Norwegia wielu Polakom kojarzy się z sielankową krainą fiordów, wizją wysokich zarobków i perfekcyjnego państwa opiekuńczego. Rzeczywistość bywa jednak bardziej złożona. Oto fakty, które często zaskakują po przeprowadzce do Norwegii.
1. Wysokie zarobki nie oznaczają szybkiego wzbogacenia się
Owszem, zarobić można dużo, ale koszty życia są równie wysokie. W Oslo sam wynajem mieszkania może pochłonąć połowę wypłaty. Ceny usług, takich jak fryzjer czy mechanik, mogą wydawać się absurdalnie wysokie. Dodatkowo wiele osób zderza się z rzeczywistością, gdy przyjeżdża do Norwegii typowo w celach zarobkowych. Kurs korony norweskiej od kilku lat pozostaje niski. Dla osób pracujących w systemie rotacyjnym i utrzymujących rodziny w Polsce Norwegia przestała być tak atrakcyjna finansowo jak kiedyś.
2. Casting na najemcę mieszkania
Wynajęcie mieszkania może wydawać się banalnie proste – znajdujesz lokal i podpisujesz umowę. Nie w Norwegii. Tutaj często przechodzi się przez prawdziwy „casting”.
Znalezienie lokum bywa żmudnym procesem. Od momentu obejrzenia mieszkania do odebrania kluczy może minąć kilka tygodni. To właściciel decyduje, kto jest odpowiednim kandydatem na najemcę.
Visning, czyli oglądanie mieszkania, w dużej mierze jest okazją dla właściciela do oceny potencjalnych lokatorów i to do niego należy ostatnie słowo.
Możesz zostać poproszony o:
- umowę o pracę,
- informację o zajmowanym stanowisku,
- referencje od poprzedniego wynajmującego (wymagane bardzo często).
Co może zaskoczyć?
- Konkurencja bywa ogromna.
- Właściciel może wybrać dowolną osobę i nie jest zobowiązany do podania powodu.
- Weryfikacja kandydatów nie odbywa się od razu – na odpowiedź często czeka się około tygodnia.
- Depozyt w wysokości trzymiesięcznego czynszu plus bieżąca opłata za mieszkanie mogą być dużym wyzwaniem dla osób, które dopiero rozpoczęły pracę.
Standard mieszkań często nie jest adekwatny do ceny, na którą wpływa również lokalizacja.
3. Polacy są jedną z najliczniejszych grup imigrantów
W Norwegia mieszka ponad 100 tysięcy Polaków. Łatwo znaleźć polskie sklepy i fachowców. Polskie filmy w kinach, wydarzenia kulturalne czy dostęp do rodzimych produktów są miłą odskocznią od codzienności i przypomnieniem o ojczyźnie.
Da się tu zbudować „małą Polskę”, ale może to utrudniać naukę języka i pełną integrację.
4. Język angielski nie wystarczy
Nauka norweskiego jest ważniejsza, niż może się wydawać. Nie zakładaj, że poradzisz sobie świetnie, znając tylko angielski.
Przed wyjazdem do Norwegii warto zacząć naukę podstawowych norweskich słów i zwrotów. Znajomość języka to klucz do społeczeństwa – bez niego trudno o pełną integrację, a także o pracę w administracji czy sektorze publicznym.
Warto zapisać się na kurs tuż po przyjeździe. Można również korzystać z darmowych kursów online lub popularnych Språkkafé.
5. Pogoda bywa trudniejsza, niż myślisz
Długie i ciemne wieczory jesienno-zimowe, brak słońca oraz krótkie dni mogą obniżać nastrój, powodować problemy ze snem i zwiększać poczucie izolacji.
Oswój się z myślą, że zła pogoda nie jest tu przeszkodą ani wymówką. Zaopatrz się w odzież termiczną i dobre ubrania przeciwdeszczowe. Pamiętaj też, że kontakt z naturą to styl życia, a swobodny dostęp do jej dobrodziejstw jest powszechnym prawem.
6. Ograniczony dostęp do napojów wyskokowych
Przede wszystkim alkohol jest bardzo drogi. Wysokoprocentowe trunki można kupić wyłącznie w państwowych sklepach monopolowych Vinmonopolet, od poniedziałku do soboty (w soboty godziny otwarcia są skrócone).
Piwo dostępne jest w marketach:
- do godziny 20:00 w dni powszednie,
- do 18:00 w soboty.
W całej Norwegii znajdziemy 353 sklepy Vinmonopolet (stan na sierpień 2025).
Norwegia to nie Eldorado i nie dla każdego będzie idealnym miejscem do życia. Początki emigracji wymagają cierpliwości, determinacji oraz dużego wkładu własnego – zarówno pod względem językowym, jak i społecznym.
