Close Menu
  • Wiadomości
  • Kultura i nauka
  • Życie w Norwegii
  • Praca i finanse
  • Polonia
  • Zdrowie i styl życia
  • Sport i podróże
  • Opinie i reportaże
  • På norsk
  • Українською
  • English
Kategorie
  • English
  • Kultura i nauka
    • Film
    • Historia
    • Literatura
    • Muzyka
    • Nauka i środowisko
  • Opinie i reportaże
  • På norsk
    • Cecilies språk- og kulturhjørne
    • Kronikk
  • Polonia
    • Ludzie
    • Wybory i konsulat
    • Wydarzenia i organizacje
  • Praca i finanse
    • Ceny i koszty życia
    • Gospodarka i pieniądze
    • Rynek pracy
  • Sport i podróże
    • Natura i friluftsliv
    • Podróże
    • Sport
  • Wiadomości
    • Bezpieczeństwo i obronność
    • Kryminalne i wypadki
    • Lokalnie
    • Pogoda i transport
    • Polityka
    • Polska i świat
  • Zdrowie i styl życia
    • Kulinaria
    • Leczenie i profilaktyka
    • Psychika i relacje
  • Życie w Norwegii
    • Codzienne sprawy
    • Prawo i urzędy
    • Rodzina i edukacja
    • Zwyczaje i język
  • Українською
Facebook X (Twitter) Instagram YouTube
Facebook Instagram X (Twitter) YouTube Spotify
Razem Norge – polska gazeta w NorwegiiRazem Norge – polska gazeta w Norwegii
  • På norsk
  • Українською
  • English
  • Wiadomości
  • Kultura i nauka
  • Życie w Norwegii
  • Praca i finanse
  • Polonia
  • Zdrowie i styl życia
  • Sport i podróże
  • Opinie i reportaże
Razem Norge – polska gazeta w NorwegiiRazem Norge – polska gazeta w Norwegii
Strona główna»Opinie i reportaże»Tworzymy warunki, żeby coś się między nami wydarzyło. Żaneta Kruszelnicka o We Do Festival
Opinie i reportaże

Tworzymy warunki, żeby coś się między nami wydarzyło. Żaneta Kruszelnicka o We Do Festival

By Hanna Zielińska10 października 2026Brak komentarzy7 minut czytania
Foto: Piotr Wręga/Materiały prasowe festiwalu WeDo
Udostępnij
Facebook Twitter LinkedIn Email

Żaneta Kruszelnicka, projektantka, założycielka i dyrektorka artystyczna We Do Festival, od ośmiu lat sprowadza do Oslo polską kulturę. Rozmawiamy o tym, dlaczego jej marzeniem jest dziś stała przestrzeń na takie działania.

Hanna Zielińska: We Wrocławiu kończyłaś mediację sztuki. Masz za sobą studia w kilku krajach. Na ile We Do Festival wyrasta z tego źródła?

Żaneta Kruszelnicka: Ta ścieżka edukacyjna dała mi różnorodne perspektywy. Jest artysta, jest publiczność, ale pomiędzy nimi trzeba jeszcze zaprojektować drogę, która pozwoli im się spotkać.

W Norwegii najpierw przeprowadziłam wiele rozmów. Życie społeczne i kulturalne ma tu swoją specyfikę. Formuła festiwalu We Do, partycypacyjna, została zaprojektowana właśnie z myślą o tych realiach. Badałam, jak zaszczepić tu cząstkę współczesnej polskiej kultury, żeby ludzie naprawdę chcieli się z nią spotkać. Trzeba tu było stworzyć warunki równoprawnego kontaktu, gdzie żadna ze stron nie czuje się do niczego zobowiązana.

Żaneta Kruszelnicka. Foto: Piotr Wręga/Materiały prasowe festiwalu We Do.

Czyli nie wystarczy wybrać dobrego polskiego artystę i pokazać jego pracę?

Ważne jest właśnie spotkanie. Chciałabym, żeby osoba, która przychodzi na We Do, przede wszystkim dobrze tu spędziła czas. Jeśli będzie go później kojarzyć z polską kulturą, to będzie już sukces.

