Zaginiony kontener bananowy, rywalizujące gangi i 1,5 tony narkotyków o wartości 1,4 miliarda koron szwedzkich. A w tym wszystkim – Norwegowie…
Szwedzka policja zatrzymała sześciu mężczyzn pod zarzutem udziału w przemycie narkotyków na dużą skalę. Wśród zatrzymanych znalazły się między innymi osoby pochodzące z Litwy i Albanii. Trzech spośród przypuszczalnych sprawców to obywatele Norwegii.
Wszystko zaczęło się w maju ubiegłego roku, gdy z portu w szwedzkim Helsinborgu zniknął kontener, w którym oficjalnie znajdowały się jedynie banany z Ekwadoru. Początkowo importer owoców zgłosił jego zaginięcie. Potem okazało się jednak, że przesyłka została odebrana z portu, tyle że przez kierowcę posługującego się fałszywymi dokumentami. Potem nielegalna zawartość kontenera miała zostać przeładowana z ciężarówki do wynajętej przez jednego z oskarżonych Norwegów furgonetki. Według szwedzkich służb podejrzani włożyli tam 104 czarne worki z kokainą, każdy ważący około 15 kilogramów. Następnie auto pojechało do Malmö, gdzie narkotyki miały zostać ukryte w jednym z mieszkań, a opróżniony już z kokainy kontener porzucono.

Większości towaru nie odnaleziono. Policja wpadła na ślad oskarżonych, ponieważ w Malmö udało się znaleźć ponad 230 kilogramów kokainy w kartonach i torbach z Ikei. W jaki sposób do tego doszło? Znalezione narkotyki z kryjówki przemytników próbowała ukraść konkurencja. Złodzieje przyłapani przez świadka na włamaniu do lokalu w Malmö podczas ucieczki z miejsca zdarzenia w panice porzucili towar w samym mieszkaniu oraz na dworze, w pobliżu bloku.
Najmłodszy z oskarżonych Norwegów w chwili, w której doszło do przestępstwa, miał zaledwie 17 lat. Pozostali przekroczyli trzydziestkę.
Żaden z nich nie przyznaje się do winy.
To sprawa istotna z punktu widzenia Norwegii nie tylko z powodu norweskiego obywatelstwa połowy sprawców.
Rynek narkotyków jest na obszarze Skandynawii w dużej mierze wspólny. Część środków odurzających przemycanych do Szwecji trafia również – drogą lądową, najczęściej ciężarówkami – i do Norwegii.
