Norwegia pożegnała się z mistrzostwami świata po dramatycznym meczu z Anglią, przegranym 1:2 po dogrywce. Zespół Ståle Solbakkena zaprezentował się ambitnie i długo walczył z jednym z faworytów turnieju. Po spotkaniu w norweskich mediach dominują pytania o niewykorzystane szanse, kontrowersyjne decyzje sędziowskie oraz emocje, które towarzyszyły zawodnikom po końcowym gwizdku.
Kto zawinił? Krytyka Alexandra Sørlotha
Po porażce liczne komentarze uderzają w Alexandra Sørlotha. Napastnik w kluczowym momencie pierwszej połowy, przy prowadzeniu 1:0, nie podał do niepilnowanego Erlinga Haalanda podczas kontry dwóch na jednego, lecz zdecydował się na strzał, który został zablokowany. Chwilę później Anglia wyrównała, a ostatecznie wygrała mecz.
Decyzję Sørlotha ostro skrytykowali m.in. Gary Neville, Alan Shearer i Paul Robinson, a frustracji nie kryli również selekcjoner Ståle Solbakken oraz sam Haaland – pisze NRK. Po spotkaniu Sørloth wyjaśnił, że chciał znaleźć odpowiedni moment na podanie, jednak uznał, że John Stones skutecznie zablokował linię zagrania, dlatego zdecydował się na strzał. Przyznał jednocześnie, że sytuacja będzie go długo prześladować.
Solbakken uznał niewykorzystaną kontrę za punkt zwrotny meczu i odrzucił tłumaczenie błędu wysoką temperaturą. Część ekspertów, w tym Kristoffer Løkberg z NRK, broniła Sørlotha, podkreślając, że sytuacja była trudniejsza, niż wygląda na powtórkach. Inni, jak Andrine Hegerberg, ocenili, że napastnik zbyt długo zwlekał z podaniem, przez co stracił najlepszy moment na zagranie do Haalanda.
Kontrowersje wokół pierwszego gola Anglii
Dodatkowe emocje po meczu wywołała sytuacja poprzedzająca pierwszego gola Anglii. Norwescy piłkarze twierdzą, że piłka po wybiciu bramkarza Ørjana Nylanda uderzyła w linę zawieszoną pod dachem stadionu, co zmieniło trajektorię jej lotu. Zdaniem zawodników, zgodnie z przepisami gra powinna zostać przerwana i wznowiona rzutem sędziowskim.
FIFA przekazała jednak, że czujniki w piłce nie zarejestrowały kontaktu z żadnym obiektem. Ødegaard nazwał całą sytuację „komedią”, podkreślając, że takie zdarzenie nie powinno mieć wpływu na wynik meczu mistrzostw świata.
Ståle Solbakken również uważa, że piłka uderzyła w linę, mimo stanowiska FIFA.
– Piłka nagle spadła tuż przed naszą ławką rezerwowych. Wszyscy zareagowali natychmiast. Jestem przekonany, że dotknęła liny albo czegoś innego – stwierdził trener cytowany przez Nettavisen.
Jednak nie zamierza tłumaczyć porażki wyłącznie tą sytuacją.
– To nie jest wymówka. Przegraliśmy mecz i nie chcę zrzucać na to całej odpowiedzialności. Ale jestem przekonany, że piłka miała kontakt z przeszkodą. Musimy z tym po prostu żyć.
Brytyjski nadawca BBC przygotował analizę, która potwierdza słowa Solbakkena. Wykorzystano w niej system trójwymiarowej rekonstrukcji akcji meczowych. Animacja pokazuje, że wybiciu przez bramkarza piłka wykonuje wyraźny ruch wskazujący na kontakt z obiektem w powietrzu. Nie stanowi to jednak oficjalnego dowodu.
