Close Menu
  • Wiadomości
  • Społeczeństwo
  • Kultura
  • Reportaże i wywiady
  • Zdrowie
  • Aktywnie
  • På norsk
  • Українською
  • English
Kategorie
  • Aktywnie
    • Podróże
    • Sport
    • Wędkarstwo
  • English
  • Kultura
    • Felieton
    • Film
    • Literatura
    • Muzyka
  • Ogólne
  • På norsk
    • Cecilies språk- og kulturhjørne
    • Kronikk
  • Reportaże i wywiady
  • Społeczeństwo
    • Dzieci
    • Historia
    • Kulinaria
    • Lokalnie
    • Ludzie
    • NAV
    • Opinia
    • Środowisko
  • Wiadomości
    • Polityka
      • Polityka lokalna
  • Zdrowie
    • Covid-19
  • Українською
Facebook X (Twitter) Instagram YouTube
Facebook Instagram X (Twitter) YouTube Spotify
Razem Norge – polska gazeta w NorwegiiRazem Norge – polska gazeta w Norwegii
  • På norsk
  • Українською
  • English
  • Wiadomości
  • Społeczeństwo
  • Kultura
  • Reportaże i wywiady
  • Zdrowie
  • Aktywnie
Razem Norge – polska gazeta w NorwegiiRazem Norge – polska gazeta w Norwegii
Strona główna»Społeczeństwo»Ja tu mieszkam
Społeczeństwo

Ja tu mieszkam

By Sylwia Kaźmierczak30 marca 20213 komentarze6 minut czytania
Udostępnij
Facebook Twitter LinkedIn Email
Artykuł został opublikowany ponad 4 lata temu, dlatego zawarte w nim informacje mogą być nieaktualne.

Codziennie, gdy kładę się do łóżka, do snu nastraja mnie charakterystyczny syk otwieranej puszki, która wypuszcza gaz i aromat chmielowego napitku. To sąsiad zza ściany zaczyna piwną symfonię. Wiem o nim mało. Wiem, że charakteryzuje go żółty, okopcony tanimi papierosami wąs i mocna woń tytoniu ciągnąca się za nim niczym cień. Widujemy się rzadko, ale kiedy zdarzy nam się minąć na klatce schodowej, ma spojrzenie pełne pretensji i rozczarowania, że ZNÓW musi oglądać ludzi.

Na dole pomieszkuje młoda dziewczyna. Jej wiernym towarzyszem jest kubek z logo słynnej sieci produkującej koktajle owocowe. Do tej pory zagadką jest dla mnie jej przywiązanie do tego kubka. Doszłam do wniosku, że albo przelewa do niego alkohol, żeby móc bezpiecznie raczyć się ulubionym trunkiem o każdej porze i w dowolnym miejscu, albo zwyczajnie pracuje w jednym ze sklepów wspomnianej firmy. Do pierwszego wniosku skłoniły mnie osiedlowe obserwacje. Prawie codziennie widzę ją w stanie wskazującym. 

Jest wczesny ranek. Wsiadam do autobusu i po kilku minutach zauważam, że ktoś zbyt dosłownie zrozumiał słowa piosenki: „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”. Postanowił wysiąść teraz i tu, pomiędzy stacjami. Ruszył z kopyta i z „kopyta” wbił się w drzwi autobusu. Posypało się szkło i kilka przekleństw, ale dopiął swego. Zatrzymał nie tylko autobus, ale także kilkudziesięciu pasażerów, ponieważ kierowca stwierdził, że każdy świadek zdarzenia jest na wagę złota, dlatego nie wypuści nikogo do czasu pojawienia się policji. 

Wracam z pracy. Na głównej stacji, tanecznym krokiem, do  metra wchodzi heroinista. Z dziurawymi spodniami i równie dziurawym umysłem. Śmieje się w głos, opowiada historie niewidzialnemu przyjacielowi, wyzywa kobietę na plakacie, zachęcającym do korzystania z transportu publicznego. Zaczepia psa, który zaczyna ostrzegawczo powarkiwać. Na kolejnym przystanku heroinista wysiada, na jego miejsce siada brodaty pan. Jego obecność nie wzbudziłaby zainteresowania, gdyby nie dziecięcy wózek, po brzegi wypchany reklamówkami z marketu. Jedną rękę opiera na wózku, drugą trzyma w kieszeni. Ma minę szaleńca. W kieszeni ma jakiś niewielki przedmiot, po którym przesuwa palcami. Moja pierwsza myśl: „detonator”. Przebiega mi przez głowę, że nie warto zmieniać miejsca. Pole rażenia będzie ogromne, a będąc blisko zagwarantuję sobie rychłą śmierć. Obyło się bez ofiar. 

Idę w odwiedziny do koleżanki, na tacy przykrytej folią spożywczą niosę owocowe szaszłyki. Kilku Polaków krzyczy z rusztowania. Pogwizdując zalotnie oferują pomoc, wręcz nalegają. Kiedy odmawiam, pytają o imię. Dowiaduję się, że wszystkie Sylwie to fajne dziewczyny. Mijam kilka bloków. Zaczyna padać deszcz, który szybko przeradza się w ulewę. Muszę wskoczyć w metro i podjechać kilka przystanków. Obok mnie siada sympatyczna starsza pani. Rzuca okiem raz po raz na mnie i na szaszłyki. Częstuję  ją mówiąc, że witaminy są potrzebne, że smaczne, że zdrowe, że bla bla bla. Wzięła, podziękowała, żeby za kilka sekund na mnie nawrzeszczeć, że ona nie jest chora, że nie potrzeba jej witamin. Pora wysiadać.  Zabrałam szaszłyki w troki. 

Dzień powinien się zacząć kawą, najlepiej czarną, inaczej bez kija nie podchodź. Gorycz czarnej lury osłodzi bułka cynamonowa, królowa norweskich wypieków. Można też wybrać równie popularną bułkę maślaną z rodzynkami czy drożdżówkę z budyniem, zalaną po brzegi lukrową glazurą. Mój tak się nie zaczął.

Gorszy humor poprawi przemiła obsługa każdego sklepu. Bywa tak słodko, że przyprawia o mdłości. Przechodząc przez sklep z ubraniami zostaniesz zapytany przez każdego pracownika, czy aby na pewno nie potrzebujesz pomocy. A Ty przez kolejnych osiem razy powtarzasz identyczną formułkę: „Dziękuję, nie potrzebuję pomocy”.

Czasami ktoś zapyta skąd jestem i kiedy odpowiadam, że z Polski,  ludzie uśmiechają się i z szacunkiem potakują głowami, wyrażając swoje uznanie dla Polaków i ich pracowitości. Niekiedy wesoło wykrzykują znane słowa: „dobra”, „dziękuję” i to najsłynniejsze na „k”. 

Wraz z końcem dnia, kończy się też cierpliwość do świata. Na jednej ulicy zdarzył się wyciek wody. Z tego powodu zarządzono objazd. Na objeździe doszło do wypadku. Cała ulica zablokowana. Kilkukilometrowy korek, wianuszek uwięzionych autobusów, aut no i ludzi. Mimo mrozu atmosfera robi się gorąca. Gdzieś z końca autobusu dobiega krzyk kobiety. Informuje, że ma chore dziecko i musi wysiąść. Kierowca przez głośnik odpowiada, że ma zakaz od policji. Niestety przegrał w tej walce. Za kobietą wyszła połowa pasażerów. Pomyślałam, że dobrze mi zrobi spacer. Ręka mi zgrabiała i przymarzła do siatki z zakupami. Przyspieszam kroku, ale po chwili zwalniam, bo nie wierzę własnym oczom. „Czy to ptak? Czy to samolot?” Nie! To osiedlowy wariat. Mężczyzna, choć strój na to nie wskazuje, o długich szpakowatych włosach upiętych w kucyk. Męskie buty, męskie spodnie, rozpięta kurtka, a pod nią damska bluzka z dekoltem naszpikowana błyskotkami, spod której wyłania się owłosiony tors. Paznokcie pomalowane na brokatowy złoty kolor – hit każdej sylwestrowej nocy. Uwieńczeniem stylizacji jest… peleryna Supermana.

No w końcu telewizja każe nam być bohaterem w swoim domu.

Poprawił mi humor. Mijam kobietę z rozwrzeszczanym dzieckiem. Chce wymusić coś od matki. Ucieka się do najgorszych zagrywek. Kopie, gryzie, krzyczy wniebogłosy niczym obdzierane ze skóry. Ona próbuje je uciszyć, nim jakiś życzliwy sąsiad zadzwoni na policję, oskarżając ją o łamanie praw dziecka i tym samym już na zawsze przyciągnie uwagę opieki socjalnej.

Jestem już blisko domu. Spoglądam na miejsce, gdzie kilka miesięcy wcześniej doszło do strzelaniny, to mój blok.

Foto: Sylwia Kaźmierczak/Archiwum prywatne

Gdzieś w oddali można usłyszeć norweskie wiadomości, polską imprezę, arabskie dyskusje. Drogę przecina mi mały zaprzęg psów ciągnący na saniach młodą Norweżkę. Tu można spotkać każdego. Od czasu wspomnianej strzelaniny, śledzę poczynania i akcje lokalnej policji. Przewijam palcem ekran telefonu i jestem w szoku. Kolejne wiadomości pojawiają się w aktualnościach. Atak nożownika, ktoś mierzył bronią w metro pełne pasażerów, śmiertelna ofiara kolejnego nożownika, napad na sklep, strzelanina, porachunki narkotykowe… i przez moment nie wiem, czy aby na pewno czytam o tym bezpiecznym Oslo, o miejscach, które mijam codziennie, czy może wpadły mi w ręce wydarzenia z obcego kraju. Wiem, że dzieje się dużo złego. Dzieje się przecież, ale w świecie, a nie zaraz obok mnie… Dopadła mnie ludzka naiwność, że mnie to nie dotyczy. A dotyczy mocno. 

Jestem już w domu. Z pustym żołądkiem, ale za to z głową wypełnioną po brzegi wszystkim, co ujrzały moje oczy w przeciągu kilkunastu godzin. Patrzę na męża z obcego kraju, na norweską flagę w koszyku na książki, na polskie czasopisma, na magnesy z różnych zakątków tego świata. Słyszę sąsiadowe pstryknięcie, zmieniające jego świadomość. Ja tu mieszkam. Wśród chaosu różności uwiłam własne gniazdo dziwaka, bo w dziwnościach poruszam się zwinnie i z radością.

Oslo Polacy w Norwegii
Udostępnij. Facebook Twitter LinkedIn Email

Powiązane

Miłość niejedno ma imię – walentynkowy wieczór w Oslo

Pokochać Oslo. Top 4 miejsc, o których niewielu słyszało

Strzelanina przed szkołą w Oslo

3 komentarze

  1. Git majonez on 31 marca 2021 04:39

    Ukontentowany przeczytaniem ?

    Odpowiedz
    • Katarzyna Karp on 5 kwietnia 2021 18:36

      Wspaniale!

      Odpowiedz
  2. Dorota on 18 lipca 2022 22:45

    Dobre pióro.

    Odpowiedz
Zostaw kometarz Anuluj komentarz

Na czasie

Recenzja książki „Lekarka z tundry. Opowieść z krańców Norwegii”

Literatura 22 lutego 2026

„Ogłoszenie o pracy w Karasjoku dawało mi szansę na oszukanie przeznaczenia. Szansę, by (…) odnaleźć…

7 powodów samotności w Norwegii

21 lutego 2026

Coraz więcej gmin mówi „nie” dla uchodźców

20 lutego 2026

Dagpenger – zasiłek dla bezrobotnych w Norwegii

20 lutego 2026

6 rzeczy, które mogą Cię zaskoczyć na początku pobytu w Norwegii

19 lutego 2026

Inflacja w Norwegii wyższa od prognoz

18 lutego 2026

10 ciekawostek o kocie norweskim leśnym

17 lutego 2026

Przemycili 1500 kilogramów kokainy? Trzech Norwegów oskarżonych w Szwecji

16 lutego 2026

Ja jestem… Trwaj, dopóki możesz

16 lutego 2026

Fastelavn – czas zabawy przed wielkim postem

15 lutego 2026

Produkty po dacie w Norwegii – strategia i praktyki największych supermarketów

14 lutego 2026

Kokaina i norweski mundur. Narastający problem wśród rekrutów

13 lutego 2026

Miłość niejedno ma imię – walentynkowy wieczór w Oslo

13 lutego 2026

Bergen kontra smog: pięciokrotny wzrost bompenger i zdalna praca?

12 lutego 2026

Webinar „Przeciążone dziecko, zmęczony rodzic…”

12 lutego 2026
Dane kontaktowe

Polsk-Norsk Forening Razem=Sammen
nr org. 923 205 039

tel. +47 966 79 750

e-mail: kontakt@razem.no

Redakcja i współpraca »

Ostatnio dodane

The charms of the Setesdal Valley

2 marca 2026

Komu opłaca się wojna? Korona gwałtownie się umacnia po ataku na Iran

2 marca 2026

У театрі Kilden відкрилася виставка «Civilians in Captivity»

2 marca 2026
Współpraca

Razem Norge jest laureatem nagrody "Redakcja medium polonijnego 2025", przyznawanej przez Press Club Polska.

Facebook Instagram X (Twitter) YouTube

Informujemy, że polsko-norweskie stowarzyszenie Razem=Sammen otrzymało za pośrednictwem Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" dofinansowanie z Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2024 – Media i Struktury. Nazwa zadania publicznego: Wsparcie działalności organizacji polonijnych w krajach skandynawskich Kwota dotacji 2024: 78,587.60 PLN w 2024 r. Całkowita wartość zadania publicznego 2024: 232 704,80 PLN Data podpisania umowy: Październik 2024 r. Wsparcie w ramach projektu dotyczy m. in. dofinansowania kosztów wynajmu pomieszczeń, ubezpieczenia, wynagrodzeń pracowników, zakupu materiałów biurowych oraz innych kosztów funkcjonowania organizacji.

Zadanie dofinansowane w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą w 2025 roku

Ansvarlig redaktør: Katarzyna Karp | Administrasjonssjef: Sylwia Balawender
Razem Norge arbeider etter Vær Varsom-plakatens og VVP regler for god presseskikk. Alt innhold er opphavsrettslig beskyttet.

© 2026 Razem=Sammen | Made in Kristiansand

Wprowadź szukaną frazę i naciśnij Enter, aby przejść do wyników wyszukiwania. Naciśnij Esc, aby anulować.