Kryzysowa interwencja norweskiego rządu. Powodem poważne problemy z dostawą produktów spożywczych z wielką polityką w tle.
Klienci Svalbardbutikken – jedynego sklepu spożywczego w Longyearbyen – na regałach zwykle zawierających świeżą żywność zastawali w ostatnim czasie tylko puste półki.
Przyczyna to przedłużająca się naprawa statku towarowego MS Norbjørn. W stoczni zabrakło potrzebnych części.
Dyrektor zarządzający Coop Svalbard, Ronny Strømnes, ubolewał nad zaistniałą sytuacją, ale zastrzegł, że w przypadku większości produktów – w tym warzyw i owoców – dostępne są mrożone alternatywy.
– Brak dostaw pokazuje, że mieszkańcy Longyearbyen są narażeni na kryzysy. Gotowość kryzysowa musi być utrzymana – komentowała cytowana przez NRK minister gospodarki, Cecilie Myrseth. W czwartek 15 stycznia odbyło się pilne spotkanie w tej sprawie.
Dzień wcześniej w Stortingu odbyła się dyskusja na ten temat. Politycy przerzucali się odpowiedzialnością. Tymczasem zapewnianie płynności dostaw do Longyearbyen to wspólna odpowiedzialność norweskiego rządu – ministerstw gospodarki i transportu – oraz Posten Bring i gubernatora Svalbardu.
Rzecznik prasowy Posten Bring, Kenneth Pettersen, powiedział gazecie Svalbardposten, że zaplanowano transport lotniczy towarów na 16 stycznia i pracuje się nad zapewnieniem dodatkowej możliwości zorganizowania dostawy 23 stycznia, jeśli zajdzie taka potrzeba.
I kto tu rządzi?
Przejściowe problemy z zaopatrzeniem nie są tylko błahą kwestią dotyczącą logistyki. Chodzi też o wielką politykę. Utrzymywanie sprawnego zarządzania Svalbardem przez Norwegię to w obecnej sytuacji istotna kwestia geopolityczna. Państwa skandynawskie próbują pokazywać, że mają kontrolę nad sytuacją i pozostają ważnym graczem w rywalizacji o Arktykę.
Na Svalbardzie – strefie zdemilitaryzowanej pozostającej pod zwierzchnictwem Norwegii na mocy Traktatu Spitsbergeńskiego z 1920 roku – istotną siłą pozostaje też Rosja. Najpewniej chętnie roztoczyłaby nad tym archipelagiem swoją „opiekę”.
Na początku stycznia NRK cytowało wypowiedź inżyniera, dziennikarza i pisarza Birgera Amundsena od pół wieku związanego z tematami polarnymi.
– Jeśli Trump zrobi coś tak szalonego jak przejęcie kontroli nad Grenlandią, może to uruchomić coś w głowie Putina – skomentował ekspert.
Przewodniczący władz lokalnych w Longyearbyen, Terje Aunevik, podkreślił jednak, że na ten moment mieszkańcy Svalbardu zachowują spokój.
