Polskie książki w bibliotece w Kristiansand

Książki na półki

W piątek 27 sierpnia miało miejsce spotkanie w Bibliotece Publicznej w Kristiansand, w trakcie którego pachnące jeszcze drukarnią, piękne książki (recenzje niektórych z nich przeczytacie poniżej) trafiły na półki Biblioteki. Nie są to bynajmniej jedne z tysięcy książek, jakie wypożyczyć można ze sporego księgozbioru, a okazy wyselekcjonowane przez miłośniczkę literatury, również dziecięcej, Sylwię Balawender, i co najważniejsze książki są w naszym ojczystym języku.  Sylwia jest liderką polsko-norweskiego stowarzyszenia Razem=Sammen i w jego imieniu przekazała polskie książki dla dzieci. Najmłodsi znają ją również jako prowadzącą Czytankowo, czyli Klub Małego Czytelnika, odbywającego się w od kilku lat w Bibliotece w Kristiansand. 

– Czytanie jest dla mnie po prostu jak chleb – mówi Sylwia Balawender. – Kiedy przeprowadziłam się do Kristiansand, swoje pierwsze kroki skierowałam właśnie do biblioteki. Polskie książki stanowią dla mnie łącznik z krajem, dlatego są obecne cały czas w życiu mojej rodziny. Od kiedy jednak zostałam mamą, to całkowicie zwariowałam na punkcie literatury dziecięcej.  Sama kupuję mnóstwo książek dla swoich dzieci, czytam innym na Czytankowie i cieszę się, kiedy więcej dzieciaków może poznawać polską literaturę lub książki tłumaczone na nasz język ojczysty. Dlatego z wielką radością przekazałam na ręce Mai pracującej w dziale dziecięcym kilka książek zakupionych w ramach projektu Sterkere sammen. 

O język ojczysty dbaj

Dostęp do polskiej literatury w Norwegii jest ograniczony. Z kolei czytanie w ojczystym  języku potrzebne, tutaj nie ma cienia wątpliwości.

– Wypożyczanie książek w języku polskim nie jest najpopularniejsze: w ostatnich latach mieliśmy średnio 40-50 wypożyczeń miesięcznie – mówi Else Marie Nesse, pracująca w bibliotece od 35 lat. – Jest tak trochę dlatego, że zbiór jest niewielki, część pozycji jest nieaktualna, a poza tym nie każdy może wie, że my takie książki mamy. 

Na zdjęciu od lewej: Maja M. Andreassen, Else Marie Nesse, Sylwia Balawender, fot. K. Karp

Else Marie jest przekonana, że kontakt z własnym językiem i również czytanie w tym języku są niezmiernie ważne.

– Jeśli dziecko straci kontakt z językiem ojczystym nie będzie mogło porozumieć się z bliskimi, którzy nie mieszkają w Norwegii. Obserwuję, że to zwykle rodzice prowadzą dzieci w stronę półek na których leżą obcojęzyczne tomy, a nie na odwrót – relacjonuje Else Marie.

– Badania coraz częściej pokazują, że nauka czytania w języku ojczystym na wczesnym etapie szkolnym sprawia, że edukacja jest bardziej angażująca, znacząca i przyjemna dla dzieci. Dzieci, które czerpią korzyści z nauki języka ojczystego, lepiej radzą sobie również w swoim drugim języku – dodaje Sylwia.

Atmosfera miejskiej biblioteki w Kristiansand i norweskich bibliotek w ogóle odbiega od sztywnych standardów. Przede wszystkim nie obowiązuje tu nabożna cisza. Dzieci mogą rozmawiać, mają swój kącik do zabawy; atmosfera jednym słowem jest swobodna.

– Trzydzieści lat temu tutaj też nie wolno było rozmawiać. Dziś wiele się zmieniło. Zachęcamy dzieci, by komunikowały się używając takiej tonacji, jakiej używa się w pomieszczeniach, by nie krzyczały i nie biegały. Ale rozmawiać można.

Dzieci lubią czytać!

Bibliotekarka podkreśla ogromny postęp, jaki nastąpił w trzech ostatnich dekadach.

– Dzieci czytają dużo – mówi Else Marie. – 25 lat temu książki dla dzieci zalegały w magazynie, teraz są w ciągłym obrocie. Bardzo mnie to cieszy.

Najpopularniejsze serie dla dzieci to wciąż przygody małych detektywów „Detektivbyrå nr 2” autorstwa Jørna Lier Horst.

– W bibliotece znajduje się obecnie 19 tomów przygód detektywów i każdy z nich mamy w co najmniej 25 egzemplarzach. I to nie wystarcza! – Else Marie Nesse nie kryje radości. – Czasem ktoś narzeka, że książek nie ma w bibliotece i że trzeba na nie czekać. Wtedy odpowiadam, że tak właśnie ma być, bo ich miejsce nie jest w bibliotece, tylko w domach czytelników. 

