Jak naprawdę radzą sobie pracownicy z Polski i Litwy w Norwegii?

Fafo to niezależna fundacja nauk społecznych, która zajmuje się badaniem warunków uczestniczenia w życiu zawodowym, w społeczeństwie i polityce, relacjami między polityką a warunkami życia, a także demokracją, rozwojem i tworzeniem rozwiązań. 

W maju ukazał się raport Fafo po raz pierwszy badający warunki życiowe i zawodowe imigrantów zarobkowych z Polski i Litwy. W badaniu wzięło udział 1000 osób. W raporcie tym postawiono między innymi pytania o to jak imigranci zarobkowi naprawdę sobie radzą i czy chcą tu zostać. 

W Norwegii prowadzona jest kompleksowa polityka integracyjna skierowana do imigrantów spoza obszaru EOG. Natomiast, jeśli chodzi o pracowników migrujących, którzy przybyli do Norwegii po rozszerzeniu UE 17 lat temu, takiej polityki nie ma. Muszą radzić sobie sami. 

Kilka lat temu pojawił się nowy problem. Kiedy w 2019 roku z Norwegii wyjechało prawie tyle samo Polaków, ilu przybyło, zaczęto się zastanawiać czy Norwegia obejdzie się bez tej siły roboczej. 

To właśnie czas pandemii koronawirusa otworzył oczy norweskim władzom i przedsiębiorcom na to, jak bardzo Norwegia uzależniona jest od zagranicznych pracowników. Nie tylko w branży budowlanej. Przemysł, rolnictwo i rybołówstwo są całkowicie zależne od pracowników migrujących. Również wiele osób z Europy Wschodniej pracuje w transporcie, sprzątaniu, hotelach, restauracjach i służbie zdrowia.

W drugiej połowie ubiegłego roku, w środku pandemii, badacze z Fafo Anne Mette Ødegård i Rolf K. Andersen przeprowadzili wywiady z 1000 osób z Polski i Litwy. Respondentami były osoby, które mieszkają w Norwegii ponad 6 miesięcy. Pracownicy rotacyjni nie byli ujęci w badaniu. Spośród badanych, 43% Polaków mieszkało w Norwegii od 2009 roku lub dłużej, Litwinów natomiast – 26%. Wywiady przeprowadzone były w językach ojczystych.

Czy chcą wrócić do ojczyzny?

Pandemia utrudniła Polakom i Litwinom swobodne podróżowanie między Norwegią a krajem ojczystym, do czego wiele osób zdążyło się przyzwyczaić. Dlatego jednym z pytań było to o powrót do kraju pochodzenia. Z badania wynika, że niewielu imigrantów zarobkowych ma konkretne plany powrotu do ojczystego kraju w najbliższym czasie. Niewiele ponad 4% badanych stwierdziło, że o tym myśli. Nieco ponad 65% twierdzi, że zostanie w Norwegii, pod warunkiem, że będzie tę pracę mieć. 

Zapytani o warunki, jakie muszą być spełnione, by pozostali w Norwegii, badani wskazują dwie rzeczy: dobre traktowanie w pracy i dobre warunki życia.

Czy obniżono płace w Norwegii? 

Wielu imigrantów z Europy Wschodniej pracuje obecnie na stałych etatach. Badacze przyjrzeli się również otrzymywanej przez nich pensji. Gdy w 2004 r. rozpoczęła się imigracja pracowników, pojawiły się poważne obawy, że doprowadzi to do konkurencji o niskie wynagrodzenie, która obniży norweskie płace. W raporcie wskazano, że 42% badanych Polaków i 38% Litwinów zarabia rocznie ponad 450 000 koron (statystyki płac pochodzą z 2018 roku).

Jednym z najważniejszych instrumentów zabezpieczenia płac zgodnie z warunkami norweskimi było uogólnienie tabeli płac. Oznacza to, że ogólnokrajowa tabela płac ma zastosowanie do wszystkich osób objętych daną umową. Uogólniona płaca minimalna w budownictwie w 2018 roku wynosiła 347 000 nok rocznie. Wśród polskich pracowników, z którymi rozmawiali badacze, przeciętne wynagrodzenie wynosi 421 000 nok, dla litewskich zaś 418 000 nok. To dużo powyżej stawki minimalnej. Ale jak pokazują wywiady, spora liczba, zwłaszcza Polaków, ma wrażenie, że zarabia mniej niż ich norwescy koledzy.

Co myślą o podatkach i systemie ubezpieczeń społecznych?

Wśród Litwinów prawie wszyscy, bo aż 99%, deklaruje, że płacą podatki. Natomiast aż 12% badanych Polaków twierdziło, że nie płaci podatków ani w Norwegii, ani w Polsce. 

Naukowcy pytali również o opinię wobec otrzymywania nieuprawnionych świadczeń z NAV. 17% Litwinów odpowiedziało, że zdarzają się przypadki, gdy ktoś pobiera świadczenia socjalne pomimo, że nie powinien,  ​​38% Polaków odpowiedziało, że ​​nie ma pewności.

Znajomość języka

Obywatele EOG nie mają obowiązku uczyć się norweskiego. W tym roku po raz pierwszy przeznaczono z budżetu państwa pieniądze na naukę języka norweskiego dla pracujących imigrantów. Mniej niż połowa twierdzi, że w pracy mówi głównie po norwesku. Aż 30% badanych mówi słabo po norwesku, 8% w ogóle nie mówi po norwesku. Długi pobyt w Norwegii nie ma wpływu na znajomość języka wśród polskich pracowników, Litwini natomiast zdobywają lepsze umiejętności norweskie, im dłużej tu mieszkają.  

Czas na integrację

Naukowcy, którzy przygotowali raport uważają, że najwyższy czas porozmawiać otwarcie o braku integracji imigrantów zarobkowych, tym bardziej, że Norwegia jest krajem w dużej mierze od nich zależnym. 

– Nie mieliśmy polityki integracyjnej w tej dziedzinie. Nadal konieczne są wysiłki, aby osiągnąć bardziej wyrównane warunki i uniknąć podziału na grupy A i B – uważa autorka raportu Anne Mette Ødegård. 

Jonas Bals, doradca w LO, również uważa, że ​​jest dużo do zrobienia

– Warto zauważyć, że 25% badanych uważa, że w tej samej pracy zarabia mniej niż Norwegowie. Nawet ci, którzy od dawna mieszkają w Norwegii. Ponadto co dziesiąty mężczyzna twierdzi, że wykonał niebezpieczną pracę wbrew swojej woli, w rzeczywistości stanowi to około kilku tysięcy pracowników.

Pokazuje to, że wciąż pozostaje dużo do zrobienia w związku z integracją. 165 000 imigrantów zarobkowych, którzy przybyli tu z Polski i Litwy, jest dużą częścią społeczeństwa. Joans Bals przyznaje, że odczuł pewną ulgę, kiedy przeczytał ten raport.

– Wreszcie pojawił się dokument, który zawiera dobre wieści. Pokazuje, że wielu pracujących imigrantów żyje tu dobrze.

Na podstawie: Fafo i Forskning.no

Zdjęcie: Tupungato/Shutterstock

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *