Cień kobiet

Kiedy byłem małym chłopcem i chodziłem jeszcze do przedszkola, a były to wczesne lata 70-te, pewnego dnia postanowiłem, że na nadchodzący Dzień Kobiet narysuję mojej Mamie laurkę z sercem. Ale nie takim kiczowatym i naiwnym sercem, jakie rysowały moje koleżanki, czyli czerwonym albo różowym ze wstążeczkami, do tego z napisem: „U góry róże, na dole schab, a my się kochamy jak Flip i Flap”. Nic z tych rzeczy. Ja chciałem narysować serce prawdziwe. Rzekłbym nawet, że… podręcznikowe. A jako, że już podówczas miałem talent plastyczny, rysowałem czołgi „YDUR” i właśnie odkryłem światłocień, to i nic dziwnego, że serce wyszło mi jak żywe. Oczywiście, nomen omen, żywe. Wyglądało bowiem jak prawdziwy mięsień. Z jego wypukłościami, tłuszczykiem, żyłami oraz wystającą aortą. Niczym z podręcznika anatomii, którego na pamięć uczył się onegdaj pan Religa. Dość powiedzieć, że ja byłem zachwycony i moja Mama też była zachwycona. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że czas najwyższy, aby zapytać medycynę, co jej młodsza córka, neurologia, o kobietach myśli i sądzi. Albowiem jak głosi reklama: „Neurologia jest kobietą”.

Jak drzewiej bywało

Zanim jednak neurologia zajmie swoje stanowisko w sprawie kobiet, pragnę poinformować, że od dawien dawna kobieta była oczkiem w głowie zarówno bogów, jak i mężczyzn. Owszem, owe oczko na przestrzeni wieków przybierało różne formy, a to uwielbienia, a to głębokich namiętności, a to krytyki i nagany, że o mizoginii, łamaniu kołem, topieniu w rzece oraz paleniu na stosie nie wspomnę. Ale jak mówi stare przysłowie, jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził.

Kobiety od samego początku ludzkości były boginkami, westalkami, czyli kapłankami zarówno świętych płomieni w chramach, jak i rodzinnego ogniska w domach. Zasiadały na tronach. Były królowymi, księżnymi, hrabiankami i nadwornymi metresami. Z ich powodu toczyły się wojny. A trucizny w ich małych, zgrabnych rączkach potrafiły czynić polityczne i systemowe cuda.

Wielcy malarze, tacy jak Degas, Boudin, Rembrandt, Monet, da Vinci, Renoir czy Świeykowski dzień, w którym nie uwiecznili żadnej z kobiet na płótnie, uważali za dzień stracony. Poeci zaś… Szkoda gadać.

Szkiełkiem i okiem

Według neurologii cała odrębność kobiecej natury schowana jest w mózgu. Oczywiście tu i ówdzie kobieta różni się fizycznie od mężczyzn, jak to kobieta, ale główna jej odrębność oraz oryginalność kryje się w neuronach, płatach czołowych oraz synapsach. I tak…

Kobiecy mózg jest mniejszy od mózgu męskiego. I to jest fakt. Co nie znaczy jednak, że jest w nim mniej komórek nerwowych. Co to to nie! Mózg u kobiet jest wprawdzie mniejszy o jakieś 10 % od męskiego, ale jest za to…„gęściejszy”. A to oznacza, że objętość tak zwanej istoty szarej w stosunku do objętości istoty białej jest w kobiecym mózgu procentowo większa. U mężczyzn owe proporcje są inne. Bo musicie wiedzieć, że w obrębie ludzkiego mózgu znajdują się dwie istoty: szara i biała. W szarej są komórki nerwowe, a w białej ich połączenia. Ergo im większa objętościowo substancja szara, czyli więcej tak zwanych „szarych komórek”, tym lepsza pamięć, inteligencja, lepsze używanie języka, czytanie, pisanie i myślenie abstrakcyjne. Istota biała zaś odpowiada głównie za jakość oraz prędkość przesyłania informacji, co zwiększa między innymi zdolność koncentracji oraz uczenia się.

Przez to, że w kobiecym mózgu jest więcej substancji szarej, jest też więcej ośrodków decyzyjnych, jednakże z mniejszą, niż w mózgu męskim, ilością „autostrad”, czyli połączeń.

