Myślozbrodnia

Dział Opinia przedstawia punkt widzenia Autora. Zapraszamy do debaty

Zapewne wielu z was słyszało o aresztowaniu i deportacji Rafała Ziemkiewicza z Wielkiej Brytanii.

Sprawa ta odbiła się szerokim echem w mediach w Polsce i na świecie. Rafał A. Ziemkiewicz jest publicystą, redaktorem „Do Rzeczy”, a przede wszystkim pisarzem. Jego ostatnia książka „Cham niezbuntowany” jest dziesiątą, najlepiej się sprzedającą pozycją w bieżącym roku, na polskim rynku wydawniczym, biorąc pod uwagę wszystkie książki łącznie z podręcznikami i książkami kucharskimi. RAZ (Rafał A. Ziemkiewicz) jest dla niektórych znienawidzonym „prawakiem”, dla innych autorytetem. Nie chcę oceniać jego działalności czy też popierać lub  negować jego poglądów. Posłużę się tym co mu się przydarzyło w obronie wolności myśli i słowa. 

W sobotę 2 października Rafał Ziemkiewicz udał się wraz z rodziną do Wielkiej Brytanii, aby jak sam później o tym opowiadał, świętować przyjęcie swojej córki na studia w Oxfordzie.

Po wylądowaniu, przy odprawie paszportowej zaczęły się schody.

Najpierw system komputerowy „nie chciał” poprawnie działać bo jest nowy i zdarzają się problemy z rejestracją, jak poinformował angielski celnik.

Po około półtora godziny oczekiwania w specjalnie do tego celu przeznaczonym pomieszczeniu, Ziemkiewiczowi powiedziano, że oficer imigracyjny musi zadać mu parę pytań.

Znów oczekiwanie i wreszcie pojawił się oficer. Pytań żadnych nie zadał, jak relacjonuje Ziemkiewicz, jedynie zaczął sugerować aby dobrowolnie opuścił on terytorium Wielkiej Brytanii. Oczywiście się na to nie zgodził, żądając wyjaśnień. Te pojawiły się wkrótce, poprzedzone procedurą wyjęcia sznurówek z butów, paska ze spodni, oddania przedmiotów osobistych i zamknięcia w areszcie. Po kilku kolejnych godzinach Rafał Ziemkiewicz został oficjalnie deportowany do Polski, ponieważ… jego poglądy polityczne nie są mile widziane na terenie UK i sprzeczne z wyznawanymi tam wartościami!

Jeszcze kilka lat temu taka sytuacja wydawałaby się niemożliwa. 

Przecież to właśnie w Londynie istnieje po dziś dzień słynny, założony w 1536 roku, Hyde Park, miejsce w którym każdy ma prawo głosić cokolwiek chce, symbol wolności słowa! 

Jak to możliwe, że świat, który znamy zmienia się aż tak bardzo? 

Otóż media i dostęp do nich stały się siłą tak potężna i wypełnioną tak wielką ilością informacji, że gdy tylko ma się nad nimi władzę, można zrobić niemalże wszystko. Wystarczy przykład zablokowania kont Tweeterowych i Facebookowych Donalda Trumpa. Niewielu ludzi czyta dziś całe artykuły w prasie, zazwyczaj ogranicza się tylko do nagłówka. Mało kto weryfikuje podawane informacje.

Garstka docieka co, jak i dlaczego.

Powstaje w ten sposób opinia, wrażenie dotyczące danej osoby, tematu czy wydarzenia. Często, nawet jeżeli podawane informacje okazują się nieprawdziwe, nikogo to nie obchodzi, bo nikną w natłoku nowych. Owszem, można wymusić sprostowanie na drodze sądowej, ale rozprawy ciągną się tak długo, że poza zainteresowanymi tylko wąskie grono przeczyta sprostowanie i przeprosiny, zazwyczaj umieszczone gdzieś drobnym drukiem na ostatniej stronie gazety.

