Mijają 83 lata od tragicznych wydarzeń na Wołyniu i na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Upływ czasu nie zmniejsza bólu rodzin ofiar ani nie odbiera znaczenia pytaniom, które wciąż pozostają bez odpowiedzi.
Historia nie domaga się zemsty. Domaga się prawdy.
Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej w latach 1943–1945 na ludności polskiej zamieszkującej Wołyń i tereny ówczesnej Małopolski Wschodniej przeprowadzono zaplanowaną akcję wyniszczenia, której sprawcami były oddziały Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), wspierane miejscami przez część lokalnej ludności. Ofiarami byli przede wszystkim cywile – kobiety, dzieci i osoby starsze. Instytut Pamięci Narodowej kwalifikuje te wydarzenia jako zbrodnię ludobójstwa.
Nie jest rolą historii budowanie nowych murów między narodami. Jej rolą jest nazywanie rzeczy po imieniu. Pojednanie nie może być oparte na przemilczeniu ani relatywizowaniu zbrodni. Tak jak Europa potrafiła jednoznacznie potępić zbrodnie nazizmu i komunizmu, tak samo zbrodnie popełnione przez UPA wobec polskiej ludności cywilnej wymagają jasnej i jednoznacznej oceny moralnej oraz historycznej.
Jednocześnie pamięć o Wołyniu nie powinna prowadzić do niechęci wobec współczesnych Ukraińców. Dzisiejsze pokolenia nie ponoszą odpowiedzialności za czyny swoich przodków. Odpowiedzialnością współczesnych jest jednak odwaga zmierzenia się z prawdą. Tylko ona może stać się fundamentem trwałego pojednania.
Dlatego tak ważne są ekshumacje. Tysiące ofiar wciąż spoczywa w nieoznaczonych miejscach, bez imienia, bez krzyża, bez możliwości godnego pochówku. Każdy człowiek – niezależnie od narodowości czy wyznania – ma prawo do miejsca pamięci. Każda rodzina ma prawo wiedzieć, gdzie spoczywają jej bliscy. To nie jest postulat polityczny. To elementarne prawo humanitarne i moralny obowiązek wobec zamordowanych.
Od lat Instytut Pamięci Narodowej podkreśla, że prowadzenie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych jest niezbędnym warunkiem godnego upamiętnienia ofiar oraz pełnego udokumentowania zbrodni: „w świetle prawodawstwa międzynarodowego, mordy popełnione przez Ukraińców głównie na Polakach kwalifikowane są jako ludobójstwo”. Według najnowszych szacunków przywoływanych przez Instytut, w latach 1939–1947 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło ponad 120 tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej – około 60 tysięcy na Wołyniu i co najmniej 60 tysięcy w Małopolsce Wschodniej, na Polesiu oraz Lubelszczyźnie. Każda odnaleziona mogiła to nie tylko kolejny element dokumentowania tej tragedii, ale przede wszystkim przywrócenie imienia i godności ludziom, których próbowano wymazać z historii.
Prawda historyczna nie powinna dzielić. Powinna uczyć. Uczyć, do czego prowadzą nacjonalizm, nienawiść i pogarda wobec drugiego człowieka. Powinna być także przestrogą dla przyszłych pokoleń.
W rocznicę Krwawej Niedzieli pochylamy głowy przed wszystkimi niewinnymi ofiarami Wołynia. Oddajemy im należny szacunek i przypominamy, że pamięć bez prawdy staje się pustym gestem, a pojednanie bez prawdy pozostaje jedynie deklaracją.
Dlatego jako redakcja stoimy na stanowisku, że zbrodnie UPA muszą być jednoznacznie potępione, a ekshumacje wszystkich ofiar powinny być prowadzone do skutku. Nie po to, by rozdrapywać dawne rany, lecz po to, by zamknąć je w sposób godny – przez prawdę, pamięć i chrześcijański obowiązek pochowania zmarłych.
Bo historia nie woła o zemstę. Historia woła o pamięć i prawdę.