Kolejne najczęściej wypożyczane serie dziecięce to „Amuletten” i „Nordlys”.

Na zdjęciu: Maja M. Andreassen, dział dziecięcy w Bibliotece Publicznej w Kristiansand, fot. K. Karp

– Jeśli chodzi o najchętniej wypożyczane książki dla dzieci w języku polskim, na pierwszym miejscu jest „Tajemnica hotelu” Martina Widmarka, później książka „Piłka Eli”  Katariny Kruusval oraz „Emil i ciasto na kluski” Astrid Lindgren.  Z księgozbioru dla dorosłych to kolejno: „Towarzyszka panienka” Moniki Jaruzelskiej, „W dżungli podświadomości”

Beaty Pawlikowskiej oraz „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” Adele Faberi Elaine Mazlish.

Else Marie Nesse prowadzi nas w kierunku wysokiej kolumny oklejonej kolorowym papierem. Na niej znajdują się liczby prezentujące ilość stron przeczytanych przez dzieci w Kristiansand w czasie wakacyjnego konkursu Sommerles. Z ogromną satysfakcją wskazuje na znajdujący się wysoko u góry rząd liczb: było to ponad 6 milionów stron. Z roku na rok w konkursie bierze udział coraz więcej dzieci, a przeczytanych stron przybywa.

Biblioteka Publiczna w Kristiansand to również partner wielu działań Razem=Sammen. Odbyło się tu wiele wydarzeń organizowanych przez stowarzyszenie – wspomniane wcześniej Czytankowo, ale również spotkania informacyjne dla dorosłych, warsztaty świąteczne, Teatr Barnaby, wystawa wierszy Wisławy Szymborskiej, spotkania mam i dzieci. 

Oprócz działu z polskimi książkami dziecięcymi, na pierwszym piętrze znaleźć można również książki dla dorosłych. W bibliotece można także wypożyczyć filmy i płyty z muzyką, skorzystać z czytelni, pokojów pracy. Posiadacze karty czytelnika mogą również skorzystać z cyfrowej wypożyczalni zagranicznych gazet i czasopism. 

Wystarczy przyjść i zarejestrować się przy stanowisku w głównej części biblioteki. 


Książki, które możecie znaleźć w Bibliotece, rekomenduje Sylwia: 

Zdjęcie pochodzi ze strony wyd. Zielona Sowa

„Puszcza” Marcina Kostrzyńskiego, wyd. Zielona Sowa

To długo przeze mnie wyczekiwana pozycja. Po pierwsze jest to opowieść o puszczy, o zmianach w niej zachodzących pod wpływem pór roku. Autor opowiada o roślinach, zwierzętach zamieszkujących puszczę, o tym jak na siebie nawzajem wpływają, jak siebie potrzebują, by istnieć. 

Przepiękne ilustracje Justyny Hołubowskiej-Chrząszczak hipnotyzują i zachęcają do oglądania. 

To książka zdecydowanie dla starszych dzieci – choć wydawnictwo określa wiek czytelnika na 6-8 lat, uważam, że książkę najchętniej przeczytają dzieci powyżej 8 roku życia. 

Zdjęcie pochodzi ze strony wyd. Mamania

„Długa wędrówka” Martin Widmark i Emila Dziubak, wyd. Mamania

Martin Widmark znany jest polskim dzieciom jako autor serii książek o Biurze Detektywistycznym Mai i Lassego. Natomiast Emilia Dziubak to niezwykle utalentowana ilustratorka, autorka takich pozycji jak Rok w lesie czy Opowiem ci mamo, co robią dinozaury. 

Wybrana przeze mnie książka to opowieść o dwojgu dzieci, o ich stracie, smutku, tęsknocie. Żałobie. Nie jest to łatwa lektura, ale książka, która prowokuje do rozmowy z dzieckiem o wartościach, o tym, co w życiu jest najważniejsze. Polecam szczególnie tym, które skończyły 6 lat. 

Zdj. pochodzi ze strony wyd. Widnokrąg
Zdj. pochodzi ze strony wyd. Widnokrąg

Najmłodsi czytelnicy znajdą w bibliotece dwie książeczki z serii „Co się stało? „Małe wypadki” i „Straszny bałagan”, autorstwa Karoliny i Hansa Lijklemów, wyd. Widnokrąg

Książeczki mają mało tekstu, duże wyraziste rysunki i w zabawny sposób odpowiadają na pytanie – Co się stało? My bawiliśmy się tak, że dzieci próbowały same zgadywać, na podstawie obrazka, co się mogło wydarzyć. Książeczką tą zachęcamy do interakcji, rozmowy o tym, co czytamy, co widzimy. 

Mam nadzieję, że będą się Wam – a przede wszystkim Waszym dzieciom – podobać. Za tydzień – kolejna część recenzji książek z bibliotecznej półki! 

Zdjęcie: Katarzyna Karp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *