współautorka: Line Holtung
Artykuł został opublikowany w dziale Opinia i wyraża poglądy autorów.
Nigdy wcześniej tak wielu ludzi nie pozostawało poza rynkiem pracy – osób przebywających na zwolnieniu lekarskim, pobierających świadczenie rehabilitacyjne (AAP) lub rentę z tytułu niezdolności do pracy. Nikt nie powinien być zaskoczony tak wysokimi wskaźnikami wykluczenia z rynku pracy. Jest to w dużej mierze rezultat celowej polityki, zarówno ze strony sektora publicznego, jak i biznesu.
Codziennie czytamy w mediach o rosnącej liczbie osób pobierających renty inwalidzkie, która wciąż bije nowe rekordy. Politycy ze wszystkich partii występują publicznie i ubolewają nad sytuacją. Konkretne działania z ich strony są jednak niemal bez wyjątku nieobecne. Czy to NAV znów zawodzi? Czy istnieje właściwy lek, który wyleczy te problemy? A może po prostu staliśmy się narodem obiboków z dobrze naoliwioną siatką bezpieczeństwa socjalnego – tłustą i lśniącą od dochodów z ropy i ryb – dla tych z nas, którzy wypadli z rynku pracy?
Istnieje wiele perspektyw, wyjaśnień przyczynowych i zależności. Najważniejsze, naszym zdaniem, jest pamiętanie o perspektywie ludzkiej. Zdecydowana większość z nas chce być pracownikami – pracować, jeść lunch i spotykać się przy ekspresie do kawy z kolegami z pracy. Badania wśród członków organizacji, m.in. Stowarzyszenia Osób z Chorobą Afektywną Dwubiegunową (Bipolarforeningen, 2024), pokazują, że ponad połowa osób wykluczonych z rynku pracy chce być częścią zwykłego życia zawodowego.
Autorzy felietonu są odpowiednio: jedna osoba na rencie, druga na AAP. Oboje jesteśmy w dojrzałym wieku, z ponad 30 latami aktywności zawodowej za sobą. Mamy wysokie wykształcenie i wieloletnie doświadczenie zawodowe, w tym także na najwyższych stanowiskach kierowniczych w biznesie. Nasze doświadczenia z NAV, przedsiębiorstwami realizującymi programy aktywizacyjne oraz pracodawcami – m.in. w ramach działań związanych z oceną zdolności do pracy – są zróżnicowane i interesujące. Były menedżer najwyższego szczebla pakował piasek przeciwpoślizgowy do worków, sortował nakrętki i śruby do pudełek oraz segregował niebieskie i białe plastikowe butelki do worków – osobno białe i osobno niebieskie. To tylko niektóre z wielu innych, mało adekwatnych działań, które nam przypadły w udziale.
Doświadczamy tego, że uzyskanie stażu lub praktyki odpowiadającej naszym kwalifikacjom jest niemal niemożliwe. Bramy i drzwi są zamknięte przez rynek pracy, który nie odważa się podjąć społecznej misji i wspólnej odpowiedzialności, jaką jest przywracanie większej liczby osób do pracy. Spotykaliśmy się z reakcjami pracodawców, którzy nie odważyli się dać nam szansy i tym bardziej nie mają możliwości zapewnienia niezbędnego szkolenia.
Łączy nas to, że chcemy wrócić do normalnej pracy. Tak, być może mamy nieco ograniczoną wydolność zawodową, ale nasz intelekt jak najbardziej nadal jest w pełni sprawny. Być może musimy pracować na nieco zmniejszonym etacie, z możliwością dostosowania warunków pracy. Przez większość dni głowa i ciało funkcjonują doskonale, a niektóre dni wymagają drobnych udogodnień – na przykład dostępu do spokojnego biura, aby zrobić sobie krótką przerwę od gwaru współpracowników, albo możliwości pracy z domu jeden dzień w tygodniu.
W norweskiej debacie publicznej dużo mówi się o otwartości i stygmatyzacji – stygmatyzacji związanej z chorobą i obniżoną zdolnością do pracy. Politycy i inni opiniotwórcy niemal codziennie pojawiają się w mediach z wielkimi, mocnymi słowami i niewielką liczbą rozwiązań.
Artykuł ukazał się pierwotnie w dziale opinii Aftenposten.
