W cztery tygodnie po zamachu na ambasadę USA w Oslo policja coraz wyraźniej skłania się ku wnioskowi, że za atakiem stał jeden człowiek.
Najmłodszy z trzech braci zatrzymanych po wybuchu przyznał się do podłożenia improwizowanego ładunku wybuchowego. Według śledczych to właśnie on jest widoczny na zdjęciach opublikowanych po zamachu. Początkowo podejrzewano, że działał w ramach szerszej struktury — być może na zlecenie obcego państwa lub w powiązaniu z siatką przestępczą. Dziś te hipotezy tracą na znaczeniu.
– Hipoteza, że działał samodzielnie, została wzmocniona – powiedział prokurator policyjny Christian Hatlo, podsumowując dotychczasowe ustalenia.
Rodzina pod lupą
Wkrótce po eksplozji zatrzymano nie tylko domniemanego sprawcę, ale także jego dwóch starszych braci i matkę. Wszyscy usłyszeli zarzuty związane z aktem terrorystycznym.
Jednak rozwój śledztwa przyniósł zmianę. Sąd apelacyjny zdecydował o zwolnieniu trójki starszych członków rodziny z aresztu, uznając, że brak jest wystarczających podstaw do ich dalszego przetrzymywania. Prokuratura przyznaje dziś, że materiał dowodowy wobec nich osłabł.
– Nadal mają status podejrzanych, ale obraz dowodów uległ zmianie – zaznaczył Hatlo.
Ich obrońcy twierdzą, że sprawa wobec ich klientów powinna zostać wkrótce całkowicie umorzona.
Motyw to sytuacja na Bliskim Wschodzie
Obrońca najmłodszego z braci wskazuje na kontekst polityczny.
– To oczywiste, że czyn ma związek z sytuacją na Bliskim Wschodzie, która zbiegła się w czasie z tym zdarzeniem – powiedział adwokat Øystein Storrvik cytowany przez NRK.
Nie ujawniono, jakie dokładnie wyjaśnienia złożył podejrzany ani czy działał pod wpływem konkretnych wydarzeń czy ideologii. Sam obrońca podkreśla jednak, że jego klient działał sam , a stanowisko to pokrywa się z coraz silniejszą hipotezą policji.
Bomba domowej produkcji
Ładunek, który eksplodował około godziny pierwszej w nocy przed ambasada USA, był improwizowanym urządzeniem wybuchowym (IED). Śledczy wciąż analizują jego konstrukcję i potencjał rażenia.
– Prowadzone są badania techniczne. Chcemy dokładnie ustalić możliwości tej bomby – powiedział Hatlo.
Jednym z bardziej intrygujących wątków jest działalność podejrzanego sprzed zamachu. Kilka tygodni wcześniej zarejestrował firmę zajmującą się produkcją dla przemysłu maszynowego i obróbki metalu — szczegół, który może, choć nie musi, mieć znaczenie dla śledztwa.
Bez ostatecznych wniosków
Na tym etapie dochodzenia wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Policja nie wyklucza całkowicie udziału osób trzecich, lecz przyznaje, że nie ma na to twardych dowodów.
– Jest jeszcze za wcześnie na ostateczne wnioski – podkreśla prokurator.
Jedno wydaje się jednak coraz bardziej prawdopodobne: zamach, który początkowo budził obawy o szeroko zakrojoną operację, mógł być dziełem jednego człowieka — działającego samodzielnie, ale w świecie, gdzie lokalne czyny często mają globalne echa.
Tekst opracowany przy pomocy AI
