Każda praca i każdy człowiek są ważni

Gdy kończy się jedna droga, otwierają się nowe możliwości. I tak właśnie stało się w przypadku Justyny Røinås. Gdy w 2009 roku firma, w której była zatrudniona splajtowała, nie załamała rąk, tylko zakasała rękawy. I już wkrótce z osoby bezrobotnej stała się współwłaścicielką firmy, którą założyła wraz z dwójką byłych współpracowników.

Pojawiły się nowe wyzwania, jednak doświadczenie i kontakty z poprzedniej pracy wiele ułatwiły. Justyna Røinås małymi kroczkami rozwijała działalność, i z niewielkiej firmy Norgespersonal stała się pokaźną strukturą, zatrudniającą obecnie ponad 160 pracowników. Niedawno przejęła firmę VIPAS, a do pracowników polskich i norweskich dołączyli Słowacy, Czesi, Litwini, Rumuni, Szkoci i Niemcy. 

Spotykamy się na Lund w Kristiansand w przestronnym, nowocześnie urządzonym biurze firmy. Wita mnie kobieta o ciepłym uśmiechu, Justyna Røinås, prywatnie żona i mama. Jak później sama siebie określa, jest pozytywną osobą i optymistką, a ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nawet bladożółty kolor swetra, odcinający się od eleganckiej czerni ubrania, podkreśla jej usposobienie. 

 – Gdy zaczynaliśmy, rynek pracy był inny – opowiada Justyna. – Każdy kto trzymał młotek w ręce mógł pracować. Teraz są większe wymagania dotyczące jakości i umiejętności. Liczy się przede wszystkim efektywność. Tego oczekują od nas klienci. Polacy mają w zwyczaju pracować parami, tu jednak stawia się nacisk na samodzielne wykonywanie zadań. Czasem musimy o tym przypominać naszym pracownikom. Stajemy też przed różnymi wyzwaniami kulturowymi. Na przykład to, że Polacy bardzo często potwierdzają jakieś polecenia, mimo że ich nie zrozumieli. Wiele z tego przywieźliśmy z Polski, gdzie przyznanie się, że czegoś nie potrafimy lub nie rozumiemy, nie jest popularne. Norwegowie z kolei lubią, gdy człowiek się pyta w razie niezrozumienia lub wątpliwości, i naprawdę doceniają taką postawę. Staramy się więc odzwyczajać naszych pracowników od kiwania głowami i mówienia „tak” w sytuacjach, gdy nie rozumieją swoich rozmówców.

Sprawa dotycząca nauki języka jest dla wielu osób problematyczna. W Norgespersonal trzykrotnie organizowano bezpłatne kursy norweskiego, jednak większości zatrudnionych trudno było pogodzić naukę z pracą, a mając w perspektywie dwu-, trzyletni pobyt w Norwegii nie było też łatwo o motywację. W firmie około 30% pracowników porozumiewa się po norwesku.

– Szkoda, że nasza branża jest trochę niedoceniona. Zależy mi, by ludzie wiedzieli, że to nie tylko pośrednictwo, my dajemy także stabilizację. To na mojej głowie jest zapewnienie ciągłości pracy pracownikom, oni mają swój kontrakt i nie muszą się o to martwić.

Justyna zauważa, że niektórzy polscy pracownicy czują się pokrzywdzeni, jeśli nie mają identycznych stawek jak Norwegowie. Jednak czasem może umknąć fakt, że tu najdroższym elementem jest pracogodzina. W przypadku, gdy ktoś nie rozumie języka, inna osoba musi zaangażować się w tłumaczenie, a to wymaga czasu co najmniej dwóch osób. 

– Inną sprawą jest to, że brakuje nam spokoju, cechuje nas raczej nerwowość. Obserwowałam to wyraźnie, gdy pracowałam w firmie Adecco. Niekiedy Polacy wychodzą z założenia, że za granicą są oszukiwani, dlatego uważają, że każda pomyłka jest celowa. Jeśli więc zdarzyło się, że na pasku z wypłaty zabrakło pieniędzy za kilka godzin pracy, przychodzili do biura z awanturą, a przecież wystarczyło o tym spokojnie powiedzieć.

Obecnie w Kristiansand jest wiele projektów budowlanych, a ze względu na obostrzenia brakuje rąk do pracy. W tej branży również odczuwalne są skutki pandemii.

– Mamy wolne miejsca dla nowych pracowników, ponieważ niektórzy wyjechali na święta do domu i nie mogą teraz wrócić. Z kolei ci, którzy zostali, i od wielu miesięcy nie widzieli rodzin, czują frustrację. Czuć większe napięcie i nerwowość. 

Życie Justyny całkowicie związane jest z nowym krajem. Jej mąż jest Norwegiem, ale wbrew temu, co można by sądzić, nigdy nie pomagał jej w prowadzeniu firmy. 

Od początku emigracji pozytywnie odbierała nową kulturę. Nie miała problemu z integracją. Pomogła jej w tym otwartość na innych.

– Mam poczucie, że jako gość w innym kraju, to ja muszę się dostosować. Dużo bliższa jest mi wdzięczność, niż żądanie. Zresztą spotykam się zwykle z tym, że Norwegowie potrafią docenić czyjąś pracę i jest to motywujące. Uwielbiam też ich autoironię i to, że mają do siebie dystans. Imponuje mi także lekkość przemawiania, co można często usłyszeć przy okazji wesel, czy urodzin. Może na początku pobytu nie podobało mi się ciągłe chwalenie (du er flink), teraz jednak widzę, że wpływa to dobrze na samoocenę i poczucie własnej wartości.

Bardzo odpowiada jej system, w którym nikt się nie wywyższa, niezależnie od zajmowanej pozycji. 

– Ujmuje mnie, że tutaj każda praca, każdy człowiek jest ważny. Norwegowie mają to, czego nam, Polakom, brakuje: są dumni z zawodu, jaki wykonują, niezależnie od tego, czym się zajmują.

One thought on “Każda praca i każdy człowiek są ważni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *