Bumerang. Rzecz o inwestycji, która zmienia życie

Jeśli bumerang, to pewnie Australia? A właśnie, że nie. Ten bumerang okrąża cały świat zaczynając od miejsca, w którym się znajdujesz i zawsze znajdzie drogę powrotną, niezależnie od tego, w którym miejscu właśnie przebywasz.

I dziś nie o Australii, tylko o inwestowaniu.

Moc bumerangu

Najwyraźniej poczułam moc bumerangu, gdy wyjechałam jako wolontariuszka do Boliwii. Zajmowałam się dziewczynkami z domu dziecka. I powiem szczerze, że tak poranionych, a jednocześnie otwartych na zupełnie obcego człowieka dzieci nigdy wcześniej i nigdy później nie spotkałam. Przez rok próbowałam być „tymczasową mamą”. To były zwykłe zajęcia: kąpałam najmłodsze dziewczynki, odporwadzałam do przedszkola,  pomagałam w lekcjach. I przede wszystkim tuliłam i kochałam, ile mogłam. Pedagog ze mnie żaden, więc nie byłam tam rasowym „wychowawcą”. Nie byłam aniołem (cóż, przyznam się, że nadal nim nie jestem). Mimo wszystkich wad czułam się szczerze akceptowana, a nawet kochana przez wiele z nich. To był jeden z najpiękniejszych okresów w moim życiu. Miałam świadomość, że robię to też dla siebie, bo przede wszystkim długo marzyłam o wyjeździe na misje do Ameryki Południowej, po drugie przeżywałam wielką przygodę, a to coś, co uwielbiam. Tak naprawdę moja motywacja nie była wcale taka altruistyczna. Jednak mimochodem nazbierało się dużo oszczędności w banku dobrych uczynków. O czym miałam przekonać się wkrótce.

Myślę, że właśnie przez ten wyjazd wydarzyło się mnóstwo rzeczy, o których nawet nie śmiałam marzyć. Droga do domu wiodła naokoło i w czasie trzymiesięcznej podróży po wielu krajach Ameryki Południowej co krok spotykałam aniołów w ludzkiej postaci, którzy ratowali mnie z tarapatów.

Znasz może ten bank, bank dobrych uczynków? Masz tam jakieś lokaty? Przypuszczam, że tak. Ale jeśli nie jesteś pewien, warto to sprawdzić metodą bumerangu.

Krótki test

Jak to zrobić? Dość prosto. Wystarczy, że odpowiesz na dwa pytania.

Czy czujesz się czasem rozgoryczony, że ty jesteś taki dobry dla innych, a inni pokazują ci plecy (bo otacza cię banda niewdzięczników)?
A może chodzisz zdziwiony, bo ni z tego, ni z owego ktoś robi dla ciebie coś miłego? A przecież nic ci nie zawdzięcza.

Jaki jest stan twojego konta?

Najgorsze (ale i najlepsze) jest to, że nigdy nie wiesz, kiedy bumerang uderzy cię w potylicę. Zwykle dzieje się to w najmniej spodziewanym momencie. Tak naprawdę wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebujesz. Nie zawsze boli. Wszystko zależy od tego, co sam wyrzuciłeś. To samo otrzymasz, tyle że bumerang okrążając ziemię nabiera większej siły i moc uderzenia może wydawać się niewspółmierna do tego, co dałeś. Ale bądź pewny, że na to zasługujesz. Choćby zdawało ci się, że jesteś ofiarą niesprawiedliwego traktowania. Lub nawet gdybyś myślał, że dobro, które cię dotyka jest zupełnie niezasłużone.

Bumerang nie słucha wyjaśnień. Kierują nim fakty, nic innego. Nie ważne są moje wyobrażenia o mnie samej. I wszystkim tym co myślę, że zrobiłam. I jak zrobiłam. Jego nie da się oszukać. To sobie nawzajem możemy mydlić oczy.

Inwestuj ile wlezie

Bank dobrych uczynków to najlepsza instytucja, jaką znam. Działa 24 godziny na dobę. Nie pobiera prowizji, a odsetki są bardzo wysokie. Nie wspominając o lokatach, które przynoszą bajońskie korzyści. Jak najlepiej inwestować? To bardzo proste – wystarczy robić dobre rzeczy. Nie oglądając się za siebie i nie zastanawiając się nad tym, czy to się opłaci. Zresztą, co tu dużo mówić. Zyski są ogromne!

Zdjęcie: Emma Simpson/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *