Historia wierszowana. Witold Zglenicki

Gdy pojeździsz po Norwegii 
w oczy rzucą się od razu,
wielkie wiertnicze platformy 
co są częścią krajobrazu.

Kto wymyślił sposób taki,
by z dna morza wydobywać,
olej, który do napędów 
wszyscy chcą wykorzystywać?

W dziewiętnastym wieku w Kutnie
dla ścisłości tak w połowie,
na świat przyszedł pan Zglenicki
wkrótce świat się o nim dowie.

Uczył się w gimnazjum płockim 
i w Warszawskiej Szkole Głównej,
został świetnym geologiem
co mu się przydało później.

Podjął pracę w świętokrzyskiem,
piece hutnicze budował, 
a że szło mu całkiem dobrze,
wrogów sobie wyhodował.

Oskarżony o prywatę
przeszedł zdymisjonowanie, 
więc do Baku wnet pojechał.
Baku jest w Azerbejdżanie.

Poszukiwał złóż naftowych
już prywatnie po robocie, 
naszkicował też map wiele,
które mu przyniosły krocie.

Bo te mapy moi drodzy
to nie były te drogowe, 
Witold na nich ponanosił
gdzie leżą pola naftowe.

Większość z nich pod wodą była, 
ciągnąć ropę? Niepodobna.
Lecz Zglenicki sam wymyślił
jak się do tej nafty dobrać.

Myślał, liczył, porównywał
i projekty wciąż rysował.
Wreszcie platformę wiertniczą 
pierwszą w świecie wybudował.

Ropa rurą popłynęła
i Zglenicki się dorobił, 
dzięki tym pieniądzom właśnie 
wiele też dla ludzi zrobił.

Wodociągi, szkoły, domy, 
elektryczność dzięki niemu.
To mieszkańcy Baku właśnie 
zawdzięczają Zglenickiemu.

Ufundował też nagrody 
i stypendia dla zdolniachów,
bo miał mnóstwo kasy z ropy, 
wydobytej z morza piachu.

Pomysł Witka, aby wspierać 
ludzi utalentowanych,
przejął jego szwedzki kumpel
Alfred Nobel bardzo znany.

W Rosji nawet do tej pory
z jego map wciąż korzystają,
i na złożach oznaczonych
platformy swoje stawiają.

Umarł młodo, bo choroba
zmogła jego w kwiecie wieku.
Warto więc wspominać czasem
o tym pomysłowym człeku.

A platformy, które ciągną
olej z morza norweskiego,
właśnie one są świadectwem
geniuszu imć Zglenickiego.


ilustracja: Kaja Badowska, 11 lat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *