Prezydent USA po raz kolejny powtórzył, że Grenlandia powinna stać się częścią USA. Czy po porwaniu prezydenta Wenezueli Dania ma się czego bać? Sprawę skomentowali już czołowi norwescy politycy
W wywiadzie udzielonym The Atlantic w pierwszym tygodniu nowego roku Donald Trump opisał Grenlandię jako „otoczoną przez rosyjskie i chińskie statki” i po raz kolejny wyraził chęć przejęcia kontroli nad tym terenem przez USA. Tym samym od zaatakowania Wenezueli i obalenia rządzącego nią dyktatora minął zaledwie dzień, a już zdążyły się pojawić amerykańskie żądania względem kolejnego kraju.
Potrzebę zwiększenia swoich wpływów na Grenlandii przez Stany Zjednoczone Trump próbuje tłumaczyć niedostatecznym – jego zdaniem – potencjałem obronnym Danii. W jego ocenie państwo to jest zbyt słabe, by przeciwstawiać się woli Rosji i Chin w Arktyce.
– Mogę wam powiedzieć, że w celu zwiększenia bezpieczeństwa na Grenlandii Duńczycy sprowadzili jeszcze jeden psi zaprzęg – ironizował prezydent USA.
Dania należy do NATO, od dekad blisko współpracuje z USA. Amerykanie dysponują na Grenlandii swoją stałą bazą wojskową. Porozumienie w tej sprawie podpisano już w 1951 roku. Trump najwyraźniej uważa, że to nie wystarczy.
Dania natomiast wzywa do zaprzestania gróźb.
– Muszę powiedzieć to Stanom Zjednoczonym bardzo jasno: Stany Zjednoczone nie mają możliwości zaanektowania jednego z trzech terytoriów składających się na Królestwo Danii – powiedziała premier Danii, Mette Frederiksen cytowana przez NRK.
Norwegia jednoznacznie popiera to stanowisko.
– Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii. Norwegia w pełni i solidarnie staje po stronie Królestwa Danii – napisał premier Jonas Gahr Støre na X.
Sprawę skomentował też w rozmowie z NRK norweski Minister Spraw Zagranicznych, Espen Barth Eide.
– Należy szanować suwerenność państw – powiedział.
Grenlandia wciąż pozostaje w obszarze zainteresowań Donalda Trumpa, ale nie tylko Dania ma powody do zmartwień. W rozmowie z The Atlantic prezydent USA nie poprzestał na wysuwaniu roszczeń wobec Grenlandii. Zdążył w mniej lub bardziej zawoalowany sposób zagrozić jakąś formą interwencji także Kolumbii i Meksykowi.
Donald Trump byłby więc w tej chwili skłonny występować i przeciw wrogom, i sojusznikom, i dyktaturom, i państwom prawa.

Jeden komentarz
Maduro to uzurpator a nie prezydent Wenezueli . Warto o tym wiedzieć.
To co się dzieje na ulicach wielkich miast w USA przez narkotyki to woła o pomstę do nieba.
Młodzi giną jak muchy.
Kensington w Filadelfii to nie jest zwykła ulica. To miejsce, gdzie Ameryka odsłania swoje najciemniejsze oblicze – biedę, bezdomność, narkotyki i bezradność systemu. Dla jednych to codzienność, dla innych – punkt na mapie, którego lepiej unikać.
Nim się ktokolwiek wypowie to warto poznać tajniki działań niektórych państw wrogich dla USA.