Kwietniowe rocznice

Kwiecień to piękny miesiąc. Jego polska nazwa nawiązuje do kwiatów. Trawniki w Kristiansand pełne są różnobarwnych krokusów. Zaczęły też kwitnąć żonkile. Polscy czytelnicy „Razem” wiedzą, że te kwiaty kojarzą się z rocznicą powstania w warszawskim getcie. 

Kwiecień to także miesiąc innych bardzo bolesnych wspomnień. Przypada w nim rocznica wymordowania przez Sowietów w Katyniu prawie czternastu tysięcy polskich jeńców wojennych oraz przeszło siedmiu tysięcy osób cywilnych, policjantów i oficerów bez statusu jeńca (dokładna liczba ofiar nie jest znana). A druga rocznica, ściśle związana z pierwszą, to katastrofa z roku 2010, w której zginęłą Para Prezydencka oraz wielu polityków, oficerów i działaczy społecznych, zdążających do Katynia, aby uczcić ofiary sowieckiego ludobójstwa. 

Jest jeszcze jedna kwietniowa rocznica, która w pewnym sensie łączy się ze wspomnieniem zbrodni katyńskiej. Obie mają znaczenie dla mojej rodziny. 

Otóż w początkach kwietnia tego roku przypada setna rocznica przybycia do Kraśnika na Lubelszczyźnie 24. Pułku Ułanów.  Interesującym – zwłaszcza w dzisiejszych czasach – faktem jest, że w 24. Pułku służyli nie tylko Polacy, lecz również uchodźcy z wstrząsanej bolszewicką rewolucją Rosji: Kozacy i byli białogwardziści.

Oficerem Ułanów Kraśnickich był również brat mojego dziadka, Romuald Kamiński. Był to ułan, co się zowie! Odnosił spektakularne sukcesy w zawodach jeździeckich, a w roku 1934 zdobył mistrzostwo Polski we władaniu bronią z siodła. 

Zdjęcie: archiwum PAN

Wojna zastała Romualda w randze rotmistrza. Ostatnią wiadomością, którą otrzymała jego żona oraz córki, była kartka z obozu jenieckiego w Kozielsku. Potem nadszedł krwawy kwiecień 1940 roku… ale rodzina nie była świadoma ogromu tragedii, którą skrzętnie ukrywano przed światem. Moja Ciocia Wanda do końca życia spodziewała się powrotu męża.

Zacytuję fragmenty wiadomości, którą niedawno otrzymałam od mojej kuzynki Małgorzaty, wnuczki Romualda:

….zarówno żona rotmistrza Kamińskiego, Wanda, jak i jego dwie córki, Olga i Teresa, bardzo aktywnie działały w AK i przez całą okupację wspierały działania zbrojne na terenie powiatu i okolicy (…) Olga została nawet odznaczona w 2005 krzyżem Armii Krajowej i otrzymała stopień podporucznika.

Niestety rodzina dowiedziała się o tragicznych losach dziadka Romualda (i wszystkich polskich oficerów) dopiero wiele, wiele lat później. Jeszcze jako dziecko pamiętam jak w latach 60-tych moja mama i babcia próbowały ustalić jakieś fakty o losie dziadka, ale wtedy nie było to takie proste. Ślady cały czas prowadziły do Rosji, bo babcia otrzymała jeden jedyny list od dziadka z obozu w Kozielsku. Ale na oficjalne potwierdzenie faktów o tym strasznym mordzie na polskich oficerach trzeba było czekać bardzo długo. Babcia, żona rotmistrza, niestety nie dożyła tego czasu.

(…)

Historia dziadka i naszej rodziny została kilkanaście lat temu opisana przez moją mamę w książce o Żołnierzach Katyńskich: „Pisane miłością, losy wdów Katyńskich”, która została wydana w 2001 przy pomocy Gdańskiej Rodziny Katyńskiej.

Pisane miłością, losy wdów Katyńskich, praca zbiorowa

Kilka wspaniałych osób związanych z Kraśnikiem, wśród nich pracownik Polskiej Akademii Nauk dr Szulc, a także nieżyjący już działacz społeczny pan Marian Bis, zorganizowało w roku 2020 uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej w miejscu, gdzie niegdyś stał dworek Romualda i Wandy Kamińskich. Stryj Romuald został pośmiertnie awansowany do rangi majora. 

Uroczystość stała się okazją do spotkania potomków zamordowanego przez Sowietów ułana. Nasza rodzina, od wieków zakorzeniona na Kresach Wschodnich, jest obecnie – tak jak wiele innych – rozproszona po Polsce i Europie. Jednak żyją wnukowie i wnuczki rodzeństwa Kamińskich: Romualda, Stanisława i Marii. Spotkaliśmy się we wrześniu 2020 roku przy tablicy upamiętniającej naszego przodka. 

Link do artykuł: http://krasnik24.pl/historia/8454-powrot-dziadka-do-domu-tablica-pamieci-majora-kaminskiego-odslonieta, źródło Krasnik24.pl

Następne spotkanie kuzynek i kuzynów mieszkających w Szwecji, Norwegii i różnych regionach Polski zaplanowane było na kwiecień tego roku, z okazji obchodów stulecia 24. Pułku Ułanów Kraśnickich. 

Jednak do tego spotkania nie dojdzie… Niedawno otrzymałam mailową wiadomość od wspomnianego już doktora Dominika Szulca. Przytaczam fragment tekstu (Pan Dominik wyraził zgodę na to, jak również na publikację archiwalnych zdjęć i innych materiałów). 

Szanowni Państwo,

od dawna zapowiadałem Państwu spotkanie rodzin pułkowych i konferencję w Kraśniku w związku z setną rocznicą przybycia 24. Pułku Ułanów do Kraśnika jako stałego miejsca postoju, która przypada w początku kwietnia 2022 r. Pierwotnie obawiałem się, że jedynie COVID może stanąć naprzeciw naszym planom. Wojna na Ukrainie zmieniła jednak wszystko. Obecnie osobiście zaangażowałem się w niesienie pomocy naszym ukraińskim sąsiadom. W Kraśniku znajduje się już kilkudziesięcioosobowa grupa uchodźców, której utrzymanie stanowi jednak pewien, nieplanowany wysiłek finansowy dla Miasta Kraśnika. Obecnie nie miałbym sumienia prosić nasz samorząd o finansowe wsparcie wydarzeń rocznicowych, gdy tuż za naszą granicą giną ludzie.

Tragiczne jest to, że w pięknym wiosennym miesiącu znów rozgrywają się potworne wydarzenia, że giną niewinni ludzie. Z okazji zbliżającej się Wielkanocy życzmy sobie nawzajem i naszym sąsiadom zza wschodniej granicy, aby ustały i przestały się powtarzać przyczyny kolejnych bolesnych kwietniowych rocznic.

Więcej na temat 24. Pułku Ułanów przeczytasz tutaj: Broszura

Zdjęcie główne: archiwum PAN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.