowieka, zamiłowanie do natury i przekonanie, że nie trzeba mówić głośno, żeby być życzliwym.
A jeśli kiedyś w pustym autobusie Norweg usiądzie obok ciebie… nie panikuj. Być może właśnie zabrakło wolnych miejsc. Albo po prostu uznał, że wyglądasz na osobę, z którą warto podzielić tę podróż.