Anulowanie bramki Norwegii
Kolejnym punktem poddawanym głośnej krytyce było anulowanie bramki Norwegii. Sędzia Clément Turpin, po analizie sytuacji przy pomocy systemu VAR, uznał, że Erling Braut Haaland dopuścił się przewinienia na Elliocie Andersonie tuż przed zdobyciem gola przez Torbjørna Heggema. Decyzja ta wywołała wiele komentarzy wśród ekspertów, zawodników oraz kibiców, którzy różnie oceniali zasadność interwencji sędziowskiej.
– Jeśli to jest faul, to powinienem dostawać rzut wolny w niemal każdym pojedynku, w każdym meczu – powiedział Haaland dziennikarzom.
Kontrowersje wokół tej sytuacji nie zmieniły jednak faktu, że Norwegia zakończyła udział w turnieju. Drużyna zyskała uznanie za swoją postawę i walkę do końca, choć sposób, w jaki straciła szansę na zdobycie gola, pozostawił wśród norweskich kibiców poczucie rozczarowania.
Nyland przeprasza, Bellingham pociesza
Po meczu wydarzyła się scena, która szybko stała się jednym z najbardziej poruszających momentów po ćwierćfinale mistrzostw świata. Ørjan Håskjold Nyland nie potrafił ukryć emocji – opisuje TV 2. 35-latek długo płakał po spotkaniu z Anglią. Szczególnie trudno było mu pogodzić się z sytuacją z dogrywki, gdy po jego interwencji Jude Bellingham wykorzystał odbitą piłkę i zdobył zwycięskiego gola, zapewniając Anglikom awans.
Nyland przyznał po meczu, że właśnie ta akcja będzie prześladować go najdłużej.
– To będzie ze mną długo. Jest niezwykle ciężko. Już teraz czuję, że ta sytuacja zostanie we mnie na długo – powiedział załamany bramkarz.
Dodał, że w tamtym momencie trudno było mu dostrzec jakiekolwiek pozytywy.
– Muszę przeprosić, że tak się to skończyło. To boli i już teraz mocno we mnie siedzi – przyznał.
Chwilę później doszło jednak do wyjątkowego gestu. Do pogrążonego w rozpaczy Norwega podszedł właśnie Bellingham – zawodnik, który kilka minut wcześniej zakończył marzenia jego drużyny o dalszej grze w turnieju. Angielska gwiazda nie świętowała zwycięstwa, lecz postanowiła pocieszyć rywala, pokazując ogromną klasę i sportowy szacunek.
Nyland docenił zachowanie pomocnika reprezentacji Anglii.
– To było bardzo miłe. Spotykaliśmy się już wcześniej, gdy graliśmy przeciwko sobie w Hiszpanii. Doceniam, że znalazł czas, żeby do mnie podejść. To było naprawdę dobre zachowanie z jego strony – podkreślił.
Mimo tego gestu emocje długo nie opuszczały norweskiego bramkarza.
– Jest mi smutno i bardzo ciężko. Naprawdę bardzo ciężko – przyznał po spotkaniu.
W jego obronie natychmiast stanęli jednak koledzy z drużyny. Sander Berge zaznaczył, że Nyland był jednym z najważniejszych bohaterów norweskiej kadry podczas turnieju.
– Ørjan nie ma za co przepraszać. To dzięki niemu jesteśmy tutaj. Był jak ściana, grał z ogromną pewnością siebie i spokojem. Przez lata spotykał się z wieloma negatywnymi opiniami, ale sposób, w jaki się podniósł i poradził sobie z presją podczas tego turnieju, jest niesamowity – powiedział Berge.
Norwegia wraca do domu po bolesnej porażce, ale z uznaniem za swoją postawę. Zawodnicy podkreślają, że udział w mundialu pozostanie dla nich wyjątkowym wspomnieniem. Bez względu na niekorzystny wynik mogą powrócić do kraju z podniesioną głową.
Dla wielu kibiców w Norwegii reprezentacja pozostanie drużyną bohaterów.
