Rząd rozważa zmniejszenie zniżek dla właścicieli samochodów elektrycznych

Artykuł został opublikowany ponad 4 lata temu, dlatego zawarte w nim informacje mogą być nieaktualne.

Doświadczenia w trakcie i po pandemii wskazują, że ludzie chętniej wybierają prywatny samochód elektryczny niż transport publiczny. W związku z tym dochody z biletów spadają. 

Storting ustalił wcześniej zasadę 50 procent, która mówi, że właściciele samochodów elektrycznych w ramach opłat drogowych nigdy nie powinni płacić więcej niż połowę tego, co właściciele samochodów spalinowych. Zniżki te sprawiły, że zarządy dróg miejskich tracą duże wpływy z opłat za przejazd. Utrudnia to finansowanie transportu publicznego. 

Teraz, jak ostrzega minister Transportu i Komunikacji Jon-Ivar Nygård (Partia Pracy), rozważane jest zmniejszenie zniżek dla samochodów elektrycznych w dużych miastach. 

Narzucone przez Stortinget zniżki na bramki przejazdowe dla samochodów elektrycznych doprowadziły do ​​ogromnych niedoborów przychodów na rozwój transportu publicznego m.in. w Oslo.

– Kiedy mamy osiągnąć cel zerowego wzrostu w przyszłości i sprawić, by ludzie korzystali z ruchu pieszego, rowerowego i publicznego, musimy dysponować środkami na jego rozwój i zapewnić środki ograniczające korzystanie z samochodów – mówi Nygård w rozmowie z NRK – Bardzo dobrze, że ludzie korzystają z samochodów elektrycznych. Ale nie czerpiemy korzyści z tego, że ludzie zamiast chodzić, jeździć na rowerze lub jeździć transportem publicznym, wsiadają do swoich samochodów elektrycznych i jeżdżą po dużych obszarach miejskich.

Zdj. CHUTTERSNAP/Unsplash

Inne wyzwania, o których mówi Nygård, wiążą się z zagęszczeniem ruchu i przepustowością.

Reprezentanci Stowarzyszenia Samochodów Elektrycznych (Elbilforening) uważają obniżenie rabatu za ​​całkowicie niedopuszczalne.

Przewodnicząca stowarzyszenia, Christina Bu, nie jest łaskawa wobec rządu rozważającego zniesienie zniżek.

– Rząd nie może znieść ważnej polityki klimatycznej, bo ma problemy z finansowaniem transportu publicznego. By stanąć w obronie transportu publicznego musi raczej dać mu pieniądze – mówi Christina Bu.

Jak wskazuje Bu, zniżka jest jednym z najważniejszych powodów, dla których ludzie wybierają samochód elektryczny.

– Zasada 50 procent ma być trwała i przewidywalna, ponieważ zawsze powinno się opłacać dokonywanie wyboru bez emisji. W ramach zasady jest całkowicie możliwe zwiększenie stawki dla auta elektrycznego, ale różnica w stosunku do samochodów spalinowych musi zostać utrzymana – podkreśla Bu.

Nadal ponad 80 %samochodów w Norwegii jest napędzanych paliwami kopalnymi.

Minister Transportu i Komunikacji informuje, że decyzja w sprawie zniżek jeszcze nie zapadła, ale sprawa została przekazana do Norweskiego Zarządu Dróg Publicznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *