Przez ponad osiem dekad spoczywali na dnie Oslofjordu. Bez grobu, bez nazwiska, bez miejsca, do którego bliscy mogli przyjść. Znaleźli się wśród setek Norwegów straconych podczas niemieckiej okupacji, których ciała próbowano ukryć jak najdokładniej. Dopiero współczesna kryminalistyka, ponad 80 lat po wojnie, zaczyna przywracać im tożsamość.
18 września Wschodni Okręg Policji (Øst politidistrikt) ogłosił przełom w badaniach szczątków wyciągniętych wiosną z dna Oslofjordu przy Nesodden. Badania sądowo-medyczne oraz analizy DNA przyniosły rezultaty, które – jak informuje policja – pozwalają przekazać niektórym rodzinom odpowiedzi po ponad 80 latach niepewności.
To finał etapu niezwykłego śledztwa, którego początki sięgają ostatnich miesięcy wojny.
Ludzie, którzy mieli zniknąć
Podczas II wojny światowej około 420 Norwegów zostało straconych przez niemieckie siły okupacyjne oraz norweską Statspolitiet, kolaboracyjną policję państwową. Miejsca pochówku wielu straconych starano się ukryć. Po wojnie norweska policja rozpoczęła poszukiwania. Udało się odnaleźć wiele grobów, jednak wiele rodzin nie odnalazłą szczątków swoich bliskich,
Szczególnie dramatyczny był ostatni rok okupacji. W 1945 roku na twierdzy Akershus w Oslo Niemcy stracili 42 norweskich członków ruchu oporu. Część ciał skremowano, inne umieszczono w drewnianych skrzyniach i zatopiono w Oslofjord.
Drewniana skrzynia na dnie fiordu
Przełom nastąpił dopiero w grudniu 2024 roku. Stowarzyszenie Æresgjeld – organizacja zajmująca się poszukiwaniem i dokumentowaniem losów norweskich ofiar wojny – odnalazło na dnie Oslofjordu, w pobliżu Nesodden, drewnianą skrzynię zawierającą ludzkie szczątki.

Odkrycie udokumentowano za pomocą ROV, czyli zdalnie sterowanego pojazdu podwodnego.
Materiały przekazano policji i rozpoczęto proces przygotowywania operacji, która musiała połączyć kilka zupełnie różnych dziedzin: historię, archeologię, kryminalistykę, medycynę sądową i nowoczesną technologię podwodną.
Pod koniec kwietnia 2026 roku rozpoczęto wydobywanie znaleziska.
„Gunnerus” nad wojennym grobem
Do operacji wykorzystano statek badawczy FF „Gunnerus”, należący do Norweskiego Uniwersytetu Naukowo-Technicznego (NTNU). Jednostka jest wyposażona między innymi w sprzęt umożliwiający prowadzenie precyzyjnych operacji podwodnych.
Zadanie było wyjątkowo delikatne: szczątki oraz pozostałości drewnianej skrzyni przez ponad osiem dekad znajdowały się na głębokości około 70 metrów.
29 kwietnia specjalistyczny zespół NTNU i AUR-Lab podniósł znalezisko z dna fiordu.
Nie chodziło jedynie o wydobycie ludzkich kości. Należało również zachować możliwie dużo materiału i kontekstu, który mógł pomóc odpowiedzieć na pytanie, kim byli ludzie, których okupanci pozbawili nie tylko życia, ale także grobu.
Po zabezpieczeniu szczątki przekazano do uniwersyteckiego szpitala w Oslo, gdzie rozpoczęła się kolejna część pracy.
DNA po ponad 80 latach
Zadanie medyków sądowych było niezwykle trudne: musieli wydobyć materiał genetyczny ze szczątków, które przez tyle lat spoczywały w wodzie.
Policja już wcześniej odnalazła krewnych osób, które mogły być zamordowane w czasie okupacji i których ciała zatopiono – pobrano od nich próbki DNA. Pojawiła się szansa na porównania.

Czas płynął, analizy trwały. Wreszcie, 18 września 2026 roku Øst politidistrikt przekazał długo oczekiwaną wiadomość: badania kryminalistyczne i analizy DNA przyniosły rezultaty. Praca była trudna i czasochłonna, ale jej wyniki pozwalają teraz dać niektórym rodzinom odpowiedzi po ponad 80 latach niepewności.
Na razie policja nie ujawniła publicznie nazwisk zidentyfikowanych osób ani nie poinformowała, ile osób udało się zidentyfikować.
Można się domyślać, że najważniejsze rozmowy dzieją się teraz w ciszy – między funkcjonariuszami a rodzinami.
Ostatni etap historii, która zaczęła się w czasie okupacji
Dla bliskich identyfikacja oznacza coś więcej niż rozwiązanie historycznej zagadki. Przez pokolenia wiedzieli, że ojciec, dziadek, brat czy wuj został zamordowany, ale nikt nie potrafił wskazać miejsca jego pochówku.
Dzięki technologii, o której w 1945 roku nikt nawet nie śnił, można wracać do spraw, które okupanci próbowali zamknąć, topiąc skrzynie w głębinach. Jeśli identyfikacja zostanie potwierdzona, dalsze postępowanie ze szczątkami będzie prowadzone w porozumieniu z rodzinami oraz władzami odpowiedzialnymi za pochówek. W ten sposób dochodzenie rozpoczęte ponad 80 lat po śmierci tych ludzi może zakończyć się czymś bardzo prostym, czego przez całe dekady byli pozbawieni: imieniem, grobem i miejscem pamięci.
NTNU podaje, że Æresgjeld zamierza dalej przeszukiwać Oslofjord. Wciąż nie odnaleziono dwóch drewnianych skrzyń, w których miały zostać ukryte ciała innych ofiar.
