Wynajęte przez norweską Obronę Terytorialną (Heimevernet) samochody nagrywały obraz i dane z ćwiczeń wojskowych, w tym kody do bram jednostek. Mimo to żołnierze nadal z nich korzystali – ujawnił dziennik Dagens Næringsliv (DN).
Do odkrycia doszło przypadkiem podczas ćwiczeń w rejonie lotniska Gardermoen pod Oslo. Żołnierze zorientowali się, że auta automatycznie rejestrują to, co dzieje się w środku i wokół nich: moment odbierania żołnierzy, trasy przejazdów i kody wpisywane przy bramach wjazdowych.
– Z punktu widzenia bezpieczeństwa było to właściwie dość przerażające – powiedział DN porucznik Fredrik Blanck.
Wojskowa umowa z chińskim właścicielem
Samochody pochodziły z Hertz Norge, norweskiego franczyzobiorcy marki Hertz. Firma należy do grupy Volvo Cars, a ta jest własnością chińskiego koncernu Geely. Wśród aut były co najmniej dwa samochody chińskiej marki Deepal, należącej do państwowego koncernu Changan.
Nie był to jednorazowy wynajem. Według wcześniejszych ustaleń DN Hertz Norge jest głównym dostawcą w umowie ramowej norweskiego wojska na wynajem samochodów, wartej ok. 350 mln koron. Auta służą zarówno w codziennej pracy, jak i podczas ćwiczeń i działań operacyjnych. Z usług tej samej sieci korzystają też inne instytucje ważne dla bezpieczeństwa państwa, m.in. agencja zarządzająca nieruchomościami wojskowymi Forsvarsbygg oraz wojskowy instytut badawczy FFI.
Norweskie Siły Zbrojne nie skomentowały samego incydentu. Przekazały natomiast, że na bieżąco oceniają zasady bezpieczeństwa dotyczące elektroniki i pojazdów.
Obawy o wyciek danych
Eksperci od lat ostrzegają, że nowoczesne samochody, wyposażone w kamery, mikrofony, GPS i stałe połączenie z internetem, mogą przekazywać producentom dane o miejscach, procedurach i ludziach. W przypadku firm chińskich obawy są większe, bo chińskie prawo zobowiązuje przedsiębiorstwa do współpracy z tamtejszymi służbami.
Volvo Cars odrzuca zarzut, że chiński właściciel oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa. Według firmy żadne dane nie mogą trafić do Geely bez podstawy prawnej – podała agencja NTB.
Temat nie jest w Norwegii nowy. Już w 2024 r. dziennikarze magazynu Teknisk Ukeblad zauważyli chiński samochód elektryczny zaparkowany między pasem startowym a hangarami myśliwców F-35 w bazie Ørland. Wojsko nie miało wówczas żadnych ograniczeń dla takich pojazdów.
Polska wprowadziła zakaz
W lutym tego roku Wojsko Polskie zakazało wjazdu pojazdów chińskiej produkcji na teren chronionych obiektów wojskowych. Powodem są obawy, że czujniki aut mogą zbierać wrażliwe dane. Wyjątki są możliwe, jeśli w aucie wyłączy się określone funkcje i spełni dodatkowe wymogi bezpieczeństwa. Wojsko zabroniło też podłączania służbowych telefonów do systemów multimedialnych chińskich samochodów. Ograniczenia nie dotyczą ogólnodostępnych miejsc, takich jak szpitale czy kluby garnizonowe.
