O autorach: ks. por. Wojciech Nowak, kapelan 15 Lubuskiej Brygady Obrony Terytorialnej; dr hab. Przemysław Słowiński, Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim.
Wolność z polskiej ziemi. Droga do 11 listopada
11 listopada 1918 r. niepodległość nie została Polakom podarowana. Poprzedziły ją pokolenia walk, sporów politycznych i cierpliwej pracy nad ocaleniem języka i kultury. W czterech częściach opowiadamy, jak chłopi, księża, nauczyciele, pisarze i politycy różnymi drogami doszli do wspólnego celu.
W zbiorowej pamięci powracają nazwiska Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego Jana Paderewskiego, Wincentego Witosa, Wojciecha Korfantego i Ignacego Daszyńskiego. Zanim jednak mogli działać, miliony ludzi musiały nauczyć się myśleć o Polsce nie jako o utraconym wspomnieniu, lecz jako o wspólnym zobowiązaniu. Ta droga prowadziła przez pola bitew, ale też przez szkoły, parafie, czytelnie, banki ludowe i stronnictwa polityczne.
Kosą w armaty. Jak 320 chłopów spod Racławic zmieniło myślenie o Polsce
Część 1 z 4 cyklu „Wolność z polskiej ziemi. Droga do 11 listopada” · ks. por. Wojciech Nowak, dr hab. Przemysław Słowiński
W skrócie
- 4 kwietnia 1794 r. pod Racławicami około 320 kosynierów zdobyło rosyjską baterię i przesądziło o zwycięstwie.
- Miesiąc później Kościuszko ogłosił uniwersał połaniecki: osobista wolność i ochrona prawna dla chłopów.
- Powstanie listopadowe (1830–1831) pokazało, że bez udziału wsi zryw nie ma szans.
Wolność, która zaczynała się od człowieka
Przez znaczną część XIX wieku większość mieszkańców ziem polskich stanowili chłopi. Nie byli pierwszymi ani jedynymi uczestnikami walk o wolność. W I Rzeczypospolitej prawa polityczne skupiały się przede wszystkim w rękach szlachty, a stosunek chłopów do narodowych powstań bywał rozmaity. Jednak droga do świadomego obywatelstwa stała się jednym z zasadniczych warunków odbudowy państwa.
Równie ważna była religia. W okresie rozbiorów wspólnoty wyznaniowe, a zwłaszcza Kościół katolicki na wielu obszarach, pomagały przechowywać narodową pamięć. Duchowni byli kapelanami powstańców, organizatorami oświaty, spółdzielczości i opieki społecznej. Ich postawy nie były jednolite: część przestrzegała przed walką zbrojną, inni angażowali się bezpośrednio w konspirację.
Od Konstytucji 3 maja do Racławic
Sejm Wielki, obradujący w latach 1788–1792, próbował ratować słabnącą Rzeczpospolitą. Konstytucja 3 maja 1791 r. objęła chłopów opieką prawa, choć nie znosiła pańszczyzny. Wojna w obronie Konstytucji w 1792 r., a następnie drugi rozbiór w 1793 r. pokazały, jak ograniczone były możliwości państwa zagrożonego przez sąsiadów. 24 marca 1794 r. Tadeusz Kościuszko złożył na krakowskim rynku przysięgę jako Naczelnik powstania.
4 kwietnia 1794 r. pod Racławicami około czterotysięczne siły Kościuszki, wspierane przez mniej więcej 1900 kosynierów, zetknęły się z rosyjskim korpusem gen. Aleksandra Tormasowa. W krytycznej chwili Naczelnik skierował do ataku na rosyjskie działa około 320 kosynierów, wspieranych przez regularną piechotę. Zdobycie baterii stało się decydującym momentem bitwy.
Wyróżnili się Wojciech Bartosz z Rzędowic, znany jako Bartosz Głowacki, a także Stanisław Świstacki i Jędrzej Łakomski. Nie była to romantyczna scena z obrazu, ale krwawa walka chłopów z kosami osadzonymi na sztorc przeciw żołnierzom regularnej armii.