Uczestnicy przychodzą na warsztat czy inne wspólne działanie w określonym celu. A jednocześnie się poznają, dowiadują się, że prowadzi je artysta z Polski, obserwują jego sposób myślenia i pracy.

Nasza kultura jest różnorodna, otwarta, żywiołowa, ale też troskliwa i ciepła. Chciałabym, żeby ludzie mogli u nas coś razem przeżyć i nawiązać relacje. Tworzymy warunki, żeby to się wydarzyło.

Dlatego warsztaty trwają po kilka dni?

Tak. A ich finał jest częścią procesu i momentem, w którym pokazujemy, co na nich powstało. 

Jeśli chcemy wejść w kontakt i wspólnie coś stworzyć, potrzebujemy czasu, przestrzeni i komfortu. Wracamy do domu, a rano okazuje się, że coś już się w nas ułożyło, zmieniło, jesteśmy na kolejnym etapie.

Uczestnicy warsztatów w poprzednich latach mówili, jak wzmacniające było to doświadczenie. I jak wiele można było zrobić w kilka dni pod opieką nie tylko dobrego twórcy, ale też edukatora. Zostaje konkretna rzecz, którą grupa stworzyła i którą może się podzielić, ale też wiedza i umiejętności.

We Do
Foto: Patrycja Mastej/Materialy prasowe festiwalu We Do

Jak decydujesz, kogo zaprosić do Oslo?

Śledzę, co dzieje się w Polsce. Powstaje tyle ciekawych inicjatyw, że nie sposób pokazać wszystkiego. Jest więc w tym element intuicji. Z czasem zaczęliśmy też przyciągać twórców, którzy sami się do nas zgłaszają, bo podoba im się to, co robimy.

Zawsze jest też pytanie, czego publiczność może w danym momencie potrzebować. Edycja po pandemii, „Self Care”, miała pokazać, jak wiele mamy w sobie zasobów, żeby się wesprzeć. Na przykład poprzez głos, wibracje i dźwięk.

Kto przyjeżdża tym razem?

W tym roku Dawid Dąbrowski zamieni nagrania z ulic Oslo w materiał do wspólnej kompozycji z użyciem syntezatorów modularnych. Patrycja Mastej będzie pracować z emocjami poprzez miękką rzeźbę tekstylną. Michalina Kostecka zaprosi do współtworzenia jadalnej instalacji. 

Zależy mi, żeby nie ustawiać publiczności wyłącznie w roli widza.

Warsztaty podczas festiwalu. Foto: Materiały prasowe festiwalu We Do.

Co łączy te projekty?

Przesłanie ósmej edycji, „Loop the Moment”. Ósemka prowadzi nas trochę w stronę symbolu pętli, powracania, ale też do siły tego, co dzieje się tu i teraz. Chodzi o uważność na rzeczywistość.

Wydaje mi się, że czujemy się lepiej, kiedy potrafimy skupić się na tym, co dzieje się w danym momencie, zamiast biegać myślami między przeszłością a przyszłością. We Do próbuje w prosty sposób dawać ludziom narzędzia, dzięki którym może im się żyć trochę lepiej.

Czyli festiwal ma oferować coś więcej niż po prostu kontakt ze sztuką.

W pewnym sensie tak. Dociera do nas ogrom informacji, a wiele z nich przygnębia. Nawet przy komfortowym życiu w Norwegii może pojawiać się poczucie bezsilności. I pytanie, gdzie my sami jesteśmy w tym wszystkim, co właściwie możemy zrobić.

Przez pięć dni próbujemy stworzyć mikrokosmos, w którym możemy razem się odnaleźć i wysłać w świat coś pozytywnego.

Co, poza warsztatami, jest Ci bliskie w tegorocznym programie?

Jeśli ktoś chce po prostu pobawić się z nami i poczuć festiwalowy klimat, zdecydowanie zaprosiłabym go na niedzielny finał w Høymagasinet. Pokażemy rezultaty wszystkich warsztatów i zagra Sw@da x Niczos.

