Ostatniego dnia grudnia w Pałacu Królewskim w Oslo przemawiał król Harald V. 1 stycznia – premier Jonas Gahr Støre, w budynku zaatakowanym w zamachu z 22 lipca 2011 r. Na co monarcha i szef rządu położyli nacisk, zwracając się do mieszkańców Norwegii przy okazji nadejścia nowego roku?
Początek przemówienia Haralda V tchnął optymizmem. Król mówił o sile wspólnoty, którą obserwował podczas podróży po kraju. Opowiedział między innymi o śmiechu dobiegającym ze språkkafé w pewnej małej miejscowości, gdzie w nieformalnej atmosferze uczyli się języka norweskiego przybyli do Norwegii cudzoziemcy. Swoje wspomnienia ze spotkań z poddanymi porównał do zastrzyku witamin. Przypomniał również o nadchodzących meczach piłki nożnej – wyznał, że cieszy się, że reprezentacja Norwegii po raz pierwszy od 28 lat zagra na mundialu (pisaliśmy o tym tutaj).Docenił rolę takich wydarzeń sportowych, a także znaczenie klubów, chórów, orkiestr, wspólnot mieszkaniowych, rad rodziców i innych form stowarzyszania się składających się na wymagającą pewnego wysiłku, ale bardzo potrzebną społeczeństwu demokrację dnia codziennego. Norwegia zdaniem monarchy ma z czego być dumna.
Świat jest jednak niespokojny. Król o tym nie zapomniał. W orędziu odniósł się do ograniczania praw mniejszości, niewystarczająco skutecznej walki z katastrofą klimatyczną oraz do trwających wojen.
– Cierpimy wraz z naszymi bliźnimi w Gazie, na Ukrainie i w Sudanie – zadeklarował. Przestrzegał też przed znieczulicą, przyzwyczajaniem się do widoku cudzego cierpienia.
Jak z tym wszystkim walczyć?
– Przede wszystkim musimy trzymać się współpracy międzynarodowej, nie mamy bowiem lepszej alternatywy – powiedział. Podkreślił jednak także konieczność chronienia wspólnoty przez codzienny wysiłek samych Norwegów.
Poza tym, co powiedział, znamienne jest to, o czym nie wspomniał. A nie odniósł się do trudnej sytuacji rodziny królewskiej – poprzedni rok był naznaczony pogorszeniem się stanu zdrowia księżnej Mette-Marit (do przeczytania tu) oraz oskarżeniami kryminalnymi wobec pasierba księcia koronnego Haakona (więcej w naszym artykule). Należy jednak pamiętać, że niedawno król skomentował obie te sprawy w programie NRK „Rok z rodziną królewską”. Wyraził tam współczucie wobec wszystkich osób pokrzywdzonych przez syna księżnej z pierwszego związku.
Wspólnota i utrata
W przypadku orędzia premiera poza tym, co mówił, istotne było zaś to, gdzie się to odbywało. Po raz pierwszy od ataku terrorystycznego dokonanego przez Breivika przemówienie noworoczne szefa norweskiego rządu zostało wygłoszone w wieżowcu, który był jednym z celów zamachowca i który po remoncie niedługo odzyska swoją funkcję. Od tego tematu Jonas Gahr Støre zaczął swoje orędzie. Od miejsca, które jest zarówno symbolem wspólnoty, jak i utraty. Od pierwszych zdań widać więc było różnicę między orędziami króla i premiera – to drugie zdecydowanie mocniej ukazywało cienie niż blaski chwili obecnej.
O tych samych wartościach – wspólnocie i współpracy na jej rzecz – premier mówił w bardziej alarmistycznym tonie. Dumę z bycia urzędniczką w Norwegii przedstawił chociażby na przykładzie Line Nærsnes, pracownicy miejsca, z którego przemawiał. W jej czaszce 22 lipca 2011 utkwił długi fragment drewnianej ramy okiennej. Dziś Nærsnes nadal pracuje na rzecz kraju. Støre wspomniał także 25-letniego policjanta Markusa Botnena, który ponad rok temu zginął podczas interwencji na służbie.
Zdaniem premiera najważniejszym zadaniem stojącym przed Norwegią jest dziś obrona bezpieczeństwa państwa. Wymienił również takie niebezpieczeństwa jak zeszłoroczny huragan „Amy”, czy wojny celne, ale odniósł się jasno także do zagrożenia militarnego:
– Musimy być przygotowani na to, że wojna może dotknąć Norwegię – stwierdził.
Mówił, że Rosja nie ma interesu w zbrojnym konflikcie z należącą do NATO Norwegią, ale obecnie granica między wojną a pokojem nie jest tak jasna, jak wcześniej. Wymieniał już dziś zagrażające Norwegii fenomeny takie jak dezinformacja czy sabotażowe ataki na banki, infrastrukturę krytyczną lub przemysł naftowy.
Podkreślił, że należy zwiększyć wysiłek, by Norwegia była bezpieczna – nie tylko w sensie militarnym. Każdy powinien próbować współdziałać na rzecz ochrony norweskiej demokracji i wolności słowa. Bronią tego wszystkiego bowiem – mówił Støre – zarówno żołnierze, pielęgniarki jak i nauczyciele uczący dzieci krytycznego myślenia. Zwiększają wspólne bezpieczeństwo nawet tak drobne gesty jak zgłoszenie braku czujników przeciwpożarowych w bloku czy nieignorowanie irytujących powiadomień o konieczności zmiany hasła na komputerze.
– Obrona naszych wartości nie zaczyna się od państwa, ale od ciebie i ode mnie oraz od osób, które nas otaczają – podsumował szef norweskiego rządu.
Støre nie skupiał się jednak wyłącznie na zagrożeniu. Nazwał Norwegię bezpiecznym krajem z małymi różnicami społecznymi, miejscem, gdzie w debacie publicznej nie ma wrogów, są co najwyżej przeciwnicy o odmiennej opinii.
Premier podziękował także między innymi męskiej i żeńskiej drużynie piłki nożnej, filmowcom, muzykom, pisarzom i rodzinie królewskiej, a także wszystkim tym, którzy pracowali w Święta i w Nowy Rok, ponieważ oni wszyscy wspierają Norwegię i norweskie wartości.