Różnice dotyczą również lokalizacji ośrodków mowy. Gdy u mężczyzn sieci neuronalne odpowiedzialne za procesy językowe usytuowane są w dolnej części płatów czołowych jednej tylko półkuli, głównie lewej, tak u kobiet owe sieci usytuowane są w dolnej części płatów czołowych obu półkul! Dlatego, kiedy kobieta mówi, to używa obu półkul, zarówno prawej, jak i lewej. Mężczyzna w tej sferze jest zdecydowanie bardziej… oszczędny.

Z powyższym procesem związany jest też pewien fenomen. Otóż neurologia uważa, że kobiety dlatego mają kłopot z orientacją w terenie (czy aby na pewno?), ponieważ ośrodek wzrokowo-przestrzenny u kobiet znajduje się w prawej półkuli, i z tej to przyczyny w kobiecym mózgu wciąż dochodzi do „kłótni” pomiędzy ośrodkami mowy, a ośrodkiem przestrzennym. Czy tak rzeczywiście jest, na dwoje babka wróżyła. Jedno jest jednak pewne – kobiety zdecydowanie lepiej wypadają, jeśli chodzi o tak zwaną „płynność słowną”, pamięć werbalną oraz szybkość artykulacji. Oj tak…

Mało tego. Ponieważ w przeciwieństwie do mężczyzn, u kobiet obie półkule są bardziej ze sobą „powiązane”, choć przeszkadza to w odrębnej integracji każdej z półkul, to jednak dzięki temu, paradoksalnie, kobiety lepiej znają mechanizm języka. Ba, płynniej potrafią odczytać intencje rozmówcy podczas tak zwanego pozawerbalnego przekazu informacji. Czyli że… czytają między wierszami.

Jeśli zaś chodzi o tak zwane uczenie się, czyli naturalną metodę przyswajania informacji, neurolodzy uważają, że kobiety częściej uczą się na pamięć, mężczyźni zaś skupiają się bardziej na rozumieniu rzeczy. Kobiety posiadają większy zasób słów, przez co konkretniej, bardziej szczegółowo potrafią opisać i umiejscowić dany przedmiot. Mężczyzna zaś widzi bardziej abstrakcyjnie. Uważa się, że może to wynikać z dawnych, naturalnych uwarunkowań, kiedy to mężczyzna polował, a kobieta organizowała życie, gromadziła zasoby i je chroniła. Kto wie.

Tyle nauka

Szczerze? Choć neurologia jest nauką ciekawą i wielce zajmującą, to jednak jej dociekania oraz wyjaśnienia są jedynie cieniem kobiet. Niczym cienie w platońskiej jaskini. Omawia ona bowiem różnice w neuronach i synapsach, ale nie zbliża się nawet na milimetr do transcendencji kobiecego świata…

Owe nazywanie rzeczy przez kobiety oraz organizowanie przestrzeni życiowej przywiodło mi na myśl cudowny „Pamiętnik Adama i Ewy” spod pióra samego Marka Twaina. Pamiętnik, w którym to podczas, gdy Adam ukryty w krzakach, zastanawiał się, czy zwierzę, które Ewa ze sobą znad rzeki przyniosła, a chodziło o ich dziecko, to mały niedźwiedź, tudzież inny tygrys, Ewa zajmowała się nadawaniem wszystkiemu imion. „Szałas – dom”, „gałąź – drzewo”, „Adam – mąż”, „Ewa – żona”, „dziecko – matka”, „my – rodzina” i tak dalej. Była więc niezbędnym dopełnieniem tego w gruncie rzeczy dość prostego mężczyzny, bez którego jednak i jej by nie było, tak jak bez niej nie byłoby i jego. Nie dziwi więc to, że gdy wypędzono ich z Raju i gdy Ewa umarła, na jej nagrobku zasmucony Adam kazał wyryć: „Gdziekolwiek była ona tam był raj”.

Miłe Panie, w imieniu Redakcji RAZEM Kristiansand w Dniu Kobiet, ale i w każdym innym dniu, który Waszym jest, życzę Wam radości, miłości oraz szczęścia. Rzekłem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *