Polski związek zawodowy policjantów domaga się wyjaśnień w sprawie działań przy Trybunale Konstytucyjnym.
Polski związek zawodowy policjantów zwrócił się do komendanta głównego policji o publiczne wyjaśnienie sytuacji funkcjonariuszy skierowanych do działań przy Trybunale Konstytucyjnym w Warszawie. Związek pisze, że policjanci mają wątpliwości, czy przeprowadzona tam akcja była zgodna z prawem.
List otwarty został skierowany do komendanta głównego policji Marka Boronia przez Jacka Łukasika, przewodniczącego związku zawodowego Policyjna Solidarność, zrzeszonego w OPZZ – jednej z największych central związkowych w Polsce.
Czego domaga się związek?
Związek apeluje do komendanta głównego policji, aby „publicznie zabrał głos i określił stanowisko” policji w tej sprawie.
Jak wynika z listu, do związku zgłaszają się funkcjonariusze z kilku garnizonów, którzy mają wątpliwości co do legalności przeprowadzonej akcji. W piśmie przywołano trzy artykuły polskiego Kodeksu karnego: art. 127 (zamach stanu), art. 128 (zamach na konstytucyjny organ państwa) oraz art. 231 (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego).
„Potwierdzeniem tych wątpliwości są informacje dotyczące odmowy wejścia na teren Trybunału Konstytucyjnego przez Parlamentarzystów RP oraz skandaliczna sytuacja z udziałem Prezydenta RP, który zmuszony był do przeciskania się przez kordon Policji, a tym samym został pozbawiony należytej ochrony ze strony Służby Ochrony Państwa. Działania te wywołały w środowisku policyjnym uzasadnione obawy co do ich zgodności z obowiązującym prawem”– wyjaśnia w liście Łukasik.
Poinformował również, że związek otrzymuje liczne sygnały od rodzin policjantów, które obawiają się o zdrowie i życie swoich bliskich. Chodzi o funkcjonariuszy, którzy mają świadomość, że mogą zostać pozostawieni sami sobie w obliczu zarzutów popełnienia przestępstw w związku z wykonywaniem poleceń przełożonych.
„Żaden policjant ani żadna policjantka, nie chcą stawać się elementem politycznych rozgrywek. Każdy z nas chce wykonywać służbę zgodnie z ideą, która przyświecała wstąpieniu do formacji, czyli służyć społeczeństwu oraz mieć wsparcie ze strony swoich przełożonych” – czytamy w liście otwartym.
Przewodniczący związku: „Nie wiemy, czy doszło do przestępstwa”
– Nadal nie wiemy na pewno, czy na terenie sądu doszło do popełnienia przestępstwa – powiedział Łukasik portalowi WP. Jego zdaniem wątpliwości budzi również to, czy sędziom i parlamentarzystom rzeczywiście uniemożliwiono wejście do budynku.
W Polsce minister sprawiedliwości pełni jednocześnie funkcję prokuratora generalnego. – Minister sprawiedliwości nie ma prawa wyznaczać policji kierunku działania – powiedział Łukasik w rozmowie z WP.
– Nie chcemy powtórki sytuacji na granicy z Białorusią, kiedy policja najpierw była chwalona, a później obarczono ją winą – powiedział Łukasik.
Stanowisko władz
W niedzielę przed południem żadne z mediów opisujących list nie informowało jeszcze o odpowiedzi kierownictwa policji ani rządu. Jak podaje WP, kierownictwo policji ograniczyło się dotychczas do krótkich komunikatów publikowanych w mediach społecznościowych.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński z partii KO napisał w sobotę rano, że policja „przez wiele godzin działała przy Trybunale profesjonalnie i spokojnie”.
Dlaczego policja pojawiła się przy Trybunale?
W piątek 30 października sędzia Anna Korwin-Piotrowska zawiesiła prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego i przejęła kierowanie Trybunałem. Tego samego wieczoru do budynku skierowano policję.
Rzecznik Komendy Głównej Policji powiedział stacji TVN24, że policja otrzymała pisma od prokuratora generalnego oraz od Korwin-Piotrowskiej.
Policja poinformowała w piątek o godz. 17.35, że działania podjęto w związku z zagrożeniem dla „życia i zdrowia” sędziów oraz pracowników Trybunału.
