Unia chce ściślej kontrolować sektor energetyczny. Norwegia protestuje. Możliwe historyczne weto.
Unia Europejska pracuje obecnie nad „pakietem sieciowym”, którego celem jest zmniejszenie zależności Europy od importu energii. Jednak trzy propozycje w nim zawarte wywołują rosnący sprzeciw w Norwegii.
Pierwsza z nich to przekazanie Brukseli większej kontroli nad umiejscawianiem nowej infrastruktury energetycznej.
Druga – automatyczne zatwierdzanie projektów, jeśli administracja państwowa nie zdąży ich rozpatrzyć w terminie.
I wreszcie trzecia – wprowadzenie 25-procentowego podatku od przychodów generowanych podczas przesyłu energii między różnymi strefami cenowymi.
Ostatnia z tych propozycji szczególnie uderza w Norwegię i Szwecję, ponieważ te dwa państwa w największym stopniu zastosowały się do unijnych zaleceń w kwestii wprowadzenia tego typu stref. Tak pozyskane przez Unię środki z Norwegii miałyby pomóc rozwijać infrastrukturę energetyczną w innych częściach Europy.
Co z korzyściami?
Minister energii Terje Aasland stanowczo sprzeciwił się wszystkim tym postulatom. Podkreślił, że konsumenci nie powinni tylko ponosić kosztów związanych z integracją energetyki na poziomie europejskim, lecz także czerpać korzyści z tego wspólnego rynku. Negatywnie ocenił również mechanizm zatwierdzania inwestycji przy przekroczeniu terminów administracyjnych. Jego zdaniem mogłoby to prowadzić do składania pochopnych lub nie w pełni gotowych wniosków. Uważa także, że kształt sieci energetycznej powinien być ustalany lokalnie.
Również lider Senterpartiet Trygve Slagsvold Vedum domaga się jednoznacznego odrzucenia projektu. Ostrzega, że nowe regulacje mogą kosztować norweskich odbiorców energii miliardy koron rocznie, oraz podkreśla potrzebę zachowania przez Norwegię kontroli nad własnym sektorem energetycznym.
– Norwegia jest niezależnym krajem i musi mieć odwagę nie zgadzać się z UE – stwierdził polityk cytowany przez Nettavisen.
Propozycje UE wpisują się w wieloletnie obawy części norweskiej sceny politycznej dotyczące stopniowego przekazywania kompetencji Brukseli. Kontrowersje związane z unijną władzą nad norweską energią były na przykład oficjalnym powodem ubiegłorocznego wyjścia Sp z koalicji rządzącej.
Polityczne napięcia nie są jednak oderwane od codziennych realiów, przeciwnie, bezpośrednio łączą się z sytuacją na rynku energii w Norwegii.
Sytuacja w Norwegii
Ceny prądu w południowej Norwegii są bardzo wysokie już od dawna, w styczniu i lutym dochodziły nawet do 3-4 koron za kilowatogodzinę w szczytowych momentach. Obecna eskalacja na Bliskim Wschodzie ten trend tylko pogłębia.
– W tej sytuacji rekomenduję wszystkim klientom poza Norwegią północną rozważenie państwowej dopłaty Norgespris – nawet klientom z Norwegii środkowej, Trondheim, Molde i Ålesund. Norgespris gwarantuje «stałą cenę prądu» 50 øre/kWh do końca 2026 roku – przy cenach, które od tygodni utrzymują się powyżej 1,50 kr – mówi FIlip Krzewski z Viddakraft, dostawcy prądu z obsługą w języku polskim.
Rosnące koszty energii dodatkowo podgrzewają debatę polityczną i sprawiają, że pytanie o relacje z Unią Europejską nabiera jeszcze większego znaczenia.
Czy Norwegia użyje weta?
Choć Norwegia nie jest członkiem UE, poprzez umowę EOG musi wdrażać większość unijnych regulacji. Przez niebycie jednym z państw unijnych nie ma pełnego prawa głosu w sprawie tych ustaleń, teoretycznie posiada jednak możliwość skorzystania z weta.
Do tej pory Oslo nigdy nie zdecydowało się na taki krok. Eksperci podkreślają, że jego użycie mogłoby mieć poważne konsekwencje, włącznie z ograniczeniem lub zerwaniem współpracy w danym obszarze.
Mimo to debata na ten temat nie ustaje.
Co chce osiągnąć UE?
Zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego UE poprzez budowę bardziej połączonej sieci mogłoby ograniczyć ryzyko przerw w dostawach energii spowodowanych konfliktami międzynarodowymi. Dałoby to państwom Unii większą odporność na kryzysy i wahania cen – takich jak obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie i gwałtowny wzrost cen za baryłkę ropy. Ponadto sprawniejsza sieć przesyłowa między państwami Unii pozwoliłaby efektywniej przesyłać energię pochodzącą z OZE (odnawialnych źródeł energii) i w mniejszym stopniu korzystać z paliw kopalnych.
Na razie jednak na linii interesy narodowe – cele wspólnotowe dochodzi do spięć. Brakuje dobrej energii… w negocjacjach.
