Co by było, gdyby wybory w Norwegii odbyły się dziś? Zwyciężyłaby Fremskrittspartiet z poparciem 27,2%. Rośnie też Høyre. A rządząca Arbeiderpartiet – traci elektorat.
Wynik FrP w sondażach przeprowadzonych przez instytut Opinion jest najwyższy od 2009 roku. Wysokie poparcie to jednak nie chwilowy trend, lecz tendencja. Populistyczną prawicową FrP darzą sympatią szczególnie najmłodsi wyborcy, poniżej 30 roku życia. W tej grupie poparcie dla niej wynosi 35%.
Niższe podatki, antyimigrancki charakter
Tym samym FrP umacnia się na pozycji lidera na norweskiej prawicy kosztem długo popularniejszej Høyre, którą poparło 18% ankietowanych. To jednak o 3,4% więcej niż wynosił wynik tego ugrupowania we wrześniowych wyborach parlamentarnych.
Wyborców do FrP przyciąga między innymi postulat obniżania podatków i zwiększenia wydatków na policję i obronność. Ugrupowanie buduje swoją popularność na nawoływaniu do walki z przestępczością zorganizowaną młodych. Ma też najmocniejszy charakter antyimigrancki spośród partii, których reprezentanci zasiadają obecnie w Stortingu.
Rządząca Ap natomiast uzyskała w tym sondażu poparcie na poziomie 23,2%. To prawie o 5% mniej niż w ostatnich wyborach. Traci głosy głównie na rzecz niezdecydowanych – obecnie 140 000 wyborców Ap z 2025 roku nie wie, na kogo zagłosowałoby, gdyby wybory miały odbyć się teraz.
Być albo nie być małych partii
Gdyby podział sceny politycznej w Norwegii wyglądał dziś tak, jak pokazuje ten sondaż, krajem rządziłaby prawicowa koalicja, lecz jej przewaga byłaby niewielka, 86 do 83 miejsc w Stortingu. Stałoby się tak mimo wzrostu poparcia dla FrP i H, ponieważ dwie pozostałe partie opozycyjne, Krf i Venstre, straciły część elektoratu.
Po drugiej stronie sceny politycznej wszystkie małe partie zyskują na popularności, a szczególnie dobrze radzi sobie lewicowe Rødt. Partia w poprzednich wyborach osiągnęła swój najwyższy wynik w historii – 5,3%, a bieżący sondaż jest dla niej jeszcze bardziej optymistyczny – 6,3%. Różnica 1% mieści się co prawda w granicach błędu statystycznego, ale liderka Czerwonych Marie Sneve Martinussen i tak uważa, że ma powody do radości.
– Odbieram to jako wyraźną informację zwrotną, że Rødt udało się zrobić to, co obiecaliśmy przed wyborami, czyli wykorzystać naszą siłę do tworzenia realnych zmian dla ludzi. Ale jesteśmy daleko od celu. Teraz zakasamy rękawy i będziemy pracować nad tym, aby prawdziwa reforma opieki stomatologicznej stała się rzeczywistością, oraz rozliczymy gigantów handlu spożywczego, którzy wyciskają pieniądze z obywateli – mówiła dla FriFagbevegelse.
