Artykuł został opublikowany ponad 5 lat temu, dlatego zawarte w nim informacje mogą być nieaktualne.
Zwykle kończy się to odkrywaniem co chwilę, czego się zapomniało. Jeśli planujemy wyjazd w cywilizowaną okolicę, a na dodatek nie zapomnieliśmy akurat portfela, większość braków da się uzupełnić. Gorzej, jeżeli wybieramy się w leśną głuszę, gdzie brak sklepów, a czasem i zasięgu sieci telefonicznej.
Można obyć się bez wielu rzeczy, inne zastąpić czymś znalezionym w lesie, ale stojąc już w drzwiach wyjściowych, poświęćcie pięć sekund na pomyślenie, w co się będziecie ubierać podczas wyprawy, co będziecie jeść i w jakich warunkach spać. Czy na pewno w plecaku leży to, co konieczne?
Buty
Źle dobrane buty uprzykrzą najpiękniejszy szlak.
Po pierwsze nigdy nie bierzmy na szlak butów prosto ze sklepowej półki. Lepiej pospacerować w nich najpierw po mieście, gdzie zawsze jakoś można uporać się z ewentualnymi problemami.
Po drugie, postarajmy się przewidzieć, jakie warunki będą na trasie i skłaniajmy się raczej ku wariantom pesymistycznym.

W Norwegii najprawdopodobniej w którymś momencie wędrówki trafimy na grząskie torfowisko w zagłębieniu terenu, ukryty w wysokiej trawie strumyczek lub strome skalne płyty, po których trzeba będzie się wspiąć kilka metrów, wykorzystując spękania bądź krawędzie.
Ja zwykle chodzę w lekkich butach trekkingowych za kostkę, z gore-tex’em. To uniwersalne rozwiązanie wystarcza na moje krótkie wyprawy. Ważne, by protektor nie był za głęboki, by nie zbierał całego błota, podeszwa nie była za miękka (co męczy stopy), a rozmiar był lekko większy niż stopa. Podczas długich wędrówek stopy puchną i dopasowane buty zaczynają nas niemiłosiernie uciskać. Jeśli but jest za duży, stopa się przesuwa, co z kolei powoduje otarcia i dyskomfort. Rozwiązaniem jest nałożenie drugiej skarpety (nie za ciasnej, by nie ograniczać przepływu krwi) i zdjęcie jej, gdy stopy napuchną w trakcie ciężkiego dnia.
Co do wszelkich membran oddychających – nie oszukujmy się. Jeśli trafimy na wilgotne warunki, każde buty w końcu przemokną. Do butów poniżej kostki woda wleje się szybko, te wyższe przetrwają, póki nie przemoknie cholewka. Najtrwalsza chyba jest natłuszczona lub woskowana skóra, jednak bardzo ciężka w porównaniu z nowoczesnymi materiałami. Impregnaty pomagają, ale niestety też do czasu.
Najgorsza jest sytuacja, gdy w przemoczonych butach chlupie nam zimna woda, i do tego brodzimy w śniegu. Na szczęście zdarza się to rzadko. Na taką okazję pomoże opakowanie jednorazowych ogrzewaczy chemicznych do butów. Są leciutkie i potrafią podgrzewać stopy nawet do 8 godzin (a z nimi chlupiącą w butach wodę). W razie potrzeby można je włożyć również do rękawiczek.
Skarpety
Najlepiej z płaskim szwem, wełniane (bo w przeciwieństwie do bawełny, wełna nie traci kompletnie właściwości izolacyjnych, gdy jest mokra), wygodne, i nie tamujące krążenia krwi. Duży wybór skarpet trekkingowych z pogrubieniami w miejscach narażonych na otarcia można znaleźć w sklepach sportowych.
Bielizna osobista
Według osobistych preferencji, ale lepiej wygodna, niż ładna. Głupio byłoby zapomnieć.
Ubranie
Sposób ubierania się „na cebulę” znany jest i praktykowany przez turystów nie od dzisiaj. Chwilę zajmuje wciśnięcie się w kolejne warstwy, ale procentuje to wygodą i uniwersalnością podczas aktywności. Obecnie tkaniny techniczne pozwoliły dokonać cudów i uniwersalny zestaw ubrań waży niewiele, i zajmuje relatywnie mało miejsca. W sklepach sportowych dostępny jest pełen wybór ubrań różnych grubości, fasonów i zastosowań. Jak się w tym połapać? Amerykańska armia stworzyła system zwany ECWCS, który systematyzuje wcześniej nieco intuicyjny dobór warstw.
1. Cienka bielizna poliestrowa (tzw. termoaktywna) – komplet. Jej główną funkcją jest odprowadzenie wilgoci ze skóry i zapobieganie otarciom.
2. Nieco grubsza bielizna z cienkiego polaru – komplet. Ta warstwa odpowiada za izolację termiczną, ale musi również odprowadzać pot na zewnątrz. Dodatkowo powietrze uwięzione pomiędzy pierwszą, a drugą warstwą również izoluje.
3. Polar gramatury około setki, lub polarowa, luźniejsza kurtka zwiększająca ocieplenie, gdy jest to potrzebne.
4. Wiatrówka – kurtka. Bardzo lekka i cienka, oddychająca kurtka wiatroszczelna. Wiatr potrafi bardzo wychłodzić nasze ciało. Używana w dość ciepłych, wietrznych warunkach, z którąś z warstw bielizny.
5. Softshell bez membrany, ale impregnowany – kurtka i spodnie. Najbardziej uniwersalna warstwa. Warto od niej zacząć kompletowanie ubrań wyprawowych. Chroni przed wiatrem, lekkimi opadami, wygodna i świetnie oddychająca.
6. Gore-tex – kurtka i spodnie. Warstwa chroniąca przed deszczem i wiatrem. Dzięki membranie nie będziemy całkiem mokrzy od potu przy wysiłku.
7. Puchówka lub primaloft – kurtka i spodnie. Przy ekstremalnie niskich temperaturach albo na dłuższych postojach zapobiegnie wychłodzeniu organizmu. Puch świetnie się kompresuje, więc zajmie mało miejsca w bagażu, jednak jest nieodporny na wilgoć. Primaloft jest ociepliną wymyśloną, by zniwelować ten mankament, jednak niestety nie zmniejsza objętości tak jak puch.
Z pewnością każdy dopasuje elementy z tego zestawu do prognozowanej pogody podczas wyprawy, ale dla ciekawskich załączam tabelkę proponowanych przez armię zestawów w zależności od temperatury i aktywności:
| temperatura | duża aktywność | odpoczynek, postój |
| Powyżej 10 | 1+2 (góra) +6 | |
| 0 do 10 | 1+4+5 (spodnie) albo 1+5 | 1+3+5 |
| -20 do 0 | 1+2+5 | 2+5+7 (kurtka) |
| -30 do -20 | 1+2+3+5 | 1+2+3+5+7 |

Ja zamiennie z poliestrową używam bielizny wełnianej. Zapewnia lepszą izolację, nawet gdy jest wilgotna i trochę poprawia jakość zapachów na kilkudniowych wycieczkach, jednak jest bardziej wymagająca w praniu. Oczywiście wiele elementów można zastąpić tym, co akurat znajdziecie w szafie. Pamiętać należy tylko, że bawełna nie odprowadza wilgoci, a przemoczone od potu ubranie w zimny lub wietrzny dzień bardzo wychładza organizm. I jeszcze cztery podstawowe zasady dotyczące ubrań – CZYSTE, LUŹNE, SUCHE, CHŁODNE.
Czyste ubrania lepiej izolują niż te zabrudzone. Dzięki warstwie powietrza wewnątrz luźnych ubrań jest nam cieplej. Mokre ubrania łatwiej przewodzą ciepło. Jeśli ubierzemy się za ciepło, będziemy się pocić i tracić płyny, a ubrania staną się wilgotne i stracą swoje właściwości izolacyjne.
Czapka, szalik, rękawiczki
Czapka z cienkiego windstoppera, cienkie rękawiczki i komin na szyję zawsze, nawet latem, powinny znaleźć miejsce w plecaku. Pogoda w górach potrafi zaskoczyć. Szczególnie kominy są uniwersalne i pomocne w wielu sytuacjach. Są też tanie i zajmują mało miejsca w kieszeni.
Membrany, czyli jak oddychają ubrania
Producenci odzieży outdoorowej prześcigają się w reklamowaniu produktów z oddychających tkanin. Jak to działa? Idea jest prosta. Bierzemy cienką folię, nakłuwamy ją, robiąc mikroskopijne otworki, oklejamy tkaniną z obu stron (przy laminatach trójwarstwowych) lub z jednej (przy 2 i 2,5 warstwowych) i szyjemy z tego kurtkę. Spływająca woda nie ma na tyle czasu, by wniknąć przez mikroszczeliny, a pot powoli paruje na zewnątrz. Siłą, która przeciska wilgoć na zewnątrz, a nie do środka, jest różnica ciśnień i temperatur.
Diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli otworki są za duże, kurtka nie jest nieprzemakalna. Jeśli klej jest niewłaściwy, pot nie ma drogi ujścia. Jeśli otworków jest za mało, pot i tak nie nadąża, by wydostać się spod okrycia. To samo dzieje się, kiedy ktoś poci się obficie. Jeśli folia jest mało wytrzymała mechanicznie, szybko się niszczy i staje się nieszczelna. Jeśli różnica ciśnień lub temperatur jest niewielka (np. pod szelkami plecaka na ramionach albo w gorący, parny dzień) proces jest mało wydajny. Jeśli kurtka nie jest utrzymywana w czystości, otworki mogą zostać zablokowane przez sól krystalizującą z wysychającego potu. Dużo rzeczy może pójść nie tak, jak przewidział to producent w laboratorium.
Wnioski z doświadczeń z różnymi membranami mam takie, że tanie membrany są nietrwałe i mało wydajne. Te drogie zaś działają lepiej, ale nie należy oczekiwać cudów. Warto wiedzieć, że dużo lepiej spisują się, gdy jest zimno, i lepiej wybrać wtedy kurtkę z dodatkowymi wywietrznikami (np. pod pachami lub z siatkową kieszenią na piersi), aby pomóc membranie w odprowadzeniu wilgoci jak tylko się da.
Warto wspomnieć, że ponoć istnieją też membrany działające na zasadzie fizyko-chemicznej (bez otworków w folii), wiążące wodę od środka, a oddające od zewnątrz, ale zasady użytkowania wydają się takie same.
Sztuka pakowania polega w dużej mierze na ograniczaniu ilości, wagi i objętości zabieranych przedmiotów, przy zachowaniu ich pełnej funkcjonalności. Pomaga w tym nowoczesna technologia, umiejętność wykorzystania tego, co się ma, na kilka sposobów oraz ograniczenie potrzeb.

Z całego serca życzę Wam powodzenia w tym niełatwym zadaniu, lekkiego plecaka i dobrze oznakowanych szlaków.
W następnej części znajdziecie parę wskazówek, jak rozwiązać problem jedzenia, noclegu oraz dowiecie się, jakie drobiazgi są niezbędne na górskich wędrówkach.
Do zobaczenia na szlaku.








Dodaj komentarz