Norwegia przegrała w niedzielę na wyjeździe z Portugalią 1:2. Była to trzecia porażka z rzędu, jednak Ståle Solbakken mimo wszystko jest zadowolony z wielu elementów gry swojej drużyny.
Na nieco ponad dziesięć minut przed końcem spotkania Portugalczycy rozmontowali norweską defensywę. Vitinha, João Félix i Gonçalo Ramos przeprowadzili składną akcję, którą ten ostatni zakończył golem dającym gospodarzom zwycięstwo.
– Właśnie w takich momentach widać kunszt portugalskich zawodników – powiedział Simen Stamsø-Møller podczas transmisji TV 2.
Gol okazał się decydujący w bardzo wyrównanym spotkaniu.
– Zdecydowały detale i tym razem przechyliły szalę na ich korzyść. To boli. Po raz kolejny rozegraliśmy dobry mecz przeciwko Portugalii, ale zostajemy bez punktów, co oczywiście jest rozczarowujące – powiedział po meczu Kristoffer Ajer w rozmowie z TV 2.
– Mam wrażenie, że w drugiej połowie to oni okazali się minimalnie lepsi, a nasi najlepsi zawodnicy zaczęli odczuwać trudy spotkania. To chyba była dzisiaj główna różnica między zespołami – ocenił Ståle Solbakken.
Pierwszy raz od dziesięciu lat
Poprzednio Norwegia przegrała trzy mecze z rzędu między sierpniem a październikiem 2016 roku. Reprezentacja prowadzona wówczas przez Pera-Mathiasa Høgmo uległa Białorusi 0:1, Niemcom 0:3 oraz Azerbejdżanowi 0:1.
Obecna seria jest więc najgorsza od dziesięciu lat, choć trzeba przyznać, że tym razem Norwegowie mierzą się z rywalami zupełnie innego kalibru.
– Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego, jak zagraliśmy podczas tego zgrupowania. Doskonale zdaję sobie sprawę, że liczą się wyniki i trzy porażki z rzędu oczywiście nie są wystarczająco dobre. Jeśli jednak spojrzymy głębiej niż tylko na rezultaty, oba mecze z Portugalią były bardzo dobre, a przeciwko Danii przez 60 minut również graliśmy bardzo dobrze – powiedział Solbakken.
– Pod koniec jednak trochę nas zdominowali. Wielu zawodników było już kompletnie wyczerpanych – dodał.
Portugalia po czterech spotkaniach ma komplet punktów i zapewniła już sobie miejsce w fazie pucharowej Ligi Narodów.
Norwegia zajmuje ostatnie miejsce w grupie, ale nadal może zakończyć rywalizację zarówno na trzeciej, jak i drugiej pozycji. W listopadzie czekają ją dwa kluczowe spotkania – z Danią i Walią.
Piękne gole
Solbakken dokonał kilku zmian w składzie po porażce z Walią. Między słupkami Ørjana Nylanda zastąpił Egil Selvik. Przy obu bramkach Portugalczyków norweski bramkarz niewiele mógł jednak zrobić.
To Norwegowie cieszyli się jako pierwsi. W 36. minucie Kristoffer Ajer uderzył zza pola karnego, a piłka efektownym łukiem przeleciała nad Diogo Costą i wpadła do portugalskiej bramki.
Norwescy rezerwowi i członkowie sztabu przy linii bocznej wyglądali tak, jakby sami nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli.
– To jeden z dziesięciu najpiękniejszych goli reprezentacji Norwegii w historii. Ale zrobiło się cicho – komentował Stamsø-Møller.
Radość Norwegów nie trwała jednak długo. Kilka minut później João Cancelo odpowiedział równie efektownym uderzeniem, doprowadzając do remisu 1:1.
– Ta bramka jest chyba jeszcze piękniejsza. Egila Selviku nie można za nią winić. To kolejne kapitalne trafienie – ocenił komentator.
Gol oznacza, że Norwegia straciła co najmniej jedną bramkę w dwunastym kolejnym meczu reprezentacji.
W końcówce Norwegowie grali jedenastu na dziesięciu po czerwonej kartce dla Francisco Conceição. Nie zdołali jednak wykorzystać przewagi liczebnej.
Norwegowie chcieli rewanżu
Norweska drużyna wyszła w niedzielny wieczór na murawę w Porto z dużą chęcią rewanżu. Dobry początek Ligi Narodów i zwycięstwo nad Danią szybko zostały przyćmione przez dwie kolejne porażki.
Najpierw Norwegia rozegrała bardzo solidne spotkanie z Portugalią u siebie, jednak nieskuteczność pod bramką rywali oraz poważny błąd Ørjana Nylanda doprowadziły do porażki 1:2 na Ullevaal.
Kilka dni później Norwegowie sensacyjnie przegrali w Walii takim samym wynikiem. Kluczowa okazała się czerwona kartka Torbjørna Heggema, otrzymana zaledwie kilka sekund po rozpoczęciu drugiej połowy.
Niedzielny mecz był jednocześnie czwartym spotkaniem Norwegii rozegranym w krótkim czasie. Już w czwartek podczas bolesnej porażki z Walią było widać wyraźne zmęczenie zawodników. W niedzielę sytuacja pod tym względem nie była lepsza.
Ważne trzecie miejsce
Dwa ostatnie mecze Norwegii w tegorocznej Lidze Narodów zostaną rozegrane w listopadzie. Pierwsze i drugie miejsce zapewniają awans do fazy pucharowej, natomiast drużyna z czwartego miejsca spadnie do niższej dywizji.
Dla Norwegii bardzo ważne jest również zakończenie rywalizacji w pierwszej trójce grupy. Taki wynik zapewni jej najwyższy koszyk podczas losowania eliminacji mistrzostw Europy.
W niedzielnym spotkaniu Norwegia musiała radzić sobie bez Juliana Ryersona i Torbjørna Heggema. Ryerson opuścił zgrupowanie z powodu kontuzji, natomiast Heggem pauzował po czerwonej kartce otrzymanej w meczu z Walią.
(© NTB)
