W wyniku eksplozji, do której doszło w piątek po południu w budynku użytkowym na Økern w północno-wschodniej części Oslo, jedna osoba została lekko ranna. Policja nie wie na razie, co spowodowało wybuch.
Początkowo policja zakładała, że eksplozja, do której doszło około godz. 13.45, mogła być związana ze stacją transformatorową znajdującą się w budynku.
– Ta hipoteza jest teraz mniej prawdopodobna. Oznacza to, że przyczyna eksplozji jest całkowicie nieznana. Nie oznacza to jednak, że koniecznie doszło do przestępstwa – powiedział dowodzący akcją policji Tore Barstad.
Policja wspólnie ze specjalistami operatora sieci Elvia zbadała transformator. Według ekspertów mniej prawdopodobne jest obecnie, aby przyczyną eksplozji była instalacja elektryczna.
Do wybuchu doszło w piwnicy budynku użytkowego na Økern. Policja ewakuowała osoby znajdujące się w pobliżu i wyznaczyła strefę bezpieczeństwa.
Policja chce ustalić przyczynę
– Obecnie nie ma zagrożenia dla ludzi ani ryzyka kolejnych eksplozji – zapewnił Barstad.
Na miejsce skierowano policyjnych pirotechników. Służby pracują nad ustaleniem przyczyny wybuchu i sprawdzają również, czy można wykluczyć działanie przestępcze.
Według dowodzącego akcją bardziej prawdopodobne jest jednak, że doszło do wypadku lub nieprzewidzianego zdarzenia niż do celowego działania. Policja na tym etapie nie wyklucza żadnej możliwości.
Późnym piątkowym popołudniem na miejscu pracowali technicy kryminalistyki.
– Musimy ustalić przyczynę tego zdarzenia. Dla osób, które tam były, było to z pewnością niezwykle przerażające doświadczenie – powiedział Barstad.
W chwili eksplozji w budynku znajdowało się co najmniej dziewięć osób. Policja prowadziła również przeszukanie z wykorzystaniem psów, aby upewnić się, że w budynku nie ma kolejnych poszkodowanych. Straż pożarna informowała wcześniej o zadymieniu.
Nikt nie jest obecnie podejrzany w związku ze zdarzeniem, jednak policja traktuje miejsce eksplozji jako miejsce wymagające zabezpieczenia i przeprowadzenia czynności dochodzeniowych.
Tysiąc odbiorców bez prądu
Krótko po eksplozji około tysiąca gospodarstw domowych w okolicy zostało pozbawionych prądu. Około 20 minut później bez zasilania pozostawało mniej niż 500 odbiorców – wynika z mapy awarii operatora Elvia.
To Elvia odłączyła prąd w okolicy, aby służby ratunkowe mogły bezpiecznie prowadzić działania. Początkowo podejrzewano bowiem, że eksplozja mogła mieć związek z instalacją elektryczną.
Później specjaliści pracowali nad odizolowaniem samego budynku od sieci, aby możliwe było przywrócenie zasilania w pozostałej części okolicy.
Według policji konstrukcja budynku pozostała stabilna i nie ma zagrożenia jego zawaleniem.
(© NTB)