A jeśli ktoś lubi dobre kino, zaprosiłabym go w czwartek do Kunstnernes Hus na dwa filmy, jeden po drugim: „Kandydatów śmierci” Macieja Cuske i „Bez końca” Michała Marczaka.

„Kandydaci śmierci”, wbrew tytułowi, nie jest filmem o śmierci. To dokument kręcony przez siedemnaście lat podczas wakacyjnych wyjazdów reżysera z synem i dwoma jego przyjaciółmi. Pięknie pokazuje dorastanie i zmieniające się relacje. „Bez końca” jest bardziej refleksyjny. To film o życiu w zawieszeniu po zaginięciu syna i próbie znalezienia odpowiedzi.

I zgodnie z filozofią We Do, nie ma tu progu wejścia.

Ani finansowego, ani kompetencyjnego. Jesteśmy otwarci dla każdego, kto chce przyjść i dowiedzieć się czegoś nowego. Wszystkie wydarzenia są bezpłatne.

Traktuję to jako zaproszenie dla społeczeństwa norweskiego – chcemy wam pokazać, co u nas, chcemy wspólnie z wami dobrze spędzić czas.

Foto: Piotr Wręga/Materiały prasowe festiwalu We Do.

Jak to zaproszenie jest przyjmowane?

Na początku przychodziły przede wszystkim osoby z naszych najbliższych kręgów i ich znajomi. W Norwegii niektóre inicjatywy kiełkują bardzo powoli. Potrzebują czasu i społecznego zaufania.

Od kilku lat wyraźnie widać jednak, jak festiwal się rozrósł. Pojawiają się ludzie zainteresowani konkretnymi tematami, wracają goście z wcześniejszych edycji, pojawiają się też tacy, którzy usłyszeli o nas od kogoś. Publiczność jest dziś zdecydowanie bardziej zróżnicowana niż podczas pierwszych edycji.

Co po tych ośmiu latach mówi się o We Do?

Coraz częściej słyszę: „Byłem na finale”, „uczestniczyłam w zajęciach”, „pamiętam wasz plakat”. Mam też wrażenie, że mamy już opinię miejsca, które oferuje ciekawe warsztaty. To ich uczestnicy są teraz dla nas najlepszą wizytówką.

Pamiętasz sytuację, po której pomyślałaś – właśnie po to robię ten festiwal?

Była nią na przykład rozmowa z jednym z uczestników. Kilka lat temu przyszedł na finał ze swoim tatą. Zaprosiliśmy publiczność, żeby usiadła na podłodze i wsłuchała się w koncert na misach i gongach, przygotowany przez dwie grupy warsztatowe.

Powiedział później, że jego tata nigdy czegoś takiego nie doświadczył. Nie wiedział, czego miał się spodziewać, a wyszedł z poczuciem, że przeżył coś zupełnie nowego i wspaniałego.

Dziś We Do ma już wsparcie wielu norweskich i polskich partnerów.

Współpracujemy z Millennium Docs Against Gravity, Transcultural Arts Production i Ambasadą RP w Oslo.

A przez kolejne lata festiwal gościł między innymi w Henie Onstad Kunstsenter, Kunstnernes Hus, Cinemateket, Sentralen, Blå i Høymagasinet.  

To już rodzaj dyplomacji kulturalnej?

Myślę o takiej drodze. Oczywiście nie jestem jedyną osobą, która tworzy coś w Oslo i próbuje wnosić tu polską kulturę. Tym bardziej wspaniale byłoby mieć tu stałą przestrzeń i regularnie pokazywać ciekawe rzeczy, które dzieją się w Polsce, ale też interesujące osobowości żyjące w Norwegii. 

Kiedyś po prostu chciałam pokazać tu trochę więcej polskiej kultury współczesnej. To się wydarzyło. Dostałam możliwość stworzenia festiwalu. A my nadal mamy bardzo dużo do zaoferowania, wniesienia i podzielenia się. Stała przestrzeń na to byłaby z korzyścią dla obu stron. 

Co chciałabyś, żeby wydarzyło się z We Do dalej?

Pokazaliśmy przez te lata, że miejsce, w którym polska sztuka byłaby naturalną częścią życia Oslo, jest potrzebne. Teraz marzy mi się, żebyśmy nie musieli tworzyć go co roku od nowa. 

Plakaty zapraszające na 8 edycję festiwalu można znaleźć w całym Oslo / Materiały prasowe festiwalu We Do
Plakat tegorocznej edycji We Do Festival/Materiały prasowe festiwalu We Do.

Oslo Polacy w Norwegii polscy twórcy w Norwegii polska sztuka We Do
Udostępnij. Facebook Twitter LinkedIn Email

Powiązane

Leopold Tyrmand w Norwegii. Bergen, obóz Grini i mało znany skandynawski rozdział biografii pisarza

Mówią o Polakach, ale czy ich słuchają? Media polonijne chcą działać razem

Vår Frelsers gravlund. Spacer pośród historii Oslo

Zostaw kometarz Anuluj komentarz

Na czasie

Niż „Josephine” zbliża się do Norwegii

Pogoda i transport 27 października 2026

Pozostałości burzy tropikalnej „Josephine” dotrą we wtorek do Norwegii. Wraz z nadejściem układu niżowego spodziewane…

Zaginiony Polak w Drammen. Policja ma kilka tropów z nagrań i szuka czterech świadków

27 października 2026

Nagroda Bastiana dla polskiej tłumaczki Julii Więdłochy

27 października 2026

Norweskie media pozywają Metę. Chcą powstrzymać wykorzystywanie treści przez firmę

27 października 2026

Nagroda Ibelina dla 13-latka z Risør

26 października 2026

Po sztormie Boelo: co sprawdzić w domu i jak zgłosić szkodę

26 października 2026

7 kroków, które pomogą Ci przetrwać awarię internetu. Rady norweskich instytucji

26 października 2026

Trump krytykuje Norwegię: “Norwegia jest do bani”

26 października 2026

Cyberatak u dostawcy Laerdal. Firma zwraca się także do byłych pracowników

25 października 2026

Leopold Tyrmand w Norwegii. Bergen, obóz Grini i mało znany skandynawski rozdział biografii pisarza

25 października 2026

Ponad 7 000 odbiorców bez prądu – wiatr zrywał dachy

25 października 2026

Kardemomme by – miasto, w którym można robić, co się chce. Prawie

24 października 2026

Kobietom świadczącym usługi seksualne grożono pistoletem. Próba napadu w Kristiansand

24 października 2026

Ośrodek narciarski w Østfold oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci 18-latka

23 października 2026

Wszystkich Świętych w Norwegii, gdy grób bliskich jest w Polsce

23 października 2026
Dane kontaktowe

Polsk-Norsk Forening Razem=Sammen
nr org. 923 205 039

tel. +47 966 79 750

e-mail: kontakt@razem.no

Redakcja i współpraca »

Ostatnio dodane

NAV wstrzymał świadczenie? 7 kroków, które pomogą Ci się odwołać

31 października 2026

Ось три найважливіші речі, які потрібно зробити, щоб підготуватися до кризових ситуацій

30 października 2026

Color Line w szwedzkich rękach 

30 października 2026
Współpraca

Razem Norge jest laureatem nagrody "Redakcja medium polonijnego 2025", przyznawanej przez Press Club Polska.

Facebook Instagram X (Twitter) YouTube

Ansvarlig redaktør: Katarzyna Karp | Administrasjonssjef: Sylwia Balawender
Razem Norge arbeider etter Vær Varsom-plakatens og VVP regler for god presseskikk. Alt innhold er opphavsrettslig beskyttet.

© 2026 Razem=Sammen | Made in Kristiansand

Wprowadź szukaną frazę i naciśnij Enter, aby przejść do wyników wyszukiwania. Naciśnij Esc, aby anulować.