Do tego panująca powszechnie poprawność polityczna dodatkowo krępuje wolność wypowiedzi. Nikogo nie wolno urazić, zwłaszcza przeróżnych mniejszości. Wymuszane jest także nowe słownictwo, powstają nowe zaimki zbudowane w taki sposób. aby nikt nie czuł się dyskryminowany. Coraz śmielej używane są feminatywy, czyli żeńskie odpowiedniki wyrazów rodzaju męskiego.

Przeciętny człowiek zaczyna się w tym wszystkim gubić i w końcu ogranicza się do czerpania wiedzy z wszechobecnych memów. 

Wracając do sprawy Ziemkiewicza, okazało się, że został on deportowany za sprawą interwencji posłanki brytyjskiej Rupy Huq. Wcześniej wielokrotnie oskarżała ona Ziemkiewicza na przykład o antysemityzm, na podstawie różnych donosów kierowanych do niej przez jego przeciwników. Pani Rupa jest muzułmanką, która często, chcąc przypodobać się swoim wyborcom, sama głosiła antysemickie hasła, bo jak wiadomo muzułmanie nie przepadają za Żydami i odwrotnie. Jest  nawet prowadzona przeciw niej sprawa sądowa, wytoczona przez jej byłych współpracowników o antysemityzm właśnie. Złodziej, gdy ucieka, najgłośniej krzyczy „łap złodzieja”. To samo robi pani Rupa Huq. Walczy z polskim antysemityzmem, przykrywając w ten sposób własne winy.

Rzekomy antysemityzm Ziemkiewicza oparty jest na cytacie z jego książki. Oczywiście wyciętym z kontekstu i pięknie oprawionym przez usłużnych donosicieli. Pani Rupa raczej nie przeczytała jego książki, ale nie miała takiej potrzeby, bo i po co?

Przecież nie chciała dochodzić prawdy, a tylko wykorzystać cytat dla własnych celów.

Ziemkiewicz napisał: „Mit holokaustu jest podstawą polityki historycznej Izraela”. Te słowa zostały zinterpretowane jako negacja zagłady Żydów, że holokaust nigdy się nie wydarzył! To wystarczyło, aby uczynić z Ziemkiewicza persona non grata w Anglii!

Tylko głupiec mógłby odczytać te słowa w ten sposób… lub bezwzględny cynik świadomie manipulujący faktami dla osiągnięcia własnej korzyści.

Sprawa została rozdmuchana, ale jak mówi RAZ, żaden z angielskich dziennikarzy piszących o tym wydarzeniu, nie zadał sobie trudu, aby zweryfikować rewelacje Pani Rupy i zapytać samego Ziemkiewicza o to, co się stało, i co on ma na ten temat do powiedzenia. Może zwyczajnie im się nie chciało? A  może ze strachu przed konsekwencjami, gdyby napisał coś co nie jest zgodne z wartościami przyjętymi w Wielkiej Brytanii?

Aby nie być gołosłownym sam napisałem maila do Pani Rupy Huq, by dowiedzieć się jak ona to widzi. Niestety na razie nie otrzymałem odpowiedzi.

Opisałem dość dokładnie samo zdarzenie, aby pokazać jak szybko tracimy naszą wolność osobistą i jakie mogą być konsekwencje ulegania poprawności politycznej.

Mówię także otwarcie, że gdyby komukolwiek innemu niż Ziemkiewicz zdarzyłoby się coś podobnego byłbym tak samo oburzony. W taki właśnie sposób powstaje precedens, który jest fundamentem nieodwracalnych zmian.

Gdyby którykolwiek redaktor lub działacz lewej strony sceny politycznej został deportowany na przykład z Węgier za propagowanie ideologii LGBT, też napisałbym podobne słowa, bo wygląda na to, że wróciły czasy, kiedy to gwarantowana była wolność wypowiedzi, ale wolność po wypowiedzi już niekoniecznie. Orwell właśnie przewraca się w grobie.

Zdjęcie: Markus Spiske/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *