Zaburzenie dwubiegunowe afektywne
Z jesiennymi liśćmi pod stopami i parą unoszącą się z ust idę w stronę siłowni – miejsca zdrowienia, budowania wspólnoty i krótkich rozmów. Żyję z chorobą afektywną dwubiegunową i doświadczyłem zarówno głębokiej depresji, jak i buzującej energii. To historia o trwaniu w tym, czego nie zawsze widać, oraz o tym, dlaczego otwartość może być jednocześnie słabością i siłą.
Liście z potężnego, pełnego życia klonu opadły mieniąc się kolorami i otaczają solidny, żywotny pień. Mróz spowił zieloną trawę, pochylając oszronione źdźbła ku ziemi. W lekkim mrozie para unosi się z każdym oddechem i rozprasza się wokół mnie, gdy idę w stronę siłowni.
Znane twarze witają mnie skinieniem głowy, czasem uśmiechem. Podchodzi kobieta, którą już kiedyś spotkałem. Zamieniamy kilka słów o treningu i o weekendzie. Czuję, że jestem dostrzegany przez ludzi siedzących na rowerach spinningowych czy biegnących na bieżniach, podczas gdy każdy z nas zmierza swoją drogą ku lepszemu zdrowiu – albo po prostu stara się utrzymać to, które jest mu dane.
Nie zawsze tak było. Życie prowadziło mnie przez najciemniejsze i najdłuższe tunele, gdzie światło nie potrafiło się przebić, aż po cudownie otwarte przestrzenie, gdzie obejmowałem życie z radością i energią, jakiej niewielu doświadcza.
Moje zdrowie psychiczne przypominało karuzele w parku rozrywki: wyrzucało mnie w górę i w dół, w przód i w tył. Łaskotało w brzuchu i buzowało we krwi. Ale były też długie okresy ciemności, gdzie żadne światło nie przenikało do mojego przygaszonego umysłu.
Byłem kiedyś menadżerem na najwyższym szczeblu w biznesie, a potem pracowałem również jako robotnik rolny na dużym gospodarstwie – przy zwierzętach i ciężkiej pracy fizycznej.
Mam diagnozę choroby afektywnej dwubiegunowej.
Oznacza to, że bywają okresy ogromnej energii, kreatywności i zdolności do pracy. Wielu ludzi wokół mnie to zauważało. Jak choćby skrzynki mailowe przepełnione wiadomościami wysłanymi przeze mnie w środku nocy, a docierającymi do odbiorców o ósmej rano. Oznacza to także okresy głębokiej depresji. Potrafiłem je ukryć. Zostawiałem je w domu, szedłem do pracy, działałem – a potem ciemność czekała na mnie w drzwiach, gdy wracałem.
Ważne jest, by pokazywać, że zdrowie psychiczne nie zawsze jest widoczne. Choroby somatyczne – jak rak, zawał serca czy cukrzyca – są „widoczne”, dlatego istnieje większa wiedza i akceptacja wobec osób, które na nie cierpią.
Choroby psychiczne to zaburzenia wpływające na myśli, emocje, zachowanie i funkcjonowanie psychiczne. Człowiek może być jednocześnie wrażliwy i silny.
Co z naszą otwartością – tych którzy żyją z chorobami psychicznymi? Czy ryzykujemy, mówiąc o tym głośno, i jaką cenę za to płacimy? Czy potrafimy znieść wciąż istniejące piętno związane z chorobami psychicznymi?
W obecnej pracy i w różnych mediach wybrałem otwartość. Spotkałem się ze zrozumieniem i empatią. A jednak czuję czasem, że moje wahania nastroju są zauważane i komentowane słowami: „no tak, jesteś bipolarny” – zwłaszcza w okresach, kiedy jestem naprawdę „wysoko”. Wtedy mam energię, radość życia i zdolność do pracy bez granic. Sen potrafi zniknąć na kilka nocy z rzędu.
Jednocześnie trzeba pamiętać, że osoby z chorobą psychiczną mogą odczuwać zwykłe emocje – smutek czy radość – i nie musi to mieć nic wspólnego z wahaniami nastroju wynikającymi z diagnozy.
Choroba afektywna dwubiegunowa to zaburzenie nastroju charakteryzujące się dużymi wahaniami między nastrojem a energią. Osoba z tą chorobą przechodzi okresy manii (typ I) lub hipomanii (typ II), czyli podwyższonego nastroju oraz depresji. Okresy te to dwa „bieguny” (stąd „bipolarność”). Między nimi mogą występować długie dobre fazy bez epizodów manii czy depresji.
W Norwegii szacuje się, że żyje około 160 000 osób z tą diagnozą (ok. 3% społeczeństwa). Licząc, że każda osoba ma pięć bliskich osób, choroba może dotykać pośrednio nawet 800 000 ludzi.
Bipolarforeningen w Norwegii jest organizacją dla osób z chorobą afektywną dwubiegunową i ich bliskich. Na stronie www.bipolarforeningen.no można znaleźć wiele informacji o działalności stowarzyszenia. Dostępna jest tam m.in. „Bipolarlinjen” (telefon 21 99 65 00), obsługiwana przez osoby żyjące z diagnozą i ich bliskich.
Po tygodniach mgły i mżawki słońce wreszcie wychodzi zza chmur. Na zmarzniętej, oszronionej trawie nadal leżą sterty mokrych, jesiennych liści. Jak małe dziecko nabieram rozpędu i wbiegam w kolory mojego dzieciństwa. Ogromna, dziecięca radość zalewa mnie, gdy liście wirują wokół w złotych płatkach opadających na ziemię.
