Strach przed Szatanem kładzie się cieniem na życiu dzieci z zamkniętych środowisk chrześcijańskich w Norwegii – twierdzą badaczki z Oslo.
Badaczki społeczne z OsloMet, Anja Bredal i Ingrid Smette, specjalizujące się w tematyce dzieciństwa, przyjrzały się norweskiemu środowisku Świadków Jehowy. Poprosiły kilkudziesięcioosobową grupę wywodzących się z niego młodych dorosłych o podzielenie się wspomnieniami z dzieciństwa. To pierwsze takie badanie w Norwegii.
„Bardzo się bałem”
NRK cytuje byłego Świadka Jehowy, który zapoznał się z treścią stworzonego przez Bredal i Smette raportu. Utożsamia się z badanymi.
– Bardzo się bałem i dużo myślałem o tym, co Szatan i jego demony mogą zrobić. Zatrzymywałem ten strach dla siebie, nie rozmawiałem o nim z nikim. To trudne dla małego dziecka. Uczyniło mnie to zalęknionym i przestraszonym – wyznał.
Według oceny Bredal i Smette w zamkniętych chrześcijańskich wspólnotach religijnych istnieje duże ryzyko naruszania praw dzieci. Wpływać na to mają między innymi surowe zasady życia codziennego i konserwatywne wartości każące kojarzyć ciało i seksualność ze wstydem. Dominuje tam atmosfera zagrożenia i lęku.

Dwa obozy
Świat jest podzielony na dwa obozy – wynika z rekonstruującego światopogląd Świadków Jehowy raportu naukowczyń. Badani w dzieciństwie uczyli się ostrego rozróżnienia między „nami” (tymi, którzy są wewnątrz i są bezpieczni) a „nimi” (resztą świata, który jest grzeszny i niebezpieczny). Według badaczek sprawiło to, że uczęszczające do zwykłych, publicznych szkół dzieci często czuły się samotne i „inne”.
– Dorastały we wspólnotach, które uważają, że tylko one zrozumiały, czym jest „żyć właściwie”. Chodzi o życie zgodnie z wolą Boga, o to, że jedynym sensem życia jest osiągnięcie zbawienia – mówiła Bredal w rozmowie z NRK.
Zdaniem badaczek taki tryb życia skutkował pogłębiającą się izolacją i groził niesamodzielnością w dorosłym życiu, brakiem umiejętności podejmowania własnych decyzji. Wychowanie uczestników badań miało prowadzić do niemożności sprzeciwienia się woli wspólnoty.
Ale tego celu nie udało się osiągnąć. Uczestnicy badania nie należą już do Świadków Jehowy lub poważnie zastanawiają się nad odejściem od tej wiary.
Spór z mediami i z państwem
W wypowiedzi dla NRK przedstawiciele Świadków Jehowy odpowiedzieli na zarzuty o stosowanie wobec dzieci przemocy psychicznej. Oświadczyli, że uważają takie przedstawienie ich wyznania za błędne. Ich zdaniem ma się ono opierać na miłości, szacunku i wolności wyboru.
Cztery lata temu państwo norweskie wstrzymało wypłacanie Świadkom Jehowy dotacji, ale batalia sądowa wciąż się toczy. Sprawę rozstrzygnie Sąd Najwyższy.
W 2021 roku prokurator generalny zdecydował się otworzyć sprawę śledczą, w której przeanalizował oświadczenia byłych Świadków Jehowy i związane z nimi praktyki wykluczania. Ministerstwo ds. Dzieci i Rodziny otrzymywało wcześniej informacje o wykluczeniu i wydalaniu członków.
Świadkowie Jehowy nie mogą mieć poglądów politycznych, dlatego nie mogą brać udziału w wyborach politycznych. Jeśli wykażą się politycznym zaangażowaniem mogą zostać wykluczeni.
„W przeprowadzonej analizie prokurator generalny wykrył kilka naruszeń ustawy o wspólnotach religijnych”, napisał prokurator generalny. Nie stwierdził jednak czy Świadkowie Jehowy spełniają warunki rejestracji jako wspólnota religijna.
- Świadkowie Jehowy zostali ustanowieni w Stanach Zjednoczonych w latach siedemdziesiątych XIX wieku, najpierw jako grupa studiująca Biblię. Ostatecznie przekształcili się we wspólnotę religijną pod przewodnictwem Charlesa Taze Russella.
- Według własnych statystyk do 2020 roku Świadkowie Jehowy byli aktywni w 240 krajach i liczyli 8 424 185 członków (aktywnych głosicieli) w 120 387 zborach.
- Świadkowie Jehowy mają stanowczy zakaz oddawania czci symbolom narodowym czy służby w wojsku.
- Obowiązuje ich zakaz transfuzji krwi.
- Świadkowie Jehowy nie obchodzą Bożego Narodzenia ani Wielkanocy, ponieważ nie ma według nich do tego podstaw biblijnych.
Nie tylko chrześcijanie
Patrząc z szerszej perspektywy, problem nie dotyczy jedynie Świadków Jehowy. Zdaniem Bredal i Smette różne wspólnoty religijne cechuje podobny, autorytarny wzorzec wychowania. Uwaga częściej skupia się jednak na imigrantach wyznających islam, a członkowie etnicznie norweskich, konserwatywnych rodzin chrześcijańskich znikają z pola widzenia. Tymczasem i ci, i ci skłaniają badaczki do stawiania pytań o granice wolności religijnej w Norwegii.
