Artykuł został opublikowany ponad 3 lata temu, dlatego zawarte w nim informacje mogą być nieaktualne.
Cosmopolite został założony przez Marokańczyka z Casablanki – Milouda Guiderka, który do dzisiaj jest szefem artystycznym sceny. Warto zauważyć, że Miloud dostał największe nagrody kultury w Norwegii ze tę działalność i również order honorowy od Króla Norwegii i duże wyróżnienie od Francuzów – Ordre des Arts et des Lettres.
– Dla mnie to jest też takie bardzo osobiste odczucie, bo ja poznałam ten klub nie pracując w nim od początku, mieszkając w Oslo, jako publiczność. Mieszkałam na Majorstua, gdzie ten klub się narodził, na Industrigata. I chodziłam z grupą znajomych z Polski na fantastyczne jazzowe koncerty. I moi znajomi nie mogli uwierzyć, że takie rzeczy się dzieją, że mogę iść pięć minut z mojej ulicy i oglądać niesamowitych gigantycznych artystów, którzy są legendami. Wymienić tu trzeba Stanleya Clarke’a, Jean Luc-Ponty, Joe Zawinula, Tito Puente. Były także Angelique Kidjo, Flora Purim, Cesaria Evora, Natacha Atlas, Omuou Sangare, Zap Mama… dużo by wymieniać. I później dopiero, jak zaczęłam pracować od 2004, to zobaczyłam, jak ten klub ma solidną bazę. Jest instytucją kulturalną, bardzo mocno ugruntowaną w Oslo – dopowiada Anna w wywiadzie „Cosmopolite Scene – sett fra den andre siden av scenen” / „Po drugiej stronie klubowej sceny”, opublikowanym na Youtube w ramach serii „Polen i dine øyne, Norge i mine øyne” / „Polska w Twoich oczach, Norwegia w moich oczach”.
Wreszcie w 2008 roku w zabytkowym budynku byłego kina, Soria Moria na Torshov, Cosmopolite Scene znalazło swoje obecne miejsce rezydowania, trwale wpisując się w pamięć fanów najlepszych muzycznych dźwięków, nie tylko w Norwegii, ale i w Europie.
W Oslo byłem jak do tej pory tylko raz, 30 i 31 marca cztery lata temu. Akurat tak się złożyło, że od pewnego czasu planowałem tam swój comeback, tym bardziej, że miasto przesycone duchem Ibsena, a szczegółowo naznaczone książkami Jo Nesbø opisującymi zmagania komisarza Harry’ego Hole, od lat nieprzerwanie mnie fascynuje.
Jeszcze wiele zakamarków czeka na moje odkrycie, wiele miejsc muszę odwiedzić, dotknąć, posmakować.
Snując się w strugach deszczu (tak mnie Norwegia wówczas przywitała), podążając za dźwiękami muzyki, odkryłem nie tylko świetny muzyczny sklep Big Dipper przy Mollergata 1, ale i formację Wet Dreams promującą w dniu premiery krążek winylowy o takim samym tytule. Nieco 25 minut porażającej, alternatywnej, momentami garażowo-indie-grunge’owo brzmiącej i mocno wbijającej w podłogę muzyki. Tak było… Uwielbiam takie przypadki, takie sytuacje, później pokoncertowe rozmowy „na gorąco” z muzykami. Tak wówczas było. Sebastian Ulstad Olsen, lider formacji, z którym zresztą ucięliśmy sobie pogawędkę… przyjaźnimy się do dzisiaj.
Albo ubiegłoroczna wizyta w innej części Skandynawii, w Sztokholmie. I akurat w dniu przylotu, koncert Mylesa Sanko w kultowym klubie jazzowym Fasching, z którym poznałem się przez Facebook przed laty, a pierwszy wywiad robiłem podczas festiwalu Bluestracje w Chorzowie, 21 kwietnia 2017 roku. To była chyba jego jedyna wizyta w naszym kraju. Ba, tylko na składance mojego autorstwa „Między nocą a dniem” można wychwycić jego dźwięki, na oficjalnie wydanej płycie w naszym kraju – raju. Jego piosenki zresztą otwierają i zamykają niniejszy album… Tak to czasem bywa…
No dobrze. Wracam do Oslo… Okazja ku temu nadarza się doskonała, bo 5 maja na legendarnej już scenie Cosmopolite Scene, o której pisałem na wstępie, pojawi się po raz pierwszy bluegrasowo-akustyczny, indie-folkowy band, Kwiat Jabłoni.
Teraz przynajmniej wiem, że w tym wypadku przypadku nie będzie, na ten koncert już teraz nie mogę się doczekać, tym bardziej, że rodzeństwa Sienkiewiczów jeszcze nigdy na żywo nie podziwiałem.
Mało tego, na tę w sumie okoliczność wczoraj udało mi się z Kasią i Jackiem spotkać, by chwilę o tym muzycznym wydarzeniu porozmawiać. O zbliżającym się European Tour, w ramach którego odwiedzą salę w Berlinie (14 kwietnia) i będzie to pierwszy przystanek podczas owej europejskiej trasy. Następnie zespół wystąpi m.in. w Oslo (5 maja) i Brukseli (7 maja). Artyści spotkają się również z fanami na Wyspach Brytyjskich podczas koncertów w Dublinie (2 czerwca), Manchesterze (3 czerwca) i Londynie (4 czerwca)!!!
„Mogło być nic, a jest trasa europejska”- jakaż to piękna nazwa trasy, prawda?
Na jesieni będzie też pierwsza trasa koncertowa po polskich halach koncertowych (!!!) zamknięta występem na warszawskim Torwarze 19 grudnia.
A do tego wszystkiego Kwiat Jabłoni opublikuje swój całkiem nowy album. Zatem te „międzynarodowe sety” będą ostatnią szansą, by w pełni delektować się dotychczasowymi muzycznymi osiągnięciami zespołu, zapewne poszerzonymi o ostatnie kompozycje, zamknięte na pięknej płycie przygotowanej wspólnie z Muzeum Powstania Warszawskiego „Wolne serca”.
A zatem, ja na owym koncercie w Cosmopolite Scene będę, obiecuję zdać szczegółową z niego relację, a póki co odsyłam Was do moich audycji i radiowej play listy – po 22:00 w Polskim Radiu Dzieciom, za którą jestem odpowiedzialny, gdzie muzyki Kwiatu Jabłoni znajdziecie pod dostatkiem.
Poniżej załączam szczegółową rozpiskę dotyczącą europejskiej trasy Kwiatu Jabłoni

14.04.2023 – Berlin, Heimathafen Neukölln
5.05.2023 – Oslo, Cosmopolite Scene
7.05.2023 – Bruksela (Polish Day in Brussels), Parc du Cinquantenaire
2.06.2023 – Dublin, Button Factory
3.06.2023 – Manchester, Manchester Academy 2
4.06.2023 – Londyn, O2 Academy Islington
Do miłego posłuchania
A tutaj możecie śledzić bloga Ale Muzyka doskonałego dziennikarza muzycznego, Adama Dobrzyńskiego.








Dodaj komentarz