Pięć dni w Nowym Jorku, w tym koncert i zwiedzanie miasta z przewodnikiem za publiczne pieniądze. Lokalny oddział Kristelig Folkeparti ze Stavanger mierzy się z zarzutami o niewłaściwe spożytkowanie państwowego wsparcia. Podobne wątpliwości budzą również wydatki przedstawicieli innych partii z okręgu Rogaland.
Wakacje czy praca?
Politycy KrF ze Stavanger jesienią ubiegłego roku wydali na krótki wyjazd do USA 200 tysięcy koron. To niemal 20% państwowej dotacji na działalność partyjną. Norweskie media pytają: czy mogło to posłużyć obywatelom?
W pięciodniowej podróży wzięło udział jedenaścioro polityków z KrF, w tym wiceburmistrz Stavanger, Henrik Halleland. Uczestnicy pokryli część kosztów, ale większość wydatków opłacono ze środków publicznych. Wyjazd obejmował przeloty, noclegi, wyżywienie oraz usługę przewodnika po mieście i koncert norweskiego zespołu rockowego Kaizers Orchestra.
Zdaniem krytyków wygląda to jak finansowanie wakacji z pieniędzy przeznaczonych na działalność polityczną, co byłoby szczególnie niefortunne w obliczu problemów finansowych gmin tnących budżety na wydatki socjalne.
– Trudno zrozumieć, w jaki sposób koncerty i wycieczki z przewodnikiem w Stanach Zjednoczonych sprawiają, że KrF wykonuje lepszą pracę na rzecz mieszkańców Stavanger – komentował dla NRK politolog z Uniwersytetu w Stavanger, Svein Tuastad.
Walory edukacyjne
Przedstawiciele partii bronią się, że wyjazd był wizytą studyjną niepozbawioną walorów edukacyjnych i historycznych, a co za tym idzie – znaczenia politycznego. Podobne wydarzenia są normą, odbywają się raz na kadencję. Pretekstem do zeszłorocznej wycieczki było zdarzenie sprzed dwóch wieków – wypłynięcie ze Stavanger statku „Restauration” latem 1825 roku. Jednostka z 52 Norwegami na pokładzie ruszyła wtedy do USA. Dziś moment ten uznaje się za początek masowej norweskiej migracji za ocean. Do końca XIX wieku – by szukać szczęścia w Ameryce – ojczyznę opuściło 800 tysięcy Norwegów. Celem wycieczki działaczy KrF miało być upamiętnienie oraz lepsze poznanie tej historii, a także pogłębienie namysłu nad współczesną polityką migracyjną.
Nie tylko KrF
KrF podkreśla, że prawo nie zostało złamane i działano zgodnie z zasadami. Ugrupowania mają bowiem dość dużą swobodę w wydawaniu państwowych dotacji. KrF tłumaczyło dziennikarzom NRK, że środki, z których pokryto wyjazd, inne partie wydają na przykład na wyższe wynagrodzenia dla swoich członków.Pozostaje tylko pytanie, czy wszystko, co legalne, jest rozsądne.
Nie tylko KrF musi sobie na nie teraz odpowiedzieć. W tych samych uroczystościach rocznicowych w USA upamiętniających dzieje norweskiej emigracji wzięli udział także politycy innych partii, na przykład burmistrz Sandnes z Høyre czy burmistrz Randaberg z Senterpartiet. Ich celem, jak tłumaczyli, miało być między innymi promowanie swojego kraju w USA. NRK informowało przy tej okazji o takich wydatkach, jak: open bar (70 tysięcy koron) czy prywatne loże na polu golfowym (23 tysiące koron).