Połaniec: chłop jako uczestnik narodowej sprawy
Sukces racławicki nie przesądził wyniku insurekcji. Miał jednak doniosłą wymowę społeczną: publicznie uznano odwagę ludzi, którym dawna hierarchia odmawiała współdecydowania o państwie. 7 maja w obozie pod Połańcem Kościuszko ogłosił uniwersał ograniczający pańszczyznę i zapewniający chłopom osobistą wolność oraz ochronę prawną.
Realizacja reformy napotykała opór i wojenne przeszkody. Samo uznanie, że włościanin powinien stać się uczestnikiem narodowej sprawy, miało jednak znaczenie wykraczające poza rok 1794.
5 czerwca pod Szczekocinami kosynierzy 1. Regimentu Grenadierów Krakowskich osłaniali odwrót i nacierali na pruską artylerię, ponosząc ciężkie straty. Śmiertelnie ranny został Bartosz Głowacki. Regiment walczył też w sierpniowej obronie Warszawy, a 10 października pod Maciejowicami, gdzie Kościuszko poniósł klęskę i dostał się do niewoli. Chorągiew regimentu z napisem „Żywią y bronią” utrwaliła myśl, że wieś może zarówno utrzymywać kraj pracą, jak i bronić go z bronią w ręku.
24 października 1795 r. dokonano trzeciego rozbioru. Polska zniknęła z mapy Europy, ale Racławice i Połaniec weszły do narodowej pamięci. Przywoływały je później obrazy, sztandary, organizacje ludowe i działalność oświatowa. Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego słusznie wskazuje na wyraźną ciągłość symboliczną między legendą kosynierów a nowoczesnym ruchem ludowym.
Napoleońskie nadzieje
Po upadku Rzeczypospolitej Polacy szukali możliwości walki w Legionach Polskich, tworzonych od 1797 r. we Włoszech przez gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Z tym doświadczeniem związana jest pieśń Józefa Wybickiego, przyszły hymn państwowy.
W latach 1802–1803 Francuzi wysłali część legionistów na San Domingo, dzisiejsze Haiti, do tłumienia powstania niewolników. Większość zginęła w walkach i od chorób, ale część przeszła na stronę powstańców i została na wyspie.
Powstanie Księstwa Warszawskiego w 1807 r. przywróciło nadzieję na państwowość. Jego konstytucja znosiła poddaństwo osobiste chłopów, choć nie rozwiązała kwestii ich dostępu do ziemi. Żołnierze z różnych warstw społecznych walczyli w kampaniach napoleońskich, w 1809 r. m.in. pod Raszynem przeciw Austriakom.
Powstanie listopadowe i lekcja emigracji
29 listopada 1830 r. wybuchło powstanie listopadowe. Powstańcy stoczyli ciężkie bitwy pod Stoczkiem (14 lutego 1831), Wawrem (19–20 lutego), Olszynką Grochowską (25 lutego), Dębem Wielkim (31 marca) i Iganiami (10 kwietnia). Porażka pod Ostrołęką 26 maja i upadek Warszawy we wrześniu przesądziły o klęsce.
Do szeregów trafiali też mieszkańcy wsi, lecz kierownictwo powstania nie przeprowadziło uwłaszczenia. Dla wielu chłopów walka o odległe polityczne hasła była mniej oczywista niż walka o gospodarstwo i bezpieczeństwo najbliższych.
Wielka Emigracja po 1831 r. rozwijała programy łączące narodową wolność z emancypacją chłopów. Towarzystwo Demokratyczne Polskie dostrzegało, że powstanie bez udziału najliczniejszej grupy społecznej nie ma szans na trwały sukces. Nie wystarczyło ogłosić hasła niepodległości; trzeba było przekonać ludzi do budowania państwa, w którym będą mieli własne miejsce.
Czytaj dalej: Część 2. Chłopi po dwóch stronach. Rabacja, Chochołów i ksiądz, który walczył do końca · Cały cykl: Droga do 11 listopada








Dodaj komentarz