Lyngen lub inaczej mówiąc Lyngenhalvøya, czyli norweski półwysep usytuowany na terenie gminy Lyngen, znajduje się w okręgu Troms.
Lyngen połączony z lądem
Lyngen dokładnie znajduje się pomiędzy dwoma fiordami. A są to Ullsfojrden od strony zachodniej oraz Lyngenfjord ograniczający półwysep od wschodu. Z lądem Lyngen łączy się poprzez mniej więcej dwukilometrowy Przesmyk Lyngeński, który znajduje się w tym miejscu, gdzie Ullsfojrden odnoga Ullsfjorden zbliża się do Lyngenfjordu.
Około 43 kilometry
Długość całego półwyspu waha się mniej więcej w granicach 43 kilometrów. Jego szerokość, jak czytamy w opracowaniach geograficznych, wynosi kilometrów 16. Od północy we wspomniany norweski półwysep „wdzierają” się dwa małe fiordy, a ich nazwy to Nord-Lenangen oraz Sørlemangen. Tym razem łącznie ich długość wynosi 10 kilometrów. W jego zachodniej części mniej więcej na poziomie morza, usytuowane jest dość spore jezioro, którego nazwa brzmi Jægervatner. Jego długość wynosi mniej więcej 5 kilometrów, a w najszerszym miejscu rozciąga się na aż 2 kilometry.
Alpy w Norwegii?
Półwysep Lyngen zdominowany jest przez skaliste, a jednocześnie niezwykle malownicze Alpy Lyngeńskie, ciągnące się jeszcze dalej na południe kraju. W tym miejscu również tętni życie. W centrum półwyspu znajdują się niewielkie wioski, a dokładnie znajdują się one na zachodnim brzegu tego miejsca. Od wschodniego odcinka wspomnianego półwyspu Lyngen poruszając się ku Przesmykowi Lyngeńskiemu, znajduje się największa miejscowość tego regionu, nosząca nazwę Lyngseidet.
Popularność wśród narciarzy
Jak wiemy Lyngen cieszy się ogromną popularnością wśród narciarzy i to nie tylko norweskich, ale tak naprawdę z całego świata. Przyjeżdżają tu między innymi Szwajcarzy, Francuzi, Niemcy, Amerykanie, Japończycy oraz narciarze z Wysp Brytyjskich. Półwysep Lyngen ze strzelistymi wierzchołkami o niepowtarzalnym wręcz wyglądzie, posiada charakterystyczne lodowce, przepadziste doliny no i oczywiście rzeki. Znajdują się tam 124 wierzchołki górskie, posiadające ponad 1000 metrów wysokości. Oznacza to, że mówimy w tym miejscu o minimum 1000 metrowej „deniwelacji”, czyli różnicy wysokości między najwyższym a najniższym punktem tego terenu, co ma zastosowanie w geografii, a także w speleologii.

Zewsząd ogromne fiordy
Półwysep ten okalają dwa duże fiordy i piękne wyspy, co oczywiście jest także celem narciarskich eskapad. Północny koniuszek tego terenu w sposób bardzo urokliwy, wcina się w Morze Północne. Śnieg jest w tym miejscu zjawiskiem bardzo zmiennym, a szczególnie jest to zauważalne, gdy pada on na wysokościach od 0 do 1834 metrów. W niższych partiach półwyspu jest śnieg bardziej mokry, wyżej śnieg ten jest lżejszy, bardziej suchy ponieważ został on przewiany przez tutejszy wiatr. Tak więc spadający na całym półwyspie śnieg, zdaje się być łudząco lekko świecącym opadem atmosferycznym. Najwyższy wierzchołek Lyngen, nazywa się Jiehkkevárri (1834 m n.p.m.).
Nocna zjawa „snownado”
„Śniegowymi duchami” albo też „śnieżnymi duchami snownados” nazywane są wirujące kolumny lekkiego, bo już przewianego śniegu. Jak już wspomniano śnieg ten jest już przewiany i lekki, zatem we wspomnianych kolumnach śniegowych, które wirują, sprawia on wrażenie jakby dodatkowo się on poruszał. Jest to zjawisko meteorologiczne, które polega na tworzeniu się „wirującego leja”, który unosi za sprawą wiatru luźny śnieg z ziemi. Taki stan rzeczy pojawia się gdy z ogrzanej warstwy powietrza pod cienką, a zarazem chłodniejszą warstwą śniegową dochodzi do zmian kierunku wiatru. Lej taki albo wspomniana kolumna śniegowa może osiągać nawet 14 metrów długości.

Uratowana dusza Isaka
Opowiastka fantastyczna…. Jak mawiają stare legendy norweskie, przed laty mieszkał w tym miejscu rybak o imieniu Isak. Nie lubił on ludzi, zatem nie posiadał on z nimi żadnych relacji. Nie bał się on także nikogo ani niczego. Pewnego razu przybył do jego domu diabeł, chcąc wyłudzić od Isaka jego duszę do piekła. Cwany rybak zgodził się na tę propozycję, ale pod warunkiem, że diabeł pokaże mu taką niebywałą sztuczkę, która zdoła go przerazić, ponieważ przez całe swoje życie nie zaznał on nigdy strachu. Diabeł aż podskoczył z zachwytu. I to właśnie on zrobił wspomniany wir śniegowy, który wciągnął diabła raz na zawsze w czeluści piekielne, a przy okazji przestraszył ten widok Isaka. Od tej pory był on przyjazny wobec ludzi i całego świata.