Norweski rząd chce sprawdzić, czy dopłaty do napraw sprawią, że więcej osób zdecyduje się naprawiać sprzęt AGD zamiast go wyrzucać. W projekcie budżetu państwa na 2027 rok na pilotażowy program przeznaczono 35 mln koron.
To na razie propozycja rządu, a nie działający już system dopłat. Szczegóły programu – w tym dokładne zasady otrzymywania wsparcia – mają zostać dopiero określone.
Programem ma zarządzać Enova, a wsparcia merytorycznego ma udzielać Miljødirektoratet.
– Musimy więcej naprawiać. Dzisiaj naprawa sprzętu AGD jest zarówno zbyt droga, jak i zbyt trudna. W rezultacie kupujemy nowe urządzenia, a to powoduje powstawanie dużej ilości odpadów – powiedziała minister klimatu i środowiska Sigrun Aasland podczas wizyty w stacji recyklingowej Haraldrud w Oslo.
Naprawić czy kupić nowe?
To dylemat dobrze znany wielu osobom mieszkającym w Norwegii. Kiedy kilkuletnia pralka albo zmywarka przestaje działać, pojawia się pytanie: czy opłaca się zamawiać serwis?
Koszt przyjazdu fachowca, diagnozy, wymiany części i samej pracy może sprawić, że różnica między naprawą a zakupem nowego urządzenia staje się niewielka. Rząd uważa, że właśnie cena jest jedną z głównych przeszkód powodujących, że sprzęty, które mogłyby jeszcze służyć przez kilka lat, trafiają do odpadów.
Nie jest to tylko przypuszczenie. Już wcześniej powołana przez rząd grupa ekspertów zajmująca się gospodarką o obiegu zamkniętym wskazywała, że względnie wysoka cena napraw jest istotną barierą dla naprawiania elektroniki i sprzętu AGD w Norwegii. Rekomendowano wówczas stworzenie systemu wsparcia napraw urządzeń elektronicznych i AGD.
Sprzęt AGD uznano za szczególnie interesującą kategorię: urządzenia mają stosunkowo wysoką wartość, mogą służyć przez wiele lat i często istnieje techniczna możliwość ich naprawienia.
Możliwe, że państwo zwróci część kosztów
Jak dokładnie będzie wyglądał pilotaż, jeszcze nie wiadomo. W przedstawionym w czerwcu 2026 roku modelu zaproponowano, aby osoba, która zdecyduje się naprawić sprzęt AGD zamiast kupować nowy, otrzymywała zwrot połowy kosztów naprawy.
Nie oznacza to jednak, że właśnie taki system zostanie ostatecznie wprowadzony w 2027 roku. To jeden z modeli, który został przedstawiony rządowi. Pilotaż ma właśnie pomóc ustalić, jaka forma wsparcia działa najlepiej.
Dlatego na tym etapie nie wiadomo jeszcze m.in., jaka będzie maksymalna kwota dopłaty, jakie dokładnie urządzenia zostaną objęte programem, czy klient będzie płacił pełną cenę i później otrzymywał zwrot, ani od kiedy będzie można korzystać ze wsparcia.
Dlaczego rząd nie obniży po prostu VAT?
Norweska Rada Konsumentów (Forbrukerrådet) od dawna domaga się obniżenia lub zniesienia VAT na naprawy. W badaniu Norstat przeprowadzonym na zlecenie organizacji w 2025 roku aż 89 procent ankietowanych uważało, że VAT na naprawy powinien zostać całkowicie zniesiony albo znacząco obniżony. Tyle samo osób chciało niższego VAT na handel rzeczami używanymi.
Rząd na razie wybiera jednak inną drogę – grupa ekspertów ds. gospodarki o obiegu zamkniętym w raporcie „Ikke rett fram” uznała, że w przypadku napraw bardziej efektywne od zwolnienia z VAT może być bezpośrednie wsparcie finansowe, i to właśnie w tym kierunku zmierza zapowiedziany pilotaż.
Dyskusja o VAT jednak się nie kończy. Norweski parlament (Storting) zobowiązał rząd do dalszego zbadania instrumentów zachęcających do naprawy sprzętu AGD i elektroniki.
Tysiąc ton sprzętu w samym Oslo
W ubiegłym roku do trzech miejskich stacji przyjmujących sprzęt AGD trafiło około 1000 ton urządzeń. Według wyliczeń przedstawionych przez NTB odpowiada to masie około 50–60 suszarek do ubrań dziennie.
Tymczasem tylko około 24 ton sprzętu AGD z tych stacji zostało przeznaczonych do ponownego użycia.
Oczywiście nie każdą wyrzuconą pralkę czy lodówkę da się uratować. Część urządzeń rzeczywiście jest zużyta albo naprawa nie ma technicznego czy ekonomicznego sensu. Rząd chce jednak sprawdzić, ile sprzętu trafia na złom przede wszystkim dlatego, że naprawa jest dla właściciela zbyt droga.
35 milionów koron to dopiero test
Kwota 35 mln koron może brzmieć pokaźnie, ale w skali całej Norwegii nie wystarczy do trwałego finansowania napraw każdego zepsutego urządzenia.
Państwo chce najpierw sprawdzić, czy finansowe wsparcie rzeczywiście zmieni decyzje konsumentów: czy osoba stojąca przed wyborem „naprawić za kilka tysięcy czy kupić nowe” częściej wybierze naprawę, jeżeli część rachunku zostanie pokryta z programu.
Jeżeli rozwiązanie okaże się skuteczne, doświadczenia z pilotażu mogą posłużyć do stworzenia większego systemu.
Wpisuje się to w szerszy kierunek norweskiej polityki. Rząd postawił sobie za cel, aby do 2035 roku w Norwegii znacząco zwiększyła się skala ponownego używania rzeczy, ich naprawiania oraz współdzielenia zasobów.
