Jest taka ulica w Oslo, gdzie narkomani wyłaniają się z bram i zaułków niczym grzyby po deszczu. To owiana złą sławą Brugata. Sceny niczym z Walking Dead mogą odstraszyć nie tylko turystów, ale również mieszkańców, chociaż ci drudzy mieli czas przywyknąć do panującej tam atmosfery. Po drodze można natrafić na zużyte strzykawki, igły i inne narkomańskie akcesoria. Wbrew pozorom, według raportów, nie jest to najniebezpieczniejsza dzielnica Oslo.
Brugata to jedno z tych miejsc, które pokazują mniej turystyczne, drugie — mniej przyjemne — oblicze miasta. Położona w centrum, pomiędzy dworcem a dzielnicami takimi jak Grønland i Grünerløkka, od lat ma opinię przestrzeni trudnej — kojarzonej z handlem narkotykami, bezdomnością i uzależnieniami. To właśnie tutaj często można zobaczyć osoby zmagające się z problemami społecznymi, co dla wielu przyjezdnych bywa szokujące, zwłaszcza w kontekście uporządkowanego i zamożnego wizerunku Norwegii. To także miejsce, gdzie działają organizacje pomocowe i punkty wsparcia dla osób w kryzysie, a ich obecność jest ważnym elementem miejskiego krajobrazu.
W odległości przysłowiowego rzutu kamieniem lub beretem znajduje się hipsterska mekka. Tam zawsze dużo się dzieje — miejsce tętni życiem. Jednym z najpopularniejszych lokali jest Blå. Szeroki wybór restauracji w całej okolicy, serwujących jedzenie z różnorodnych kuchni świata, zaspokoi apetyt nawet najbardziej wybrednego smakosza. Mowa oczywiście o kwitnącej życiem dzielnicy Grünerløkka.
Krzykliwy łabędź
Spacerując wzdłuż Akerselvy, nie sposób nie zauważyć osobliwego łabędzia… i choć nieprawdziwy, może wzbudzić prawdziwe zdziwienie, a nawet oburzenie, szczególnie wśród turystów, którzy nie znają norweskiego podejścia do seksualności. „Zjawisko” to nic innego jak biały męski członek ułożony w kształt łabędzia.
Grünerløkka jest pofabryczną dzielnicą, gdzie nowe spotyka się ze starym. Jest także symbolem kreatywnej transformacji miasta. Zachowało się tutaj wiele przemysłowych budynków, które dziś pełnią funkcje galerii, biur czy mieszkań loftowych.
Tajemnica jeziora Sognsvann
Jedno z najpopularniejszych jezior w Oslo — miejsce relaksu, oaza w upalne dni, idealne miejsce na wycieczki i treningi. Jest jednak jeszcze coś, z czego Sognsvann słynie — i niekoniecznie jest to powód do dumy. Od dekad okolice jeziora oraz Frognerparken były znane jako miejsca spotkań homoseksualnych mężczyzn. Cel spotkań był oczywisty, a znajomości często przelotne. Tego typu odwiedziny stały się uciążliwe dla zwykłych spacerowiczów i osób korzystających z uroków natury. Krocząc niektórymi ścieżkami, wyzwaniem bywało, żeby nie nadepnąć na „dowody” schadzek. Wykarczowanie części lasu przy parkingu nie okazało się pomocne.
Ulica nożowników
Knivstikkergata to nieoficjalna nazwa ulicy w Oslo, która oficjalnie nazywa się Totengata. Niechlubne miano powstało z uwagi na bardzo złą reputację. Skąd wzięła się nazwa? „Knivstikkergata” po norwesku oznacza dosłownie „ulicę nożowników” albo „ulicę dźgnięć nożem”. Przydomek ten pojawił się dlatego, że w pierwszej połowie XX wieku okolica była kojarzona z bójkami, przestępczością oraz biedą i trudnymi warunkami życia robotników.
Ulica miała opinię jednej z najniebezpieczniejszych w dzielnicy. Jednak historycy podkreślają, że mimo złej reputacji mieszkało tam wiele zwykłych rodzin, które znały się nawzajem i tworzyły silną lokalną społeczność. W latach 30. XX wieku okolica była ważnym miejscem dla lokalnego życia społecznego. Znajdowało się tam m.in. środowisko związane z klubem sportowym Vålerenga AIL, a ulica była częścią charakterystycznego robotniczego świata starego Oslo.
Nie pałam wielką miłością do samego centrum miasta, ale absolutnie uwielbiam Oslo za to, że mamy tutaj dostęp do jezior, fiordu i morza. Możemy odpoczywać w lesie lub podziwiać panoramę stolicy i okolic z wielu wspaniałych punktów widokowych. Za siatkę — a właściwie sieć — dobrze przemyślanych tras publicznych środków transportu, umożliwiających nam dojazd chyba w każdy kąt miasta. Kocham Oslo za niezliczoną liczbę aktywności i pomysłów na spędzenie weekendu oraz za to, że odnalazłam się tutaj, pomimo że nie było dla mnie łaskawe na początku emigracyjnej wędrówki.
